sobota, 30 listopada 2013

XX. Kuźnia Hefajstosa

   Hermes

        Rezydencję Afrodyty było nie tyle widać, co czuć z daleka. Zapach tysięcy kwiatów zasypujących willę przyprawiał o zawrót głowy. Wszystkie kolory świata układały się w piękne girlandy, wspinające się po ścianach. Był to z pewnością najpiękniejszy dom na Olimpie, z czego Afrodyta była niesamowicie dumna. W gęstwinie kwiatów trudno było się doszukać kawałka muru, nie mówiąc już o drzwiach. Jednak z racji tego, iż Hermes był w domu Afrodyty częstym gościem, znalazł je bez problemu. Zastukał trzy razy i wszedł do środka.
    Znalazł się w przestronnym, elegancko, a zarówno przytulnie urządzonym salonie. Na ścianach wisiały dziesiątki luster, a na półkach stały liczne kosmetyki. Po Afrodycie nie było ani śladu.
   Hermes skierował się w stronę łazienki, w której jego siostra uwielbiała przebywać. Było to pomieszczenie największe w całym domu - kobieta wyznawała zasadę: "Im więcej wanien, tym lepiej". Mężczyzna znalazł ją w jednej z nich. Kobieta czytała kolorowe czasopismo, od szyi w dół zanurzona w wodzie z bąbelkami. Na widok Hermesa jej piękną twarz rozjaśnił promienny uśmiech, a magazyn trafił na stolik.
    Choć była piękna, mężczyzna dopiero po chwili zorientował się, że coś w jej wyglądzie mu nie pasuje. Przeniósł wzrok na jej związane w wysoki kok włosy. Zakrył twarz dłońmi, czując ogarniające go przerażenie.
- Proszę, powiedz, że się przefarbowałaś.
- Dobrze wiesz, że nie muszę farbować włosów - w jej głosie dźwięczała zarówno uraza, jak i zdziwienie.
   Wiedział, że w swoim kilkutysiącletnim życiu Afrodyta nigdy nie musiała farbować włosów. Jako bogini miłości i piękna, dla każdego wyglądała inaczej, urzeczywistniając ideał piękności danej osoby. Choć jej twarz pozostawała taka sama, zmieniały się poszczególne cechy wyglądu, takie jak kolor oczu, włosów, a nawet wzrost. Hermes od stuleci widział w niej wysoką blondynkę z krągłym ciałem. Jednak nie dzisiaj.  Musiało minąć trochę czasu, zanim odważył się spojrzeć na nią ponownie. Brązowe loki okalały jej piękną twarz, na której jaśniały hipnotyzująco niebieskie oczy. Kobieta okręciła jeden niesforny lok wokół palca i uśmiechnęła się do Hermesa:
- Czyżbym została brunetką? - spytała konspiracyjnym szeptem, mrugając do niego - Czyżbym przypominała jedną z twoich uczennic?
- Nie mam pojęcia, dlaczego to się dzieje - westchnął ciężko, przyciągając do siebie pobliskie krzesło i siadając obok olbrzymiej wanny.
   Afrodyta zaśmiała się lekko i zanurzając się głębiej w wodzie, odparła:
- Mówiłam ci, że to się stanie, głuptasie.
- Że co się stanie? - spytał zdezorientowany, patrząc w identycznie niebieskie oczy, jakie miała Beatrice.
- Że się zakochasz - mrugnęła i zanim zdążył zaprotestować, zanurzyła głowę pod wodę.
   Afrodyta i jej szalone pomysły, pomyślał z przekąsem. Żył już ponad dwa tysiące lat, a jeszcze nigdy nie był zakochany. Choć kiedyś myślał, że jego związek z Iris był czymś poważnym, z perspektywy czasu wydawał mu się tylko zabawą. Dlaczego więc miałby się zakochać teraz? W osobie o kilkaset razy młodszej od niego? W osobie, która wyprowadzała go z równowagi częściej, niż Atena?
- Masz urojenia, Afrodyto - powiedział, gdy kobieta wynurzyła głowę z wody. Nie wiedział, kogo starał się bardziej przekonać - ją, czy siebie samego.
- Czasami mam - przyznała - Jednak dzisiaj z pewnością nie jest ten dzień. Lepiej powiedz, jak podobał ci się pocałunek?
- Skąd...
- Hermesie, proszę cię - przerwała mu, prychając - Jestem boginią miłości. Wiem takie rzeczy. I wiem również, że pocałunek baaardzo ci się podobał - jej uśmiech pełny był samozadowolenia.
- Widzę, że we wszystkim się wspaniale orientujesz - rzucił z przekąsem - Może jednak uda mi się ciebie czymś zaskoczyć: godzinę przed pocałunkiem wypiłem eliksir śmierci, który mi dałaś.
- Och, wspaniale! - ucieszyła się - I co?
- Nie zadziałał.
Zmarszczyła brwi.
- Oczywiście, że zadziałał - odparła z przekonaniem - Moje eliksiry zawsze działają.
- Nie tym razem. Beatrice żyje. - Czy to ulga rozbrzmiewała w jego głosie?
Afrodyta westchnęła, wyciągając z wody nogę i kładąc ją na brzegu wanny. Mówiąc, chwyciła krwistoczerwony lakier z pobliskiej szafki i zaczęła malować paznokcie:
- Czy naprawdę myślałeś, że planem było zabicie jej? Za kogo ty mnie masz? - nie czekając na odpowiedź, dodała - Wymyśliłam coś dużo lepszego. Nie chcę się chwalić, ale to był plan godny Ateny.
- Ach tak? - oparł łokcie na kolanach, czekając na wyjaśnienia.
Kobieta spojrzała na niego, uśmiechając się lekko. Jakby wiedziała coś, o czym on nie miał pojęcia. Takie sytuacje zdarzały się rzadko, więc jeszcze bardziej go tym zaintrygowała.
- Po tym nieziemskim pocałunku... jak wyglądała jej aura?
- Aura? - powtórzył i spróbował sobie przypomnieć ten szczegół. Jednak jego myśli wciąż uporczywie wracały do dotyku jej ust, nie pozwalając się skupić na niczym innym.
- Tak. Wiesz, ta niesamowicie jasna, irytująca aura, przyciągająca potwory. Oraz oczy bogów, na przykład Zeusa...
- Ten eliksir miał na celu zmniejszenie jej aury? - dopiero teraz to zrozumiał. Spojrzał na Afrodytę z podziwem.
- Nie doceniasz mnie, kochany - mruknęła z pełnym samozadowolenia uśmiechem igrającym na ustach - Ten eliksir nie miał na celu zmniejszenia jej aury. On miał na celu jej zniszczenie.
   Podniósł się z krzesła i objął siostrę mocno, nie zważając ani na to, że była mokra ani na to, że była naga. Pocałował ją w oba policzki, mając w oczach tony wdzięczności.
- Jesteś niesamowita - powiedział. Nadzwyczajnie jasna aura Beatrice sprawiała, że potwory oraz bogowie widzieli ją nawet z bardzo daleka. Teraz, gdy aura zniknęła, Zeus będzie myślał, że dziewczyna umarła. Dokładnie tak, jak się umawiali.
- Mam swoje momenty - odparła Afrodyta, śmiejąc się lekko. Wyglądała przepięknie, zwłaszcza teraz, gdy jej włosy stały się brązowe, a oczy intensywnie niebieskie.
- Nikomu o tym nie mówiłaś, prawda? - chciał się upewnić, wstając z krzesła. Jeśli ta wieść trafiłaby do Zeusa, cały jej plan poszedłby na marne. Uśmiech kobiety zniknął, zastąpiony wyrazem konsternacji.
- Możliwe, że wspomniałam o tym Aresowi...
Westchnął ciężko, chowając twarz w dłoniach. Może i plan Afrodyty był godny Ateny, ale sama Afrodyta na pewno jej nie dorównywała.
- Jeśli Zeus o tym usłyszy... - jęknął.
- Ares na pewno nie piśnie ani słowa, nie martw się! - pocieszyła go szybko, podnosząc się z wanny i owijając ręcznikiem. Gdy stanęła obok niego, wydała mu się niższa. Zdawało mu się, że dorównywała wzrostem Beatrice. - Teraz jest zbyt zajęty wojną, by interesować się takimi sprawami.
- Zdajesz sobie sprawę, że Beatrice znajduje się w samym środku tej wojny, prawda?
Afrodyta przygryzła wargę. Widocznie o tym nie pomyślała. Hermes ponownie westchnął z rezygnacją. Co się stało to się nie odstanie, a on nie mógł się na nią złościć. Gdyby nie ona, aura Beatrice dalej by istniała, a Hermes byłby zmuszony zabić swoją uczennicę. Teraz jedynie będzie musiał zerwać wszelkie kontakty, poza zawodowymi. Od dzisiaj Beatrice będzie dla niego jedynie uczennicą. Były to konieczne środki bezpieczeństwa. Wolał ją zostawić, niż patrzeć, jak umiera.
   Pragnął jak najszybciej pożegnać się z Afrodytą, by przypadkiem nie wszcząć niepotrzebnej kłótni.
- Wiesz, gdzie mogę znaleźć Hefajstosa?
- Hefajstosa? - powtórzyła, jakby nie mogła sobie przypomnieć, do kogo to imię należało. Dopiero po chwili odparła - Zapewne jest w swojej kuźni. Jak zwykle.
- Muszę złożyć mu wizytę - stwierdził mężczyzna, zasługując sobie na zdziwione spojrzenie Afrodyty. Hermes i Hefajstos nie byli w zbyt zażyłych stosunkach, a widywali się niesamowicie rzadko. Przyczyn było wiele, ale do najważniejszych można było zaliczyć to, że Hefajstos rzadko opuszczał swoją kuźnię, a Hermes, zanim został zesłany na Ziemię, był najbardziej zapracowanym z bogów.
   Mężczyzna przytulił na pożegnanie Afrodytę, mierzwiąc jej brązowe loki. Zrobiła naburmuszoną minę, ale pocałowała go w policzek. Bóg skierował się do wyjścia, po drodze mijając białe gołębie, siedzące na oparciu sofy.
- Pamiętaj, Hermesie! - zawołała za nim kobieta - To nie ty znajdujesz miłość. To ona znajduje ciebie!

