niedziela, 2 lutego 2014

XXVI. Wszystko ma swój koniec

    Hermes

      Hermes i Selene szli pod ramię krętymi uliczkami Palm Bay, w dłoniach trzymając kubki termiczne z kawą, którą w każdy niedzielny poranek zwykli kupować w tym samym lokalu. Następnie ich tradycją było jedzenie śniadania we francuskiej restauracji, prowadzonej przez Coralie, córkę bogini Hebe. 
- Wiesz, że to nie jest koniec, prawda? - zagadnęła Selene, upijając łyk kawy. - Zeus nie wybaczy ci tego, że podważyłeś jego decyzję na oczach całej Dwunastki. Zapewne już planuje zemstę. 
- Nie jest mi w stanie nic zrobić - odparł Hermes chłodno, gdy przekroczyli próg dobrze znanej, eleganckiej restauracji, z której ładne zapachy roznosiły się na odległości kilkuset metrów. 
- Tobie nie. Ale Beatrice jest dość łatwym celem - zauważyła kobieta, siadając na jednym z czterech drewnianych krzeseł otaczających szklany stolik. 
  Mężczyzna zdjął z nosa Ray-Bany i siadając naprzeciwko niej, posłał jej powątpiewające spojrzenie. 
- Zeus nie odważy się jej skrzywdzić. Gdyby to zrobił, wojna z Okeanosem nie byłaby jedyną wojną, z którą musiałby sobie radzić... - przerwał swój wywód na widok kelnerki zmierzającej w ich kierunku z notesem w ręku i uśmiechem na ustach. 
- Witamy ponownie w Souffle d'élégance! Przynieść państwu menu, czy wezmą państwo to, co zawsze?
- To, co zawsze - odparli zgodnie. 
Kelnerka zanotowała zamówienie w notesie i dodała wesoło:
- Niedawno zaprojektowaliśmy część zewnętrzną naszej restauracji - wskazała na szklane drzwi w pobliżu, za którymi widać było kilka stolików. - Na razie nie wpuszczamy tam gości, ale pani Coralie nalegała, bym was tam zaprowadziła. Chciała, by państwo, jako nasi najcenniejsi goście, mieli okazję skorzystać z tej części restauracji pierwsi.
Popatrzyli na siebie zaskoczeni. 
- To bardzo miło ze strony Coralie - stwierdziła Selene, wstając z krzesła i razem z Hermesem wychodząc na zewnątrz. 
    Na dworze powitał ich zapach świeżo skoszonej trawy i ćwierkotanie ptaków siedzących na pobliskich drzewach. Fotele i stoliki lśniły nowością, wręcz prosząc, by z nich skorzystać. Bogowie usiedli przy małej fontannie, która ze względu na niedoprowadzenie do niej wody pełniła funkcję rzeźby. Selene odchyliła się na krześle, by spojrzeć w niebo. Często to robiła - jak gdyby mogła tam dostrzec odpowiedzi na wszystkie pytania. 
- Większość bogów głosowała za przeżyciem Beatrice, więc gdyby Zeus zrobił jej coś teraz, mógłby się spodziewać wojny z własną rodziną - dokończył wcześniej przerwaną przez nadejście kelnerki wypowiedź Hermes. - A ja z chęcią stanąłbym na jej czele. 
Bogini ujęła jego dłonie i spojrzała mu prosto w oczy. 
- Co nie zmienia faktu, że zachowałeś się nieodpowiedzialnie, zabierając Beatrice na zebranie i zwołując głosowanie w jej sprawie. Mogłeś przegrać.
Uśmiechnął się krzywo.
- Czy ty mnie w ogóle nie znasz, kobieto? Ja nigdy nie przegrywam. Jestem zwycięzcą.
- Podejmujesz szalone ryzyka - westchnęła, zabierając ręce i upijając łyk kawy. - Kiedyś źle się to dla ciebie skończy. 