***
   Kuźnia Hefajstosa z daleka wyglądała jak wielka kula ognia. W metalowych ścianach znajdowały się tysiące okien, przez które widać było wszystkie maszyny i piece, nieustannie się palące. Pracownia była usytuowana w najdalszym zakątku Olimpu, do którego nikt nigdy nie witał, ze względu na hałas i zatrute powietrze. Nikt, oprócz tych, którzy mieli sprawę do boga kowalstwa. Jedną z takich osób był Hermes. 
    W środku kuźni powitał go nieprzyjemny zapach miedzi oraz hałas, który zagłuszał jego własne myśli. Zauważył kilku Sturękich, którzy pracowali ciężko, każdą ze stu rąk, wykuwając coś innego. Byli tak zapracowani, że nawet go nie zauważyli. Może to i dobrze - z pewnością nie wspominali go zbyt dobrze. 
   Hefajstosa zastał w jego gabinecie, który był tak zasypany różnymi gratami, że ciężko było dostrzec spod nich chociaż biurko. Mężczyzna za to bez problemu dostrzegł długą brodę swojego brata. Hefajstosa było trudno przeoczyć - był potężnie zbudowany oraz wysoki na dwa metry. Słysząc to, można by pomyśleć, że był przystojny - nic z tych rzeczy. Jego twarz miała dziwne, nieregularne kształty, które dodatkowo pogarszały liczne blizny i oparzenia. Wyglądał niczym dzwonnik z Notre Dam w wersji maxi. 
- Witaj, Hefajstosie - odezwał się Hermes. Jego brat drgnął i podniósł wzrok znad zegarka, który naprawiał. 
- Hermesie? - zmarszczył krzaczaste brwi bóg rękodzieła - Co cię tu sprowadza?
- Stęskniłem się za twoją... - zaklął z myślach. Omal nie powiedział "twoją piękną twarzą". A to byłaby odzywka na miarę Scara - Za tobą. Bardzo dawno się nie widzieliśmy. 
- Dwadzieścia lat - przypomniał Hefajstos z podejrzliwością skrytą w niskim głosie. 
Hermes roześmiał się nerwowo. Naprawdę minęło już tyle czasu? 
- Tak... No cóż, oboje mieliśmy sporo pracy... - zaległo między nimi milczenie. Hermes dobrze wiedział, że to marne usprawiedliwienie. Brak czasu nie przeszkadzał mu w regularnym odwiedzaniu Afrodyty i reszty swojego rodzeństwa. 
   Nie chodziło o to, że nie lubił Hefajstosa. On po prostu nie miał o czym z nim rozmawiać. Nie interesowali się tymi samymi rzeczami, nie mieli wspólnych znajomych. Trudno byłoby im również rozmawiać o ich rodzinie, gdyż Hefajstos, jako typ samotnika, unikał z nimi kontaktu. 
- Mam masę pracy, Hermesie. Przejdźmy do rzeczy, dobrze? - odezwał się zmęczonym głosem - Co mam dla ciebie zrobić?
Bóg uśmiechnął się ze skrępowaniem. Z Hefajstosem nie dało się bawić w podchody.
- Moja... przyjaciółka miała niedawno urodziny, a ja chciałbym podarować jej coś oryginalnego. Coś pożytecznego. 
- Masz na myśli coś konkretnego?
- Widzisz, ta przyjaciółka umie władać wodą - powiedział bez zbędnych szczegółów. Wiedział, że gdyby zdradził, iż Beatrice jest córką Okeanosa, Hefajstos nie zgodziłby się wykonać prezentu. Już teraz będzie trudno go przekonać - Niestety, woda nie zawsze jest w pobliżu, a wtedy dziewczyna nie ma się jak bronić przed potworami. Pomyślałem więc o jakimś małym podarunku, który będzie mogła zawsze ze sobą nosić, a który jednocześnie będzie zawierał w sobie na tyle dużo wody, by stać się bronią. 
Hefajstos wysłuchiwał jego mowy, coraz bardziej marszcząc brwi. 
- Nie jestem magikiem - powiedział w końcu - Z czymś takim trzeba się było zgłosić do Hekate. 
Hermes odchrząknął, wpatrując się w niesamowicie interesujący śrubokręt na biurku. 
- Hekate mnie nie lubi, odkąd przyniosłem jej list od Zeusa, zawiadamiający o zwiększeniu podatków na magię - mruknął. 
Hefajstos zaśmiał się, siadając na fotelu wykutym z żelaza. 
- Powiedz mi, ta twoja przyjaciółka... Nie jest córką Posejdona, prawda?
Hermesowi zaschło w ustach. Spojrzał w oczy Hefajstosa i już wiedział, że zna on prawdę. Choć nie wychodził ze swojej kuźni, plotki zdołały dotrzeć również do niego. 
- Zdajesz sobie sprawę, że zadajesz się z wrogiem? - bezlitośnie ciągnął bóg kowalstwa - Przez Okeanosa straciłem wszystkich swoich cyklopich pracowników, a ty prosisz, bym wykonał prezent dla jego córki? 
- Owszem - odpowiedział twardo Hermes, nie dając się zbić z pantałyku, po czym chwycił się ostatniej deski ratunku - Czy muszę ci przypominać, ile razy musiałem zanosić Afrodycie prezenty od ciebie, ponieważ ty wstydziłeś się do niej pójść? 
Hefajstos poczerwieniał na twarzy. 
- Wiedziałem, że kiedyś mi o tym przypomnisz... - mruknął, biorąc notes i zapisując zamówienie Hermesa - Prezent będzie gotowy za tydzień. 
- Doskonale - odpowiedział mężczyzna z uśmiechem, po czym skierował się do wyjścia. Cichy głos Hefajstosa zatrzymał go jednak w półkroku:
- Hermesie, poczekaj, proszę. Co słychać u mojej żony? 
Hermes odwrócił się i spojrzał na niego smutno. Hefajstos wpatrywał się w zapisaną karteczkę, nie śmiąc podnieść wzroku. Było mu wstyd, że musi się dowiadywać takich rzeczy od innych osób. Bóg podróżnych dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo przegranym i samotnym czuł się jego brat. Uśmiechnął się lekko i postarał się, by jego uśmiech wyczuwalny był również w głosie:
- Afrodyta ma się wspaniale. Szczerze mówiąc, byłem u niej przed chwilą i muszę przyznać, że masz genialną żonę. Jej teorie spiskowe są godne podziwu. 
Nie wspomniał o tym, że kobieta nie umie ich utrzymać w sekrecie przed swoim kochankiem, Aresem. Choć Hefajstos się uśmiechnął, nadal nie spojrzał bratu w oczy. 
- Ona jest dużo mądrzejsza, niż wszystkim się wydaje - mruknął z czułością - Na tyle mądra, że nie chce mieć nic wspólnego z takim nieudacznikiem jak ja. 
- Hefajstosie... - zaczął Hermes z bólem w głosie. 
Bóg kowalstwa dopiero teraz podniósł wzrok. Jego oczy były szkliste, jednak na ustach wciąż błąkał mu się uśmiech. 
- Nie mam do niej żalu, oczywiście. Bo któż mógłby kiedykolwiek pokochać bestię? 

Beatrice

   Myślałam, że ostatni dzień w Atenach spędzimy robiąc coś bardziej rozrywkowego, niż ćwiczenia. Jak zwykle się myliłam. Nasza grupa zebrała się o dziewiątej rano na placu głównym. Wystarczyło mi spojrzeć na twarze moich znajomych, by wiedzieć, że tak jak ja, dopiero co wstali. Wiedziałam również, że na pewno nie spędzili ostatniego wieczoru tak miło, jak ja... Czułam się dziś tak wspaniale, że nie przerażała mnie nawet wizja całego dnia treningu. Nie, jeśli będzie przy mnie Hermes.
   Bóg podróżnych zwyczajowo się spóźniał. Moi koledzy porozsiadali się na ławkach, narzekając na naszego instruktora. Algida usiadła na ziemi, a po chwili dołączył do niej Trey, obejmując ją ręką. Dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu, przypatrując mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Szybko odwróciłam wzrok, nie chcąc, by wspomniała o tym, co wczoraj widziała. Isaac rozmawiał z jedną z córek Afrodyty, całkowicie mnie ignorując. Może tak było lepiej. Wiedziałam jednak, że nie będzie w stanie długo dusić w sobie gniewu, a temat Hermesa wyjdzie na zewnątrz zapewne w najmniej odpowiednim momencie. Czułam, że oddalałam się od moich przyjaciół. Nie powinnam mieć przed nimi żadnych sekretów, a tymczasem nie powiedziałam im o najważniejszych rzeczach, które działy się w moim życiu. Czuli, jakby mnie kompletnie nie znali. Będzie musiało minąć sporo czasu, nim mi to wybaczę. Nie wiedziałam jednak, że od jednego nigdy nie dostanę rozgrzeszenia.
    Gdy dochodziła dziesiąta, a irytacja herosów osiągnęła punkt kulminacyjny, Hermes się zjawił. Jego włosy były rozwiane, a kiedy przeszedł obok mnie, poczułam zapach spalenizny.
- No nareszcie - mruknęła jedna z potężnie zbudowanych córek Aresa. Hermes zwrócił na nią swe zielone oczy, unosząc brwi.
- Mówiłaś coś, Solange?
Dziewczyna wyraźnie się speszyła, jednak potwierdziła nieco głośniej:
- Mówiłam, że mógłby pan się tak nie spóźniać. Albo ustalać nasze zebrania na późniejsze godziny.
Myślałam, że Hermes jedynie westchnie lub zaśmieje się pobłażliwie. On jednak zbliżył się do niej i powiedział na tyle głośno, by wszyscy go usłyszeli:
- A ja z takim nastawieniem radziłbym ci zostać w Ameryce. Nie jesteśmy tu na wakacjach - spojrzał na twarze pozostałych herosów, wytrwale unikając mojego wzroku - Ktoś jeszcze ma jakieś uwagi?
Wszyscy pokręcili głowami, nie ważąc się nic powiedzieć. Mój wcześniejszy dobry nastrój zaczynał się ulatniać. Hermes ani razu na mnie nie spojrzał. Zachowywał się tak, jakby to, co wczoraj się wydarzyło między nami, nie miało miejsca.
   Zarządził, byśmy wybrali się na zbocze Parthity, na którym podobno było dobre miejsce do ćwiczeń. Dotarliśmy tam w nie więcej, niż dwadzieścia minut. Przez całą drogę próbowałam zbliżyć się do Hermesa, ale on, jakby to wyczuwając, cały czas z kimś rozmawiał. Chcąc uniknąć starcia z Algidą, która cały czas wypytywała mnie o mój rzekomy związek z naszym instruktorem, zaczęłam rozmowę z Solange, córką Aresa. Dość szybko zorientowałam się jednak, że nie był to dobry pomysł. Solange była chamska i skora do kłótni. Na szczęście, zanim musiałam szukać nowego rozmówcy, doszliśmy na zbocze Parthity. Znajdował się tu pas zieleni i kilka drzew. Nim zdołałam się odezwać, uprzedził mnie Isaac:
- To jest to wspaniałe miejsce na treningi?
- Wysilcie umysły - odpowiedział tylko Hermes, nawet na niego nie spoglądając.
   Westchnęłam i zaczęłam wpatrywać się w jedno z kilku drzew. Na początku nic się nie działo, a teren wyglądał tak, jak przedtem. Wystarczyła jednak minuta, by na drzewach zaczęły pojawiać się tarcze do strzelania oraz worki treningowe. Kilka stóp ode mnie wyrósł podest, ogrodzony cienką siatką oraz wyłożony materacami - niczym pole do walki. Niedaleko płynął strumień, jeszcze dalej znajdowało się osmolone drzewo - zapewne stworzone do eksperymentów przeprowadzanych przez dzieci Zeusa. Cały teren obiegała rozległa bieżnia. Zaczęłam zauważać to wszystko w tym samym czasie, co pozostali. Wpatrywali się w magiczne miejsce z zachwytem, a dzieci Aresa od razu pobiegły do worków treningowych. Gdy miałam skierować się ku strumykowi, zatrzymał mnie tak dobrze znajomy głos, rozbrzmiewający tuż przy moim uchu:
- Przebiegniemy się, Mead?
Odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim instruktorem. Z jego oczu nie dało się nic wyczytać, a mnie zaniepokoił fakt, iż znowu zwrócił się do mnie po nazwisku. Myślałam, że po wczorajszym wieczorze będę dla niego kimś ważniejszym - kimś do kogo będzie mógł mówić po imieniu. Założyłam ręce na piersi:
- Teraz nagle mnie zauważasz?
- Mead... - wyszeptał - Nie utrudniaj tego.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, ruszył biegiem. Nie mając wyboru, pobiegłam za nim. Kątem oka zauważyłam Algidę i Treya stojącego przy stanowisku z łukami, patrzących na nas z uniesionymi brwiami. Pokręciłam tylko głową, pragnąc, by zostawili ten temat w spokoju. Hermes poruszał się wolno, jakby pragnąc, bym go dogoniła. Gdy tak się stało, przebiegliśmy kilkaset metrów w ciszy. W momencie, kiedy znaleźliśmy się poza zasięgiem ciekawskich uszu pozostałych herosów, mężczyzna zatrzymał się. Poszłam w jego ślady, ciężko oddychając. Nawet tak mała przebieżka była dla mnie sporym wyzwaniem. Największym wyzwaniem jednak było zmierzenie się z tym, co miałam za chwilę usłyszeć.
- To, co się wczoraj wydarzyło, było... - zaczął.
- Wspaniałe - powiedziałam.
- Pomyłką - dokończył w tym samym momencie.
   Zaległa między nami cisza, którą przecinały jedynie dalekie odgłosy ćwiczeń. Potrzebowałam kilku sekund, by dotarło do mnie, co powiedział.
- Co? - wyszeptałam, czując ucisk w sercu. Radość, którą odczuwałam rano, wyparowała, zastąpiona strachem, gniewem i wielkim, potwornym smutkiem. I co najważniejsze wiedzą, że ten mężczyzna nigdy nie będzie mój.
   Hermes patrzył na mnie lodowato. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
- Przykro mi, jeśli pomyślałaś, że darzę ciebie jakimiś uczuciami - powiedział sucho - Prawda jest taka, że chciałem się tylko zabawić. Często to robię. Przykro mi, jeśli wiązałaś ze mną większe nadzieje. Dla mnie to nic nie znaczyło.
- Wczoraj wydawało się, jakby jednak coś znaczyło - wysyczałam. Gniew był moją jedyną obroną. Gdyby nie on, już dawno bym się rozpadła na tysiąc kawałków. Hermes westchnął, przejeżdżając dłonią po włosach.
- Zażądałaś ode mnie wczoraj, bym potwierdził, że to wszystko było sprawką Erosa, a wtedy odejdziesz - powiedział - Tak więc potwierdzam, że wszystko, co wczoraj się między nami wydarzyło, nie działo się z mojej własnej woli.
   Spoliczkowałam go, zanim zdążył chociaż mrugnąć. Zbliżyłam twarz do jego twarzy i syknęłam:
- Kłamiesz.
Nie reagując na moje oskarżenie, przyłożył dłoń do uderzonego policzka.
- Należało mi się - stwierdził - Niemniej, nie rób tego więcej. Od dzisiaj jesteś nikim więcej, niż moją uczennicą.
Świat zaczął mi się zamazywać. Łzy napłynęły mi do oczu, ale nie mogłam pozwolić, by wyszły na zewnątrz. Zdawało mi się, że na twarzy Hermesa zobaczyłam wyraz bólu, ale zniknął tak szybko, że mógł być jedynie złudzeniem. Mężczyzna zaczął się powoli oddalać, a przez ramię powiedział:
- Twoja kondycja jest straszna, panno Mead. Przebiegnij dwie długości toru bez zatrzymania - rozkazał, powracając do swojej roli nauczyciela. Od dzisiaj byłam jedynie jego uczennicą.
    To, co działo się ze mną później, pamiętam jak przez mgłę. Wiem jedynie, że nie udało mi się przebiec wyznaczonej przez niego trasy. Za pagórkiem, który odgradzał mnie od ciekawskich spojrzeń innych herosów, upadłam na ziemię i podciągnęłam kolana do brody. Zaczęłam kiwać się w przód i tył, pozwalając płynąć słonym łzom po moich policzkach. Wraz z nimi wypływały ze mnie wszystkie nadzieje. Po raz pierwszy zrozumiałam, że jedyny mężczyzna, który się dla mnie liczył, nigdy nie będzie mój. To, co dla mnie było całym życiem, dla niego było jedynie zabawą. Chciałam go nienawidzić. Wolałam to, niż złamane serce. Jednak nie umiałam się do tego zmusić. Jeśli ktoś wam kiedyś powie, że można jednocześnie kochać i nienawidzić, nie wierzcie mu. To niewykonalne.
   Nie wiem, ile tak siedziałam. Racjonalna część mojego umysłu zaczęła się zastanawiać, dlaczego nikt nie zaczął mnie szukać. Może Hermes zrozumiał, że potrzebowałam chwili dla siebie. On zawsze rozumiał mnie bez słów. Niestety działało to tylko w jedną stronę - ja nigdy nie wiedziałam, co on myśli.
    W końcu wzięłam się w garść i stanęłam na nogi. Wolnym krokiem skierowałam się w kierunku strumyka. Woda zawsze dodawała mi siły, a teraz potrzebowałam jej bardziej, niż kiedykolwiek.
    Woda w strumyku była zimna, dając ukojenie zarówno moim zmęczonym nogom, jak i duszy. Gdy tak moczyłam stopy w strumyku, podeszła do mnie Algida i usiadła obok. Nie chciałam z nią rozmawiać, zwłaszcza nie teraz. Trwałyśmy w ciszy tak długo, że zaczęłam się łudzić, iż temat Hermesa nie wyjdzie na zewnątrz. Przeliczyłam się.
- Nie mogę uwierzyć, że mi nie powiedziałaś, że masz romans z Bogiem! - powiedziała w końcu, a w jej głosie dźwięczały uraza i niedowierzanie.
- To naprawdę nie jest dobry moment - jęknęłam, pragnąc sobie zakryć uszy, niczym małe dziecko.
- Myślałaś, że cię wydam? Nigdy bym tego nie zrobiła! - ciągnęła, nie zważając na moje protesty - Powinnyśmy sobie ufać, a tymczasem wasz romans trwał nie wiadomo jak długo, a ja...
- PRZESTAŃ! - wrzasnęłam, podnosząc się i spoglądając na nią z gniewem w oczach. Czy musiała wyciągać na wierzch to wszystko właśnie teraz? Gdy nie miało to już najmniejszego znaczenia?
   Popatrzyła na mnie w szoku, jak kilku innych herosów, ćwiczących nieopodal. W ich gronie znajdował się również Hermes.
- Trzymaj swoje emocje na wodzy, Mead - pouczył z tym doprowadzającym do szału spokojem.
- Jakoś wczoraj wieczorem moje emocje ci nie przeszkadzały! - odparłam ze złością, na co wszyscy zebrani zaczęli między sobą szeptać. Dopiero po chwili zorientowałam się, co powiedziałam. Zakryłam usta dłońmi, nie mogąc w to uwierzyć.
   Spojrzałam na Hermesa, którego oczy ciskały tak wiele piorunów, że równie dobrze mogłyby należeć do Zeusa. Herosi wciąż szeptali, obserwując nas z zaciekawieniem.
- Koniec treningu. I koniec plotek. Myślę, że wszyscy błędnie zrozumieliście słowa Beatrice - gdy nikt nie ruszaj się z miejsca, mężczyzna krzyknął - Ruszać się!
Wszyscy posłusznie zaczęli kierować się w stronę Akademii, nie śmiąc się nawet odezwać. Gdy chciałam razem z Algidą, która wciąż patrzyła na mnie z bólem w oczach, pójść w ich ślady, głos Hermesa zatrzymał mnie w miejscu.
- Mead, zaczekaj. Algido, ty również.
Podszedł do nas, a jego twarz wyrażała nie gniew, którego się spodziewałam, a smutek. Schował dłonie w kieszeniach, po czym spojrzał na moją przyjaciółkę:
- Byłbym wdzięczny, gdyby to, czego świadkiem byłaś wczoraj ty i twoi przyjaciele, pozostało naszą tajemnicą. Mój związek z Beatrice, choć trudno go tak nazwać, jest definitywnie skończony, więc nie widzę powodu, by wracać do przeszłości.
Algida popatrzyła na mnie w niemym szoku, zaczynając rozumieć powody mojego wcześniejszego wybuchu. Ponieważ Hermes dalej czekał na odpowiedź, pokiwała szybko głową.
- Oczywiście, trenerze. Ja i moi przyjaciele umiemy dochowywać sekretów.
Mężczyzna uśmiechnął się lekko, choć w oczach miał ból.
- Dziękuję, Algido. Możesz już iść - gdy szybko ruszyłam za nią, nie chcąc zostawać z Hermesem sam na sam, chwycił mnie za ramię - Zaczekaj, proszę.
Choć prąd, który przebiegł mnie od jego dotyku był przyjemny, sprawiał mi on psychiczny ból. Wyrwałam się z jego uścisku i spojrzałam na mężczyznę twardo:
- Przepraszam, okej? - warknęłam - Wiem, że nie powinnam była wspominać przy wszystkich o naszym wczorajszym wieczorze. Ale jestem impulsywna. Co na pewno wiesz, bo zapewne właśnie dlatego mnie nie chcesz.
- Nie jestem na ciebie zły - odpowiedział, ignorując końcówkę mojej wypowiedzi.
- Nie? - uniosłam brwi. Trudno mi było w to uwierzyć.
- Jakbym mógł? To, że przez te kilka chwil, które spędziliśmy razem, myślałem, że jesteś dojrzała, jest tylko i wyłącznie moją winą - jego głos przecinał powietrze - Dzisiaj udowodniłaś, że jesteś wyłącznie nastolatką, a co za tym idzie, jesteś nieodpowiedzialna i niedojrzała. Nie mogę być zły za to, że zachowujesz się odpowiednio do swojego wieku. Jedyną osobą, którą mogę winić za mylne wyobrażenia o tobie, jestem ja sam. Miałem względem ciebie zbyt wysokie oczekiwania, za co cię przepraszam.
Spojrzałam w jego oczy, szukając oznak drwiny. Dojrzałam tam jednak tylko chłód i determinację. Bolałoby mniej, gdyby mnie uderzył. Nie wiem, ile razy dziennie serce może rozpaść się na tysiąc kawałków. Możliwe, że pobiłam rekord Guinnessa.
Wiedziałam jedno: Wszystkie szanse, jakie kiedykolwiek miałam u Hermesa, zostały bezpowrotnie przekreślone.
_______________________
Byliście na "W pierścieniu ognia"? Ten film jest perfekcyjny! Urzekła mnie (jak zwykle) gra Jennifer oraz Jeny. Choć pierwsza część filmu była dobra, to ta jest wręcz doskonała!
Koniec reklamy, przejdźmy do konkretów: poznaliście doskonały plan Afrodyty oraz jej nie-tak-doskonałego męża. Przyrzekłam, że nie będzie sielanki, więc już się zbliżamy do jej końca. Kilka kolejnych rozdziałów będzie można nazwać na wiele sposobów, ale z pewnością nie pełnymi miłości.
Kolejny rozdział za dwa tygodnie!