Mężczyzna nie odpowiedział. Kątem oka zobaczył jakiś ruch w pobliskich krzakach, jednak stwierdził, że musiało mu się wydawać. Choć twierdził, że głosowanie w ogóle na niego nie wpłynęło, sam przed sobą musiał przyznać, że od jego zakończenia był bardziej przewrażliwiony, niż kiedykolwiek. Każdy nieznajomy, który dłużej zawiesił wzrok na nim lub na Beatrice wydawał mu się zagrożeniem. 
- Ja też kiedyś byłam lekkomyślna, Hermesie - dodała Selene ze smutkiem - Zobacz, jak to się skończyło dla Endymiona. 
- Więc co sugerujesz? 
- Nie wiem, co sugeruje piękna Selene - wtrąciła postać, która wynurzyła się z cienia krzaków. - Ale ja bym sugerował, byś przestał się spotykać z moją córką. 
Bogowie przez kilka sekund siedzieli bez ruchu, jednak wtem poderwali się z krzeseł i popatrzyli ze zdumieniem na mężczyznę w średnim wieku, który stał przed nimi z irytującym uśmieszkiem na ustach. Był osobą, której Hermes nigdy nie spodziewałby się tu zobaczyć. Był przekonany, że Okeanos zaszył się w swojej podwodnej krainie, a jeśli ją opuszczał to tylko pod osłoną nocy i w towarzystwie swej armii.
- Nie siedzisz już w wodnej bańce? - spytał mężczyzna.
- Co tu robisz? - syknęła Selene w tej samej chwili ze zjadliwością. Jednak ktoś, kto znał ją tak długo jak Hermes mógł zauważyć, że w jej głosie czaił się strach. 
Okeanos klasnął w dłonie i odparł:
- Lepiej spytajcie, jak tu dotarłem. Widzicie, wasza przyjaciółka... jak jej jest? Coralie? W każdym razie, córka Hebe mnie wpuściła. Choć "wpuściła" to niedopowiedzenie. Zorganizowała ze mną całą  tę akcję.
Te słowa zabolały Hermesa, jednak nie dał tego po sobie poznać. Nie znał dobrze Coralie, ale wydawała się być miłą osobą. Zawsze witała go w swojej restauracji z otwartymi ramionami i nawet nie chciała słyszeć o tym, by płacił za jedzenie. Myślał, że była osobą godną zaufania. W czasach wojny jednak nie można było polegać na pozorach. Powinien był o tym pomyśleć wcześniej.
- Pytałam, co tu robisz? - głos Selene był nienaturalnie spokojny. 
Okeanos westchnął, zasmucony brakiem reakcji z ich strony. Za chwilę się jednak rozpogodził:
- Zabieram was na małą wycieczkę. Myślę, że wspaniale podołacie roli karty przetargowej w negocjacjach z Zeusem. Mam już dla was przygotowane... praktyczne cele. Chciałem powiedzieć "wygodne", ale to byłoby kłamstwo - zaśmiał się złowieszczo.
Hermes stanął przed Selene, odgradzając ją od wygłodniałego spojrzenia Okeanosa. Wiedział, że wróg nie przyszedł tu sam, ale dopóki nie było widać jego popleczników był cień szansy na wyjście z tej sytuacji.
- Uciekaj - syknął do przyjaciółki. 
- Nie zostawię cię!
- Jako bóg Dwunastki rozkazuję ci uciekać!
- Nie podlegam twoim rozkazom!