72 komentarze:

  1. Chamidło nie wyświetliło mi, że jest nowy rozdział. Blogger ostatnio zaczyna wariować, ech. Ale wyjustuj tekst w pierwszej części błagam! Inaczej nigdy przez to nie przebrnę. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaa, co mi się stało z tym tekstem? o.O
      Ale już poprawiłam!
      Blogger mnie ostatnio zawodzi, nowe rozdziały pojawiają się godzinę po dodaniu :(

      Usuń
    2. [CZĘŚĆ I]

      Okej, mogę iść czytać. A bloggerem się nie martw, ostatnio ma dziwne kaprysy, a od jakiegoś czasu, z tego, co mi wiadomo, ma problem z informowaniem o nowych rozdziałach właśnie nie tylko u Ciebie właśnie. Ale faktycznie, prawie z zegarkiem w ręku dostałam informację godzinę po publikacji rozdziału. Hm, dziwne. Ale przejdźmy do komentarza, o. Na początku moje czepialstwo, bo mogę i lubię. ;>
      Wiem, że trudno jest to zapamiętać, bo sama długo nie mogłam tego zrobić z niewyjaśnionych przyczyn, ale kobieta o brązowych włosach może być co najwyżej szatynką. Brunetka ma czarne włosy tylko i wyłącznie.
      Podniósł się z krzesła i objął siostrę mocno, nie zważając ani na to, że była mokra ani na to, że była goła. - Może i się czepiam, ale naga chyba zabrzmiałaby lepiej. Mniej wulgarnie w pewnym sensie.
      Dopiero po chwili odparła - Zapewne jest w swojej kuźni. Jak zwykle. - Dwukropek po 'odparła'.
      Jego twarz miała dziwne, nieregularne kształty, które dodatkowo pogarszały liczne blizny i oparzenia. - Kształty? A nie rysy?
      - Zdajesz sobie sprawę, że zadajesz się z wrogiem? - bezlitośnie ciągnął bóg kowalstwa - Przez Okeanosa straciłem wszystkich swoich cyklopich pracowników, a ty prosisz, bym wykonał prezent dla jego córki? - Zgubiona kropka po kowalstwie.
      - Owszem - odpowiedział twardo Hermes, nie dając się zbić z pantałyku, po czym chwycił się ostatniej deski ratunku - Czy muszę ci przypominać, ile razy musiałem zanosić Afrodycie prezenty od ciebie, ponieważ ty wstydziłeś się do niej pójść? - Tutaj to samo: kropka, w ostateczności chyba mógłby też być dwukropek po ratunku.
      - Wiedziałem, że kiedyś mi o tym przypomnisz... - mruknął, biorąc notes i zapisując zamówienie Hermesa - Prezent będzie gotowy za tydzień. - Znowu kropka. Generalnie już we wcześniejszych dialogach jej nie ma, w późniejszych również. To niedobrze. Jakby to ująć... Jeżeli przerywasz wypowiedź bohatera wtrąceniem autorskim, po tym wtrąceniu, o ile nie kończy się ono na 'odparł, powiedział, dodał' czy innym podobnym czasownikiem, przed myślnikiem stawiasz kropkę. Kurczę, jedyne, co mi pozostaje, to odesłać do jakichś innych, wiarygodnych źródeł, które lepiej wyłożą Ci ten problem, bo ze mnie tłumacz jest paskudny jak diabli.
      Cały teren obiegał tor do biegania. - Obiegał [...] do biegania. Myślę, że zamiast obiegał, lepiej byłoby postawić tam odrobinę inny czasownik. A może po prostu się czepiam, jak zwykle.
      - Koniec treningu. I koniec plotek. Myślę, że wszyscy błędnie zrozumieliście słowa Beatrice - gdy nikt nie ruszaj się z miejsca, mężczyzna krzyknął - Ruszać się! - To jest właśnie ten przykład, w którym po Beatrice powinnaś postawić kropkę, zdanie po myślniku zacząć wielką literą, a zakończyć dwukropkiem.
      Nie mogę być zły za to, że zachowujesz się odpowiednio na swój wiek. - Nie dam za to głowy, ale wydaje mi się, że powinno być 'zachowujesz się odpowiednio do swojego wieku'.
      Okej, więcej chyba nie wyłapałam, teraz przechodzimy to komentowania samego rozdziału.