- Jakież to szlachetne z waszej strony - zaśmiał się ojciec Beatrice, po którym dziewczyna odziedziczyła niebieskie oczy. Jej oczy były jednak pełne ciepła, a w oczach Okeanosa kryło się czyste szaleństwo. Z cienia zaczęły się wyłaniać kolejne osoby. Zanim mężczyzna zdążył chociażby zamrugać, otoczył ich ponad tuzin herosów, zabierając możliwość ucieczki. Wśród nich był również dawny przyjaciel Beatrice, Isaac. Hermes nie był superbohaterem. A nawet gdyby nim był, walka z tyloma osobami, z której każda władała żywiołem któregoś z bogów, byłaby samobójstwem. Dobrze wiedział, że jako bóg był nieśmiertelny i Okeanos nie był mu w stanie nic zrobić. Chciał go pojmać, by mieć asa w rękawie w czasie negocjacji z Zeusem, jednak bóg podróżnych wiedział, że czekał go spory zawód. Już nie raz doświadczył na swojej skórze, że pan piorunów był w stanie poświęcić własnego syna dla dobra Olimpu. Choć był zły na Selene, że go nie posłuchała, ścisnął pocieszająco jej dłoń. Widząc ten gest, Okeanos ponownie się zaśmiał. - Popatrzcie tylko na siebie. Zawsze wspieracie się nawzajem. Po co brałeś się za moją córkę, Hermesie, jeśli miałeś przed nosem taki skarb? 
Działając impulsywnie, Hermes uderzył go prosto w nos. Okeanos zatoczył się do tyłu, a dwójka herosów doskoczyła do boga podróżnych w mgnieniu oka, krępując jego ręce za plecami. 
- Było warto - syknął. 
To były ostatnie szczere słowa, które Hermes miał wypowiedzieć w najbliższym czasie. Wystarczyło kilka sekund, by cała grupa, wraz z pojmanymi zakładnikami, zniknęła, nie zostawiając nawet najdrobniejszego śladu swojej obecności. 
    Po kilku minutach kelnerka weszła do ogrodu z czekoladowymi croissantami w ręce. Nie zauważywszy klientów zmarszczyła brwi, a następnie westchnęła z irytacją. Wchodząc z powrotem do restauracji, mruknęła do siebie:
- A już dawno mówiłam Coralie, że ludzie powinni płacić zaraz po złożeniu zamówienia...

***
Beatrice
     Wyszłam z Siedziby nad ranem, zmierzając w kierunku Podwieczorka u bogów. Mijał już drugi dzień odkąd Hermes i Selene zapadli się pod ziemię - i naprawdę miałam nadzieję, że była to tylko przenośnia. Choć takie zniknięcie mogło być podobne do Hermesa, Selene zazwyczaj była odpowiedzialna. Byłam pewna, że coś stało. Najgorsze było to, że nikt nie podzielał moich obaw. Gdy wyznałam je Nereusowi, popatrzył na mnie w zamyśleniu i stwierdził, że sprawdzi to za pomocą Waj-Faja. Kilka godzin później poinformował mnie, że odwiedziła go Hebe i powiedziała, iż widziała zagubioną dwójkę bogów na Olimpie. Jej słowa potwierdziło parę innych bogów, w tym Eris i Apate. Nereus stwierdził, że najprawdopodobniej ważność przepowiedni się skończyła, a Hermes mógł z powrotem wrócić do bycia posłańcem bogów. I choć to wyjaśnienie wydawało się mieć sens, nie wierzyłam, że mój nauczyciel zostawiłby mnie bez słowa pożegnania. Nie po tym, co razem przeszliśmy. Nie po tym, jak bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
    Moimi podejrzeniami podzieliłam się również z Treyem, jednak i on podszedł do nich z dystansem. Związek mój i Hermesa nie podobał mu się od początku i nie zdziwiło go, iż Hermes potraktował mnie przedmiotowo, zostawiając bez słowa wyjaśnienia. Na jego słowa zareagowałam krzykiem i opuściłam jego pokój po kilku bardzo nieprzyjemnych słowach. 
    Zaczęłam więc działać na własną rękę. Nie wiedziałam, dlaczego na pierwszy przystanek mojego śledztwa wybrałam Podwieczorek u bogów. Prawdopodobnie dlatego, że był jedynym lokalem, który znałam w Palm Bay. Stamtąd pochodziło również dość ładne wspomnienie, które nie dotyczyło jedynie Hermesa, ale również Algidę. Myśl o niej mnie zabolała, ale nie mogłam pozwolić, by ból przejął nade mną kontrolę. 