      Usuń
    3. [CZĘŚĆ II]

      Afrodyta jest co najmniej urzekająca. Choć z definicji raczej nie lubię tego typu postaci, ona ma w sobie coś, co sprawia, że nawet ja nie mogę jej nie znosić. Byłam wręcz pewna, że Beatrice nie zabijesz, ale nie sądziłam, że wpadniesz za zabicie jej aury. W każdym razie ja nawet o tym nie pomyślałam, bo to nie jest tak, że jak aura znika, znika moc? W pierwszej chwili tak właśnie pomyślałam, więc zdziwiłam się, że Hermes po tym wszystkim poszedł do Hefajstosa z taką a nie inną prośbą, ale to jest Twoje opowiadania, Ty je kreujesz i z tego, co zauważyłam, nie opierasz się tu na niczym poza własną wyobraźnią, więc właściwie wara mi od tego. Ja jako pokorny czytelnik wyrażam tylko własne zdanie. A skoro już do boga kowalstwa doszłam... Hefajstos z tym swoim zakłopotaniem, smutkiem i uczuciową nieporadnością też jest dosyć... zabawny? Nie w kontekście śmieszny, uchowaj! Po prostu... o, sprawa ma się podobnie jak z Afrodytą - na dłuższą metę zazwyczaj denerwują mnie takie postaci, ale skoro on pojawił się tutaj wyłącznie epizodycznie, jestem dla niego pełna dobrej myśli.
      Jeśli chodzi o część przedstawioną z perspektywy Beatrice, jest w porządku. Koniec sielanki, nie ma romansu, jestem szczęśliwym człowiekiem. Wiem, że teraz przyjdzie mi się zaczytywać w tym, jacy to nieszczęśliwi są kochankowie, ale z dwojga złego wolę napawać się ich nieszczęściem niż czytać o szczęśliwej miłości zakazanej. Wiem, paskudna jestem.
      Co jeszcze miałam? A! Jestem zawiedziona, moja droga. Gdzie rozwinięcie ostatniego wieczoru? Gdzie choćby drobna wzmianka o tym, jak zachowali się przyjaciele, gdzie o niewyparzonym języku Algidy i o całej reszcie tej zabawy? Przykro mi, żeś to tak pominęła, chciałam się pośmiać troszkę, och.
      A tak na ładne zakończenie... Nie wiem dlaczego, ale to zdanie mnie rozbroiło i zdobyło moje serducho: Wyglądał niczym dzwonnik z Notre Dam w wersji maxi. ;>

      Usuń
    4. I po co mam szukać bety, skoro mam Ciebie? :D Bardzo dziękuję, że masz czas i ochotę na wytykanie mi błędów. Staram się ich robić jak najmniej, ale potknięcia, jak widać, się zdarzają. Co do kropek to miałam to wypominane już wcześniej i tradycyjnie o tym zapomniałam. Przyzwyczaiłam się pisać bez kropek we wtrąceniach i niestety jest to bardzo złe przyzwyczajenie, które muszę szybko zmienić. Co do toru do biegania to chyba pięć minut się głowiłam, jak to zastąpić, by równocześnie czytelnicy wiedzieli o jaki tor mi chodzi. Niestety nic nie wymyśliłam.
      Przepraszam, że zawiodłam Twoje oczekiwania :( Po prostu nie miałam weny, nie wiedziałam, co napisać o zeszłym wieczorze. Może jutro coś wymyślę i wstawię do rozdziału (: Afrodyta to chyba moja ulubiona postać tego opowiadania, więc cieszę się, że Tobie również przypadła do gustu. Hefajstos to taki ciapcia, który ma o sobie bardzo złe mniemanie oraz jest skazany na tragiczną miłość. Kocha Afrodytę, choć ona ma go w głębokim poważaniu. Nieszczęśliwi kochankowie będą, ale postaram się dużo o tym nie pisać, żeby Cię nie zamęczać ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
    5. Bo ja nie jestem nieomylna i trzymam się jak najdalej od wytykania błędów interpunkcyjnych, bo z tymi to się dawno pokłóciłam i oboje nie chcemy się zauważać. :> Ale jak to mówią, błądzenie jest rzeczą ludzką, więc hey-ho i do przodu. Ale te kropki to musisz zmienić koniecznie, bo rażą mnie zazwyczaj podobnie jak niewyjustowany tekst. A tor do biegania... Może coś w stylu: cały teren okalała/otaczała bieżnia albo dookoła terenu rozciągała się bieżnia.
      Wobec tego niechaj będzie Ci wybaczone. Z wplataniem do opowiadania nie musisz się męczyć, wystarczy, że szepniesz mi cicho na uszko, co tam się stało i będę zadowolona. ;3
      Że Afrodyta ma w poważaniu Hefajstosa, to ja się nie dziwię, też bym miała, zwłaszcza, jeśli ma romans z Aresem. Ja zawsze chciałam mieć z nim romans, poważnie. Przynajmniej jest stuprocentowym facetem, testosteron aż się z niego wylewa. Przynajmniej z tego, co pamiętam z lekcji mitologii, bo, prawdę mówiąc, nigdy ich nie lubiłam. Zbyt rozgałęzione drzewo genealogiczne mają, żebym mogła ich spamiętać.
      Nie odbieraj tego w ten sposób! Nic mnie bardziej nie raduje, jak nieszczęśliwi kochankowie, o ile tylko nie mieszczą się w ramach nieszczęśliwych kochanków dwudziestego pierwszego wieku i jest w nich choćby odrobina świeżości. Chyba że są to kochankowie, których nie lubię, wtedy nawet jak nie ma w nich nic odkrywczego, to z czystej zawiści lubię czytać, jak bardzo im źle.
      Nie dziękuj, nie masz za co. Od tego ma się czytelników. (A przynajmniej powinni oni do tego służyć, jak mi się zawsze wydawało.) W każdym razie: do usług.

      Usuń
    6. No więc oto cała historia: (specjalnie dla ciebie): Hermes i Beatrice od siebie odskoczyli, Beatrice zaczęła się ubierać, co wywołało smutek w Isaacku i w Trey'u również, choć oczywiście jawnie by się do tego nie przyznał, nie przy Algidzie. Gdy Beatrice była ubrana, Isaac stwierdził, że nie ma po co zostawać, więc wyszedł, oczywiście kipiący złością na Hermesa. Beatrice zaczęła się plątać w wyjaśnieniach, Hermes nic nie powiedział, a jedynie przypatrywał się temu wszystkiemu z kpiącym uśmiechem, ale również strachem, że przyjaciele Trice o wszystkim opowiedzą innym. W końcu wyszedł, nie chcąc oglądać tej telenoweli oraz mając dość zaszokowanych spojrzeń Treya i Algidy. Przyjaciele Trice wyszli niedługo po nim, wygonieni przez czerwoną jak burak Beatrice. Dziewczyna długo nie mogła zasnąć, rozmyślając nad wszystkim, co się zdarzyło, a gdy w końcu szedł nadszedł została z niego brutalnie wybudzona przez budzik i zmuszona pójść na trening, na którym jej serce zostało złamane.

      Usuń
    7. Moje powołanie to chyba pisanie nieszczęśliwych romansów, naprawdę!
      Kropki postaram się stawiać od przyszłego rozdziału, tego mi się już nie chce ponownie poprawiać. Afrodycie również się nie dziwię, tym bardziej, że została zmuszona do małżeństwa z Hefajstosem. Było do przewidzenia, że nie będzie to szczęśliwe małżeństwo. Muszę kiedyś wpleść Aresa, żebyście go również poznali ^^

      Usuń
    8. Ja Ci powiem tak: opisz to kiedyś w bonusie, noworocznym na przykład. Chętnie poczytałabym o palącej buraka Beatrice. A ja czekam na Aresa, o.

      Usuń
    9. Ledwo mam czas, żeby pisać podstawowe rozdziały, a co dopiero bonusy :( Ale postaram się. A Ares będzie na pewno ^^

      Usuń
  2. oj oj :( smutam razem z Beatrice :c pocieszam cię tym faktem że może kiedyś im się uda ;) a po za tym styl jak zwykle wspaniały ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Co do Hermesa i Beatrice to nikt z Was pewnie nie zgadnie, co dla nich przygotowałam... ^^

      Usuń
  3. Oh God, nowy rozdział *.* zaraz zabieram się do czytania!
    W Pierścieniu ognia? byłam dzień po premierze. kocham ten film i Finnica! <3 to było wręcz genialne!
    No dobra zabieram się do czytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam dzień po premierze! Ale chętnie poszłabym jeszcze raz, tak mnie urzekł ten film! <3

      Usuń
    2. Oj tak zgadzam się z tobą! nie mogę się doczekać, gdy wyjdzie na DVD. nie wiem jak ty, ale ja ryczałam na nim trzy razy ;___; a przed wyjściem śmiałam się dla mojej siostry, że nie będzie powodu do płaczu...

      A teraz rozdział. jest taki dołujący. choć fragment z Afrodytą, genialny. czyli jednak nie długoterminowe działanie. ale to co wymyśliła naprawdę może dorównywać planom Ateny. ten fragment z Hefajstosem był taki dołujący. niby na początku wydawało mi się, że bóg jest dość oschły. po tym jednak okazało się, że po prostu samotny. czemu Afrodyta nie widzi w nim jego uczuć tylko wygląd? przykre...
      oh Hermesie, Hermesie chyba zabiję ci za to, co jej powiedziałeś. po rozmowie z Afrodytą naprawdę miałam wrażenie, że chcesz jej szczęści. wiem, że ona jest zamieszana w tą całą wojen, ale nie wydaje mi się, aby to, że powie jej, że dla niego to tylko zabawa jakoś jej w tym wszystkim pomoże. mam nadzieje, że chociaż Algida będzie dla niej wsparciem.
      Weny!

      Usuń
    3. Charakter Hefajstosa również niestety nie jest zbyt ciekawy. Mężczyzna jest bardzo nieśmiały i jest typem samotnika - nawet prezenty dla żony musiał za niego zanosić Hermes.
      Hermes musiał odepchnąć od siebie Beatrice, a gdyby nie rzucił jej prosto w twarz, ze była dla niego zabawką, ona dalej miałaby nadzieję. Zachował się podle, ale stara się ją chronić. Im mniej ma z nim kontaktu, tym lepiej - w końcu Zeus dalej może się dowiedzieć, że żyje, tym bardziej, gdyby była w relacjach z jego synem.
      Algida będzie dla Trice wsparciem, ale nie na długo...