- Błagam, nie mogę stracić też Hermesa... - wyszeptałam w przestrzeń. 
- Jakie to słodkie - odezwał się ktoś z drwiną.
Na niebie nie było ani jednej chmury, aczkolwiek nagle zrobiło się całkowicie ciemno. Wyczuwałam, że ktoś stanął naprzeciwko mnie, jednak nie byłam w stanie go dostrzec. Moje oczy potrzebowały kilku chwil, by przyzwyczaić się do ciemności. Wyciągnęłam rękę, chcąc odepchnąć nieznajomego. Moja dłoń natrafiła na coś twardego. 
- Hej, hej! - roześmiał się - Poczekaj z tym do pierwszej randki!
Po kilku mrugnięciach powiekami dostrzegłam zarys sylwetki wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyzny z irokezem na głowie. Parę następnych sekund wystarczyło, bym go rozpoznała. Ubrany był w czarną, skórzaną kurtkę, spod której rękawów wystawały tatuaże. Tę samą kurtkę miał na sobie kilka dni temu.
- Widziałam cię - powiedziałam zaskoczona - Hermes z tobą rozmawiał. Z tobą i tą szatynką...
Spojrzał na mnie, marszcząc brwi:
- Naprawdę tak ci spieszno do grobu? Nie pogrążaj się, dziewczyno.
Przełknęłam ślinę. Wyraz jego oczu był przerażający.
- Kim jesteś? - wykrztusiłam.
- Czyżbym zapomniał się przedstawić? - spytał, po czym wyciągnął w moją stronę swoją dłoń. - Jestem Scar. Bóg nocy.
Nie wyciągnęłam swojej dłoni. Moje początkowe zaskoczenie przeobraziło się w złość.
- Czego ode mnie chcesz?
Uśmiechnął się lekko, cofając dłoń i zaczął mnie okrążać, niczym drapieżnik ofiarę. Nie brał nawet pod uwagę tego, że mogłabym uciec. Miał rację - nawet w ciemności widziałam, że jego nogi były dużo dłuższe, niż moje. Nie wiedział jednak, że miałam na przegubie bransoletkę podarowaną przez Hermesa. Bransoletkę, która miała w sobie magię wody. Nigdy jeszcze z niej nie korzystałam, ale wiedziałam, że potrzebowałam jedynie odnaleźć w sobie chęci na wyzwolenie jej mocy. Palcami drugiej ręki dotknęłam lekko łańcuszka, próbując zebrać w sobie siłę. Ten mały ruch nie umknął uwadze mężczyzny. Uniósł moją dłoń i spojrzał na wysadzaną diamentami bransoletkę. Musiał dobrze widzieć w ciemności i znać się na biżuterii, gdyż wystarczyła mu tylko chwila, by stwierdził:
- Hefajstos wykonał wspaniałą robotę. - Zerwał bransoletkę z mojego nadgarstka szybkim ruchem dłoni, po czym spojrzał na mnie przepraszająco. - Tobie się już raczej na nic nie przyda, słoneczko.
Chciałam wyrwać mu ją z ręki, jednak cofnął ją szybko i z cwanym uśmiechem schował moje jedyne koło ratunkowe do kieszeni.
- Pytałaś, czego od ciebie chcę? Otóż chcę ci zaproponować układ. - Prychnęłam, jednak nie zraziłam go tym. - Mam również dwie wiadomości: dobrą i złą. Którą wybierasz najpierw?
Nie odpowiedziałam. Nie uraczyłam go nawet jednym spojrzeniem. Skanowałam wzrokiem otoczenie, zastanawiając się, czy w podupadających kamienicach ktoś jeszcze mieszkał. Czy usłyszeliby mój krzyk? Chciałam to sprawdzić, kiedy mężczyzna uniósł palcem mój podbródek i syknął:
- Pytałem, którą chcesz usłyszeć pierwszą.
Próbowałam go odepchnąć, ale jedyny rezultat był taki, że złapał moje dłonie w żelazny uścisk.
- Złą! - warknęłam.
Westchnął smutno.
- Wszyscy zawsze je wybierają... Świat pesymistów - jęknął - Zła jest taka, że Zeus kazał mi cię zabić.
Zamarłam, po czym podjęłam decyzję, że już czas, bym zaczęła wrzeszczeć. Zanim krzyk wydobył się z mojego gardła, mężczyzna zasłonił mi usta dłonią i spojrzał pobłażliwie:
- Daj mi dokończyć. Zeus kazał mi cię zabić, ale ja mam dla ciebie inną propozycję.
Chciałam spojrzeć na niego z niechęcią, jednak jego twarz się rozmyła. Siedziałam teraz nad krystalicznie czystym strumykiem, zanurzając stopy w wodzie, a za mną siedział Hermes, masując mi plecy. Otaczały nas setki różnokolorowych tulipanów, a w oddali widać było gaje oliwne i eleganckie domy.
- Cześć, zakochańce! - usłyszałam głos, który dobrze znałam. Odwróciłam głowę, by zobaczyć Algidę idącą z Treyem za rękę. Pomachali do mnie, po czym przechodząc przez kamienisty mostek zniknęli w oddali.
- Musimy iść na przyjęcie do Selene - odezwał się Hermes, całując mnie w szyję, po czym dodał z ironią: - Dzisiaj mija piąta rocznica, odkąd Endymion powrócił do żywych. W sumie w jego wypadku nie jest to tak duża zmiana od bycia martwym...
Lekki wiatr zaczął poruszać setkami tulipanów nas otaczających. Niektóre zostały wyrwane i zaczęły się piąć w górę, tworząc sylwetkę zgrabnej kobiety. Kwiaty zniknęły, a ich miejsce zajęła Afrodyta, uśmiechając się dumnie.
- Zwykłe wejścia są przereklamowane, co? - rzucił Hermes z sympatią.
Zanim bogini miała szansę odpowiedzieć obraz się rozwiał, a ja ponownie znajdowałam się w ciemnym zaułki, a za towarzysza miałam jedynie boga, który sprawiał, że ciarki przechodziły mi po plecach.
- Co to było? - wyszeptałam.
- To był tylko zwiastun tego, co ci oferuję... Proponuję ci wieczny sen. Jeśli się zgodzisz, twój świat już zawsze będzie wyglądał tak kolorowo, jak przed chwilą.
Miałam ochotę zapłakać. Czy to był jakiś podły żart? Czy to Hera bawiła się moim kosztem? Czy naprawdę miałam podzielić los Endymiona?
- Dlaczego mi to robisz? - jęknęłam.
Zmarszczył brwi:
- Moja rozmowa z tobą jest aktem łaski. Równie dobrze mógłbym dalej bawić się w zsyłanie na ciebie halucynacji, czekając aż sama odbierzesz sobie życie. Muszę jednak przyznać, że zaczęło się to robić nieco nudne.
- To ty za nimi stałeś? - Choć wcześniej się go bałam, teraz zaczął mnie całkowicie przerażać.
Ukłonił się nisko.
- W rzeczy samej. Musisz przyznać, że niektóre były całkiem dobre.
- Nie widziałam w nich nic dobrego - warknęłam.
- Naprawdę? - szczerze się zdziwił. - Więc nie podobała ci się noc spędzona z Hermesem?
Zachwiałam się, kiedy dotarło do mnie znaczenie jego słów. Niewiele myśląc, rzuciłam się na niego z pięściami. Zręcznie uchylił się przed uderzeniem i ponownie łapiąc mnie za nadgarstki, przyparł do ściany.
- Chyba nie myślałaś, że bóg zakochałby się w zwykłej śmiertelniczce? - naigrawał się.
- KŁAMIESZ! - wrzasnęłam, odwracając głowę w jego stronę. - Tamta noc zdarzyła się naprawdę!