      Usuń
    4. Ja to rozumiem tylko nadal jest to przykre;___; ech ale takie życie nie? Zeus i tak w końcu się dowie xd

      Usuń
    5. Masz rację, dowie się. I jak można się domyślić, nie będzie zachwycony :D

      Usuń
  4. Mi się podobało. Jeden z lepszych rozdziałów, naprawdę przyjemnie się czytało. Zarówno perspektywa Hermesa, jak i Beatrice bardzo się udały. Szkoda tylko, że musieli przerwać swój związek i że mężczyzna powiedział dziewczynie tyle przykrych słów, ale domyślam się, że skłamał, chcąc, żeby ich stosunki się rozluźniły i tym samym żeby nie stawiać jej w jeszcze większym zagrożeniu. Pomysł z eliksirem niszczącym aurę był jednak dobry i może faktycznie pomoże dziewczynie?
    Choć jestem pewna, że jest ona bardzo poruszona tym zerwaniem. Jeszcze poprzedniego dnia tak świetnie się dogadywali, a teraz nagle coś takiego. Nie dziwię się, że się wkurzyła i stała się opryskliwa nawet dla Algidy, choć ta pewnie chciała jak najlepiej. Mam jednak nadzieję, że jeszcze jakoś ich relacje się unormują, choć teraz będzie ciężko, nawet jeśli oboje coś do siebie czują. I wgl zastanawiają mnie twoje plany na kolejne odcinki, bo mam wrażenie, że zbliżamy się już do jakiegoś punktu kulminacyjnego. A skoro nawet te niby sielankowe rozdziały idą ci coraz lepiej, to spodziewam się, że i te z akcją wyjdą bardzo dobrze. Naprawdę, to jedno z nielicznych opowiadań autorskich, które czytam, ale po prostu je lubię, także za to, że przypomina mi serię o Percym Jacksonie (co prawda czytałam tylko pierwszą część, bo kolejnych nie było okazji, ale lubiłam ją).
    Będę czekać na nowość ^^.
    A na tym filmie nie byłam, bo nigdy nie czytałam Igrzysk ani nie widziałam pierwszej części, ale ostatnio chyba jest jakaś moda na to, bo często ktoś się chwali, że był. Ale i tak nie wiem, o co tam chodzi ;PP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końcówki komentarza, czyli Igrzysk. Ja je czytałam na długo przed, zanim w ogóle słychać było o filmie. Książki są wspaniałe, bardzo polecam. Pierwsza część filmu mnie nie zawiodła, ale też nie byłam nią zachwycona. Za to druga to istne mistrzostwo, jedna z najlepszych adaptacji, jakie widziałam.
      Hermes kłamał, ale nie we wszystkim. Jego ostatnia rozmowa z Beatrice była czystą prawdą. Czuł się zawiedziony nią i jej licealnym zachowaniem.
      Beatrice miała wszelkie powody do gniewu, a jednak nie powinna się wyładowywać na Algidzie.
      Masz rację, zbliżamy się do punktu kulminacyjnego, do którego pozostało nam jeszcze kilka rozdziałów. Dziękuję, że we mnie wierzysz i liczę, że podołam Twoim oczekiwaniom :D

      Usuń
    2. Raczej się chyba nie skuszę na lekturę Igrzysk, miałam na to ochotę, ale przeszło mi, gdy się dowiedziałam, że jest pisana w narracji pierwszoosobowej teraźniejszej, której nie cierpię i nie czytam. Ogólnie nie lubię narracji pierwszoosobowej, w czasie przeszłym na upartego przeżyję, ale w teraźniejszym to lektura jest dla mnie zbyt męcząca. No i nie jestem miłośniczką fantasy.
      Co do Beatrice, fakt, on jako ktoś, kto żyje kilka tysięcy lat, może być nieco znudzony takim smarkatym zachowaniem, no ale to taki wiek, nie każdy musi być super dojrzały, więc się jej akurat nie dziwię ^^.
      No, ale myślę, że jeśli teraz mi się podoba, to później też się spodoba :).

      Usuń
    3. Też się nie mogłam na początku przyzwyczaić do takiej narracji, ale potem mi się spodobała (: Igrzyska to raczej nie jest czyste fantasy, poruszają bardzo wiele ważnych tematów. Ale zmuszać cię nie będę, skoro nie chcesz to nie czytaj (choć dużo tracisz! :p) .
      Beatrice podpadła w tym rozdziale Hermesowi - jest on zniesmaczony jej zachowaniem. Ale jak sam mówił, to jego wina, że spodziewał się po niej czegoś więcej.

      Usuń
  5. Bardzo fajny rozdział pomimo, iż taki dołujący ;c biedna Beatrice ;c
    A film też widziałam i podzielam opinię bardzo fajny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No biedna, biedna. Ale Hermes nie miał wyboru, musiał ją zostawić :(

      Usuń
  6. Czytałam z zapartym tchem. Planu Afrodyty 100 % się nie spodziewałam i nie wiedziałam, że aż tak możesz mnie zaskoczyć ^^
    "Wyglądał niczym dzwonnik z Notre Dam w wersji maxi." - fajne określenie :) xd
    Żal mi Beatrice, ale Hermes to się po prostu zachował jak ostatni idiota.
    Nie mniej jednak czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zaskoczyłam oraz że rozdział Ci się podobał (: Afrodyta poszalała z tym pomysłem, to jej trzeba przyznać :D

      Usuń
  7. Jej! Tego się nie spodziewałam po Afrodycie :) film WPO był boski! Uwielbiam Johannę ;) O, kłopoty w raju. Z nie cierpliwością oczekuję ciągu dalszego :D
    Pozdrawiam i życzę duużo weny Eris :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan godny Ateny, nie ma co ^^ Szkoda tylko, że wspomniała o nim Aresowi...
      Gra Johanny była niesamowita! Choć w książce lubiłam ją tak sobie to w filmie podbiła moje serce! A scena w windzie fenomenalna (głównie za prawą mimiki Jenn).
      Dziękuję!

      Usuń
  8. Yeah, nareszcie nowy rozdział! ^^
    Film oglądałam, podobał mi się bardziej niż pierwsza część, jak dla mnie świetny! Johanna najlepsza. xD <3
    Co do rozdziału, to oczywiście wspaniały! Biedna Trice, szkoda mi jej.
    I szkoda mi Hefajstosa. :c
    DWA TYGODNIE? Czo tak długo? ;_;
    Pozdrawiam,
    Carmen. :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze są dwa tygodnie przerwy między rozdziałami :p
    Widzę, że wszyscy kochają Johannę! Finnick też się dobrze spisał ^^
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Finnick i Johanna to moi ulubieni bohaterowie, zarówno w książce, jak i w filmie. <3
      Wiem, że dwa tygodnie są obowiązkowe, ale jakoś za każdym razem, gdy o tym czytam to ogarnia mnie smutek. ;_;
      Mnie osobiście ostatnio urzekł parring Hadesa i Persefony, nie wiem, jakoś tak ostatnio sobie o nim przypomniałam i uważam, że jest przefantastyczny. XD
      To tak á propos mitologii. :)
      Pozdrawiam i życzę duuużo weny. :3

      Usuń
    2. Hades i Persefona będą w kontynuacji Zaplątanych ^^
      Ja w książce kochałam Finnicka, a Johannę lubiłam. Za to w filmie ją również pokochałam, Jena zagrała fantastycznie. No i oczywiście brawa dla Jennifer (:

      Usuń
  10. Baka, Hermes!!! (przepraszam, jak ktoś bardzo mnie wkurzy zaczynam wyzywać go od głupków po japońsku)
    Rozdział ogółem cudowny. Jak zawsze. <3
    Afrodyta podobna do Trice? Oj... Hermesiątko się zakochało :) (uwielbiam go tak nazywać)
    Afrodyta zaczyna dorównywać mądrością Atenie :) Genialny plan.
    Ale skoro dla bogów Beatrice jest "martwa" to co stoi na przeszkodzie Hermesowi w byciu z nią? (takie trochę dziwne to zdanie przepraszam (: )
    WPO było super!!! Co do książki nie mogę się wypowiedzieć bo jestem w połowie :) Johanna i Finnick są super <3
    Życzę weny (czemu aż dwa tygodnie?) i pozdrawiam
    Laciata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świecie mitologii niczego się nie da ukryć. Gdyby Hermes był z Beatrice, a ktoś by to zauważył i doniósł Zeusowi to nie dość, że Zeus by się wkurzył, że Beatrice żyje to jeszcze związek boga ze śmiertelniczką jest surowo zakazany i ponieśliby oni spore konsekwencje.
      Ale ci zazdroszczę, że masz jeszcze połowę wpo i kosogłosa przed sobą! <3
      Dziękuję!

      Usuń
  11. Naprawdę zaraz będzie koniec? Ale jak to? :D
    Powiem tak.... Plan Afrodyty świetny, choć obawiałam się, że tracąc aurę, straci swoją moc, więc jestem ciekawa jak wytłumaczysz, że woda nadal ukoiła jej ból fizyczny jak i psychiczny. Ogólnie cała sceną bardzo fajna. Tak było naprawdę, że Afrodyta wyglądała dla każdego inaczej, czy ty to wymyśliłaś? Bardzo fajny zabieg. Pokazałaś tym, że on ją naprawdę pokochał.
    Afrodyta jednak nie sięga do pięt Atenie, przez to że powiedziała wszystko Aresowi. Bóg wojny o konfliktów zapewne nie odpuści takiego tematu ;D Poza tym to ktoś kazał Afrodycie wychodzić za Hefajstosa? (chyba tak tez mogę powiedzieć w stosunku do bogów bo w sumie nie wiem czy oni biorą ślub czy co ;D).Niby jest boginią miłości, a pozwala na nieszczęście z ilości biednego kowala ;) Tym ma dużego minusa u mnie. Złapie ich u sievie w tą całą sieć tak jak w mitologii? ;>
    Podejrzewałam, że ta sielanka zaraz minie i to ze strony własnie Hermesa. Mimo, że nie pochwalam tego zachowania to w sumie go rozumiem. Zrobił to dla jej bezpieczeństwa, ale w sumie mógł jej powiedzieć prawdę, a nie ranić aż do szpiku kości. Ostatnie słowa chyba sa prawdziwe prawda? Ale dobrze że obwinia siebie, bo to jego wina że sobie wyobrażał nie wiadomo co. Ona jest młoda, poza tym nie jedna dorosła kobieta gdy złamie się jej serce zachowałaby się jeszcze gorzej, więc jak dla mnie dojrzałość ie ma tutaj nic do rzeczy. Jej się też nie dziwię. Dobrze że mu pokazała, że ją zranił. Niech spada na drzewo, bo nie musiał robić tego w ten sposób.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jeszcze kilka rozdziałów zostało... Choć nieuchronnie zbliżamy się do końca, to prawda. Ale będzie kontynuacja :D
      Woda w strumyku była bardzo zimna, więc to raczej nie wina mocy, że Beatrice poczuła się lepiej, a raczej tego przyjemnego zimna (: Choć nie wiem jeszcze, jak rozwinę ten wątek z aurą. Niby moce Beatrice powinny zniknąć, ale to mi strasznie pokrzyżuje plany. No nic, coś się wymyśli ^^
      Zmienianie wyglądu Afrodyty to mój autorski pomysł, więc cieszę się, że Ci się spodobał. Tak, w mitologii było, że Zeus kazał Afrodycie poślubić Hefajstosa... Są na siebie skazani, ale Hefajstos raczej nie przypuszcza, iż jego żona jest mu wierna, więc gdyby dowiedział się (a może już wie) o ich romansie z Aresem, nie miałby jej tego za złe.
      Choć większość słów Hermesa w tym rozdziale to kłamstwa, jego ostatnia wypowiedź jest całkowicie prawdziwa. Również uważam, że Beatrice mogłaby zrobić coś dużo gorszego, ale nie zmienia to tego, że Hermes się na niej zawiódł :(