Uśmiechnął się z wyższością i wzruszył ramionami:
- Czyżby? - spytał tylko, nie zamierzając ciągnąć tematu. - Twoje problemy sercowe interesują mnie w takim samym stopniu, jak wzory na krawatach Zeusa. Wybieraj: wieczny sen czy śmierć?
Nie odpowiedziałam. Łzy ściekały mi po policzkach, jednak nie była to oznaka smutku. Byłam bardzo, bardzo wkurzona. Moje milczenie widocznie go nudziło.
- Może nie jestem ekspertem, ale sen wydaje się brzmieć dużo lepiej niż śmierć... - zauważył.
W ostatnim przypływie odwagi szarpnęłam się i ku mojemu zdumieniu, udało mi się wyrwać. Złapał mnie jednak, zanim zdążyłam cokolwiek zrobić. Nieważne, jak dobra stała się moja kondycja, to nie miało znaczenia w starciu z bogiem, w dodatku tak napakowanym jak ten. Choć wiedziałam, że odniosłam porażkę, wydawało mi się to strasznie niesprawiedliwe. Na co mi były te wszystkie treningi, przez które codziennie bolały mnie mięśnie? Już za chwilę miały stać się tylko wspomnieniem.
- Dlaczego dajesz mi wybór? - wydusiłam przez zęby. Chciałam kupić sobie więcej czasu, choć nie miało to najmniejszego sensu. Mimowolnie przypomniałam sobie o portretach, które wisiały na ścianach Siedziby. Zdecydowana większość uwiecznionych na nich herosów nie skończyła dwudziestego roku życia. Poczułam wielki żal, kiedy dotarło do mnie, że niedługo do nich dołączę.
- Pewna bliska dla mnie osoba poprosiła mnie o darowanie ci życia - odpowiedział na moje pytanie.
- Uważasz że obdarowanie wiecznym snem to życie?
- Genialne, prawda? - uśmiechnął się z dumą, jednak po chwili w jego oczach zobaczyłam coś, czego myślałam, że ktoś taki jak on nie jest w stanie czuć: smutek. - Naprawdę mi przykro, że tak się to wszystko rozwinęło, Beatrice. Uwierz mi, nie chcę cię zabijać. Zeus jednak użył pewnych argumentów, których nie mogę zignorować. Kilkadziesiąt lat temu obiecałem mojej przyjaciółce, że już nigdy nikogo nie zabiję, więc byłoby miło, gdybym nie musiał tego robić.
- Będziesz musiał złamać tę obietnicę - warknęłam ze łzami w oczach. Podjęłam decyzję. Skoro mojemu oprawcy tak bardzo zależało na tym, bym wybrała wieczny sen, wybiorę śmierć. Nie byłam go w stanie skrzywdzić w żaden inny sposób, więc może przynajmniej tak mu się odpłacę.
Popatrzył na mnie z żalem.
- Szkoda. Jednak jeśli to twój ostateczny wybór...
Pstryknął palcami i wokół mnie zaczęła się zbierać ciemna mgła. Zanim pochłonęła mnie całkowicie, usłyszałam przy uchu szept Scara:
- Do zobaczenia w Hadesie.
___________________________________
Znowu dodaję rozdział tydzień wcześniej, niż zapowiadałam! Szaleję :D
Witam Was w ten ostatni dzień ferii (przynajmniej moich) ostatnim rozdziałem Zaplątanych. Jak łatwo zauważyć, nie lubię szczęśliwych zakończeń.
Epilog pojawi się za tydzień, a będzie tak krótki, że możliwe iż moje podziękowania będą od niego dłuższe. Natomiast za dwa tygodnie ruszę z Krainą Hadesa, której głównym bohaterem, jak zapewne większość już wie, będzie Scar (:



34 komentarze:

  1. Czy to możliwe, że skomentuję jako pierwsza? ^___^
    Rozdział był... zaskakujący, bardzo mi się podobał. W sumie mimo wszystko cieszę się, że nie kończy się to tak bajecznie. To byłoby nudne i przewidywalne. A Ty postanowiłaś zrobić coś inaczej i za to wielki plus. :3
    Tamta noc naprawdę była tylko halucynacją, czy Scar tylko tak powiedział? :o
    Btw, już go bardzo lubię. Coś mam słabość do takich 'niegrzecznych chłopców'. <3
    Jak straasznie mnie raduje, że będzie kontynuacja, nie mogę się doczekać!