      Usuń
    2. Kontynuacja z Beą i Viatorem? Czy nie? ;P
      Powiem ci, że fajny byłby dreszczyk emocji, który Bea stanęła sam na sam z Okeanosem, a tutaj nagle dowiaduje się, że nie ma mocy ;P Jeżeli ona nie straci tej mocy, to jak dla mnie już mało wiarygodna będzie sprawa z aurą. Zawsze możesz wymysleć, coś że ten naszyjnik, czy to będzie za prezent zrobiony przez Hefejstosa przywróci jej jakoś moc ;)
      Pytam czy się wkurzy bo w mitologii jest, że złapał Aresa i Afrodytę w jaką sieć, gdy razem połozyli sie do łóżka. Byłoby ciekawie jakby coś takiego u ciebie było ^^
      Co jak co ale teraz stoję po stronie Bei ;) Hermes mnie wkurzył ;D

      A i wróciłam sie tu by napisać ci o Piersciuniu Ognia i znowu bym zapomniała. Myslałam, że tylyko ja zwariowałam na ounkcie tej częśći. Była o niebo lepsza od pierwszej. Tam była taka bezduszna - nie pokazywali tego co działo się z nią w środku, tak jak to było w książce. Dwie sprzeczności. A tutaj było wszystko i o dziwo prawie wszystko zgadzało się z książką. Oprócz małych szczegółów, ale mało istotnych dla historii tak naprawdę ;) Ale książka to książka ^^

      Usuń
    3. Masz rację, będzie, że Trice straciła moc. A sieć Hefajstosa może uda mi się jakoś wplątać ^^
      Co do pierścienia ognia to ja jestem zakochana w tym filmie *.* Pierwsza część była taka sobie. I choć spodziewałam się, że ta będzie lepsza (większy budżet, pojawienie się Johanny i Finnicka) to nie myślałam, będzie tak dobra. Chętnie bym się wybrała jeszcze raz, ale nie mam kiedy, bo chcę się jeszcze wybrać na Krainę Lodu (:

      Usuń
    4. A co do kontynuacji (oczywiście zapomniałam wcześniej napisać) to będzie z innymi bohaterami, między innymi Scarem, który był w XV rozdziale, jeśli dobrze pamiętam ^^ Choć Beatrice będzie się pojawiać epizodycznie.

      Usuń
  12. Mam ochotę zarąbać Hermesa, odciąć mu... hm.... coś i usmażyć na wolnym ogniu.
    Serio, zawiódł mnie na maksa.
    Za to Trice cholernie współczuje. Nie wiem, co ja bym zrobiła na jej miejscu. Pewnie zamiast płakać porządnie skopałabym komuś tyłek. Albo odeszła.
    Chociaż, pomimo pierwszego płaczu, Beatrice potem się "podniosła"
    Tak szczerze, za cholerę nie mogę rozgryźć Hermesa. Niby taki zakochany, a jednak BUM. O jejku to był jeden wielki błąd, pomyłki to część, życia, nigdy Cię nie kochałem..
    Okey rozumiem, że według niego nie pasuje do Beatrice, gadka z jego uczennicą i takie tam. Ale kurczę no....
    Co do Hefajstosa, to bardzo go polubiłam. Szkoda, tylko, że jest raniony przez Afrodytę, chociaż jej też mi żal... zmuszona do takiego małżeństwa....
    No nic, czekam do następnego rozdziału, kochana :)
    Pozdrawiam Lyssa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermesa się nie da rozgryźć, właśnie takiego go kreuję (: Nikt nigdy nie wie, co on zrobi. Zaskoczyłam Was pewnie bardzo, ale Hermes też miał trochę racji - gdyby jej nie zostawił, mógłby być powodem jej śmierci. Hefajstos się nie nadaje do małżeństwa, on jest poślubiony swojej kuźni. Nic dziwnego, że Afrodyta go zdradza...
      Dziękuję! <3

      Usuń
  13. Hermes się na niej zawiódł? No proszę, to że w końcu na niego krzyknęła przy obecności innych (dodajmy, że zrobiła tego specjalnie), miała do tego pełne prawo, ile można wysłuchiwać tych jego komentarzy -,- I tak jak w pierwszej części tego rozdziału uwielbiałam go jak zwykle, tak w tej drugiej po prostu nie mogłam z nim wytrzymać jak to wszystko czytałam...Wiem, że robi to niby dla jej dobra, ale proszę jakim kosztem?
    A tak btw, to bardzo podoba mi się ten autorski pomysł ze zmianą wyglądu Afrodyty i jej plan też był bardzo dobry.
    A ta cała dość tragiczna historia Hefajstosa i Afrodyty wyszła ci bardzo bardzo dobrze, szczególnie końcowe słowa (piękna i bestia nie ma co haha:D)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Hermes mocno wszystkich wkurzył w tym rozdziale :D Takie było jego zadanie - musiał zranić mocno Beatrice, by ta przestała go kochać. Niestety odkochanie nie jest takie łatwe.
      Słowa Hefajstosa są wyjęte prosto z ust Bestii z bajki Disney'a - stwierdziłam, że pasuje mu taka rola (:
      Dziękuję! <3

      Usuń
  14. Nie będę się rozpisywać.Po prostu powiem, że Ty i Twój blog jesteście genialni:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się. Chociaż liczyłam po cichutku na to, że jednak coś się jej stanie po tym eliksirze i pocałunku gorszego, ale Twoje rozwiązanie też jest zadowalające ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłaś, że Beatrice umrze? Za wcześnie na to :D

      Usuń
    2. Nie że umrze, po prostu coś się stanie. A takie rozwiązanie jest takie... zwyczajne. Zero dreszczyku. Co nie znaczy, że złe, bo sama bym na to nie wpadła ^^

      Usuń
    3. W pewnym sensie się zgadzam. Brakowało lekkiego zamieszania ;)

      Usuń
    4. Nie wiem sama, co mogłoby się stać :(
      Jednak jeśli jesteście tak łakome zamieszania to pocieszę Was, że w za 2-3 rozdziały oraz w ostatnim rozdziale się będzie nieźle działo ^^

      Usuń
    5. Jak fajnie ^^
      W takim razie czekam z niecierpliwością.

      Usuń
  16. Rozdział świetny! Rzeczywiście im bliżej końca,tym coraz mniej sielanki. Z każdym słowem ulatywała miłość wisząca w powietrzu.
    Co do Afrodyty i jej planu jestem zadowolona, tego się nie spodziewałam. Pokazałaś, że choć jest mało dyskretna, to jest przebiegła.
    Hefajstosa trochę szkoda, ale i to po części jego wina, że czuje się samotny.
    Co do Algidy, to mam mieszane uczucia po tym rozdziale. Dlaczego? Do końca nie wiem, ale zobaczę co dalej. Czyżby była trochę zazdrosna?
    Trice jak najbardziej szkoda, ale dziwię się jej, że tak łatwo dała temu wszytskiemu wiarę. Jestem świadoma, że Hermes jest niebywale przekonywujący i potrafi świetnie kłamać, udawać, zastraszać itd. Coś jej jednak mówiło, że on kłamie. Może lepiej było zaufać sobie? Teraz wygląda na zupełnie przegraną.
    Popieram jednak jego sposób myślenia, lepsza żywa Bea i smutna, niż martwa.
    Czekam na resztę, bo pragnę rozwiać kilka wątpliwości. Końca też się nie mogę doczekać, gdyż liczę na kolejną część w świecie Hadesa, z motocyklistą w roli głównej XD.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem średnio zadowolona z tego rozdziału, ale cieszę się, że Tobie się podobał (:
      W sumie to całkowicie wina Hefajstosa, że czuje się samotny. Gdyby nie jego nieśmiałość i oddanie pracy to jestem pewna, że miałby wielu przyjaciół.
      Algida zadrosna o kogo? Beatrice? Hermesa? :p Nie, ona nie jest zazdrosna, ale czuje się zdradzona i przykro jej, że jej przyjaciółka ani słowem nie wspomniała o Viatorze. A tym bardziej, że Algida sama się tego nie domyśliła.
      Tak, Beatrice nam zaczyna powoli wpadać w depresję, która za 3-4 rozdziały rozwinie się całkowicie. Jednakże nie tylko z winy Hermesa.
      "Nie mogę się doczekać końca" - ale pochwała się trafiła opowiadaniu xD A tak serio to Cię rozumiem, bo ja też czekam na koniec, gdyż mam kilka wspaniałych pomysłów, jeśli chodzi o kontynuację. No i przygotowałam dla Was bardzo nieoczekiwany ostatni rozdział i epilog tej części, więc chciałabym się już nimi podzielić ^^
      Dziękuję!

      Usuń
    2. Nie każdy potrafi takie komplementy sypać XD. Poza tym nie mam pojęcia co nam wtedy zaserwujesz!
      Co Algidy, to właśnie te mieszane uczucia, mi to podsunęły, to że poczuła się zdradzona, to nawet sama jej powiedziała, choć nie tak dosłownie. Jakoś mi tym razem mało "Algidowo" wypadła :p.

      Usuń
    3. To muszę jakoś podreperować Algidę, tym bardziej, że już niedługo z nami zos... O-oł, spoiler :p

      Usuń
    4. Hehe ;) domyślałam się, że coś tam dla niej nie miłego szykujesz.Tylko czy aby na pewno to? Poczciwiny nie mają w życiu lekko.

      Usuń
  17. Na niebieskim-piorem.blogspot.com pojawiła się ocena Twojego bloga [51], zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak dobrą ocenę, kochana! :*

      Usuń
  18. Nie wiem dlaczego, ale nie wyświetliła mi się informacja o nowym rozdziale, więc weszłam tu przypadkiem mając nadzieję, że coś znajdę. I znalazłam. I rzeczywiście.. sielanka to nie była. Przez prawie cały rozdział miałam ochotę zabić Hermesa, poćwiartować jego zwłoki i wrzucić do morza. Nie rozumiem tego faceta. Jestem niemal pewna, że gdyby wczoraj ich nikt nie nakrył, to pewnie inaczej dzisiaj traktowałby Beatrice. No, dobra. Nie jestem aż tak pewna. Ale skoro już tak dobrze się układa i Zeus nie widzi aury Mead, to dlaczego nagle rezygnuje? Tylko ją rani i to jest naprawdę denerwujące. Nic nowego, Hermes zawsze był oszustem, nawet w mitologii :D
    Ale na jego miejscu postąpiłabym inaczej, no bo, jak oni chcą ze sobą wytrzymać na tych treningach? Oboje są na siebie źli, Beatrice zraniona, a Hermes... cóż, pewnie nie jest mu łatwo. Zresztą, trudno odgadnąć, co tak naprawdę ten facet ma w głowie i co sobie wyobraża. Jak na razie to niezmiernie mnie irytuje.

    Pomysł Afrodyty mnie zaskoczył. Niespodziewałam się, że wymyślisz coś takiego. Myślałam, że ona po prostu straci swoje moce (czy jak to nazwać) i nie będzie już żadnym zagrożeniem. A tu proszę, nie dość, że jeszcze żyje to żaden potwór nie jest w stanie zrobić jej krzywdy. Bo po prostu nie wie, kim ona jest. Mam nadzieję, że Zeus nie odkryje szybko prawdy o tym, że córka jego wroga jednak żyje. Bo jakoś wątpię, aby nie chciał się potem zemścić na Hermesie za to, że go oszukał. Ale, ale, ja zawsze liczę na szczęśliwe zakończenia, więc chociaż zdradź, że takie będzie.
    Co jeszcze... Dobra, mamy wojnę i chciałam się zapytać czy będzie opisywała coś z udziałem Okeanosa? Bo mimo wszystko jakiś wątek spoza miłosnego też byłby ciekawy.
    Nigdy nie lubiłam Hefajstosa, kiedy jeszcze przygotowywałam parę alt temu mity na polski. Może nie wyglądał mi na bestię, jak sam się tutaj określił, ale przerażał mnie. Siedział w tej swojej kuźni, jak zwykle zajęty pracą i nic więcej go nie interesowało.

    Mam jedną uwagę: dlaczego Afrodyta malowała paznokcie na czerwono? Przecież leżała w wannie, stopa była mokra, a paznokcie charakterystycznie rozmiękłe, więc dla mnie logiczne jest to, że lakier powinien spływać albo chociaż się rozprysnąć.
    Zdziwiło mnie też to, że Hermes ot tak wszedł sobie do łazienki i rozmawiał z nagą Afrodytą. A ona kiedy zaczęła malować te paznokcie to musiała się nachylić :D

    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale Was Hermes rozwścieczył w tym rozdziale :D Ale tak szczerze - czy gdyby był pełen miłości, to ciekawe by się to czytało? Musi być jakiś dreszczyk w opowiadaniu, oczekiwanie na coś. W tym wypadku to czekanie, aż drogi Beatrice i Hermesa znowu się zetną.
    Szczęśliwe zakończenia to nie w moim opowiadaniu :D
    Zabawne, ze spytałaś się o wojnę z Okeanosem, gdyż właśnie piszę następny rozdział i opisuję bitwę (:
    Afrodyta ma swoje sztuczki (w końcu bogini piękności) - może wymyśliła jakiś super lakier, niespływający? xD
    Gdy żyje się tysiące lat wyzbywa się takich cech jak wstyd, tym bardziej, jak jest się rodzeństwem. Hermes nie pierwszy raz odwiedzał ją w łazience (inaczej połowa ich spotkań by się nie odbyła, bo Afrodyta tam przesiaduje cały czas) ^^
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że rozwścieczył. Zachował się jak świnia. Zamiast wyjaśnić to wszystko po ludzku Beatrice to potraktował ją okrutnie i bardzo zranił.
      Niee... pewnie mielibyśmy dość tej słodyczy i luru :D Żartuje oczywiście. Czytanie ciągle o miłości w końcu by się znudziło i pewnie znalazłabyś masę komentarzy o to, żeby pokomplikować im to życie. Więc lepiej jak sama wszystko planujesz i nie sugerujesz się naszymi opiniami w tym kontekście. No, przynajmniej mam nadzieję, że się nie sugerujesz, bo inaczej otrzymamy ten lukier :D
      Nie?! Kurcze. Przecierpię i przeczekam do końca, aby powkurzać (wiem, że nie ma takiego słowa) się na samą siebie. Ale dobrze wiedzieć, że nie mogę się spodziewać cudów i serduszek.
      Ha ha, racja. Mogła to zrobić :d tylko uwaga na odpryski jak wsadzi ją z powrotem do wanny.
      O, cudownie, że będzie bitwa. Czekam z niecierpliwością, to tylko dwa tygodnie i akurat zacznie się przerwa świąteczna.
      Powinna zakupić sobie przenośną wannę :)

      Usuń
    2. Staram się nie sugerować Waszymi opiniami, bo wszyscy mają nadzieję na szczęśliwe zakończenie, a mój plan tego nie obejmuje ^^
      Pomysł z przenośną wanną cudowny, tylko jeszcze musiałaby sobie zatrudnić kogoś, kto by ją za nią nosił :D

      Usuń
    3. A mało ma wielbicieli :D
      Oczywiście ten pomysł to jeden wielki żart o późnej albo wczesnej (jak kto woli) godzinie.

      Usuń
  20. Cudnie piszesz, dopiero niedawno odkryłam tego bloga, więc muszę ogarnąć wszystko od początku :D Ale jestem tym zachwycona ! Normalnie kocham ! XD

    http://skazaninawiecznosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję (:
      Postaram się do Ciebie zajrzeć, jak będę miała czas.

      Usuń
  21. Jesteś okrutna... Normalnie okrutna, bo spodziewałam się zdecydowanie czegoś innego. Ja wiem, że Hermes chce chronić Beatrice, ale zachował się jak totalny palant i nie wiem, kto tu się gorzej zachowuje.

    Ale Afrodytę trzeba pochwalić ;) Przynajmniej połowicznie, bo jakos nie dowierzam Aresowi w kwestii milczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle, to też jestem zachwycona jak ekranizują Igrzyska. Te filmy pokazują, że jak się chce to się da! ;)

      Usuń
    2. Ale Hermes nie może być kochający, miły, itd xD To się gryzie z jego charakterem, a czytelnikom by się szybko znudziło ^^
      Nie mogę się doczekać na trzecią część Igrzysk, mam nadzieję, że wypadnie tak dobrze jak ta (:

      Usuń
    3. No ba!, swój charakter musi mieć, co nie znaczy, że bym nie udusiła szanownego boga ;P

      Usuń
  22. Nie będę komentowała każdego rozdziału z osobna i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Czytałam na telefonie, a komentować na nim nie lubię, bo często gubi zasięg, a ja się potem wkurzam, że mój komentarz przepadł.
    Tak więc, jest dokładnie tak jak mówiłam. Na opowiadanie masz świetny pomysł i błysnęłaś takimi perełkami jak choćby zmienny wygląd Afrodyty, która dla każdego przybiera wygląd jego piękności. Ciekawi mnie jakby to było w drugą stronę, czy gdyby to kobieta na nią patrzyła, to widziałaby jakieś męskie uosobienie piękna? Chyba nie sądzę.
    Nie zrozumiałam trochę tego z tym pocałunkiem. To miała być trucizna, ale sprawiła, że aura B zniknęła i co dalej? Nikt nie doniesie, że ona nadal żyje? Zeus tego nie zobaczy z Olimpu ani nie sprawdzi tego w żaden inny sposób?
    Hefajstos mnie osobiście zawsze kojarzył się przystojnie. Brzydko, ale przystojnie. Może dlatego, że wolę mężczyzn co wyglądają jak mężczyźni a nie laleczki i nie przeszkadzają mi blizny. Kojarzył mi się z takim olbrzymem o dobrym serduszku i łagodności w stosunku do żony. Inna sprawa, że kobiety nie zawsze potrafią docenić taką łagodność i Afrodyta jest pewnie kolejną, która wolała życie na adrenalinie, więc wybrała boga wojny.
    Mam wrażenie, że nie rozwijasz żadnych wątków, tylko tak sobie pędzisz do zakończenia, po drodze nie mając w planach żadnej większej tragedii, która mogłaby wzbudzić emocje.

    OdpowiedzUsuń

Herosi