    Życzę na nią dużo weny!
    Pozdrawiam,
    Carmen. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tamtej nocy... Scar jest kłamcą i lubi się drażnić, tyle powiem. Nie można wierzyć w żadne jego słowo.
      Też mam słabość do bad boys, uwielbiam ich kreować!
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. O mój Boże...
    Tylko tyle mogę powiedzieć...
    A teraz bo nie do końca zrozumiałam... On ją zabił, czy uśpił?
    Już wielbię Scara.
    Hermosiątko!!! W miarę lubiłam Okeanosa (moja miłość do złych charakterów), ale teraz go nienawidzę. Jak on mógł Hermesiątko i Selene porwać!!!
    Błagam powiedz, że noc z Hermesem nie była halucynacją. Proszę!!!
    Nie wieżę, że zaraz Epilog i koniec mojego ulubionego opowiadania... Ale skaczę z radości, bo nie mogę się doczekać "Krainy Hadesa"
    Życzę weny
    Laciata <3
    (Kronosie spraw, by ten tydzień przeminął w jedną chyl bym już mogła czytać Epilog, bo się doczekać nie mogę) [chyba się powtarzam...]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Do zobaczenia w Hadesie" - Hades to kraina zmarłych, więc tak, Scar zabił Beatrice.
      Noc z Hermesem nie była halucynacją, chciałam się tylko z Wami trochę podrażnić :D
      W epilogu wiele nie będzie, to będzie bardziej takie króciutki wprowadzenie w podziemny świat.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  3. To już ostatni rozdział? ;(
    Szkoda, myślałam, że będzie ich więcej, że opiszesz więcej coś o tej wojnie z Okeanosem i pokażesz, jak to się skończyło, a ty już urywasz w takim momencie, jestem dość rozczarowana. No chyba, że w drugiej części coś więcej opiszesz i rozwiniesz pewne kwestie, których już nie dokończyłaś tutaj. Mam nadzieję, że tak, bo przecież nie można urwać w takim momencie :(.
    Bo jestem ciekawa, co się stało z Hermesem i Selene no i co będzie dalej z Beatrice - ona zginęła, czy zapadła w sen? W sumie to okropne, co ją spotkało. Faktycznie zakończenie nie jest zbyt szczęśliwe, ale mam wrażenie, że mimo wszystko jeszcze nie jest całkiem koniec.
    Ale przynajmniej dowiedzieliśmy się, kto zsyłał na nią zwidy :). Swoją drogą, pisanie z perspektywy takiego bohatera pewnie jest dość dziwne. Ja jakoś nie umiem pisać o postaci męskiej w roli głównej. Zwłaszcza, że ten jest dość specyficzny.
    Nadal jestem dość skonsternowana tak szybkim końcem ^^. Ale czekam na epilog i na część drugą, na pewno będę ją czytać dalej. To opowiadanie, mimo że nie jest fanfickiem potterowskim, bardzo mi się podobało.
    A, i u mnie też jest nowy rozdział ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem opisywać wojen, bitew, itd :'( Chciałam, ale mi nie wyszło, dlatego zdecydowałam się na taki koniec. Oczywiście kontynuacja wątku wojny będzie w kontynuacji, ale nie skupię się na opisywaniu bitew. Beatrice umarła. Jeszcze nie pisałam z perspektywy Scara, ale mam wrażenie, że będzie to świetna zabawa. Oczywiście on będzie jednym z dwójki głównych bohaterów, bo najczęściej będę pisała z perspektywy kobiety.
      Do Ciebie zajrzę wieczorem (:
      Dziękuję! :*

      Usuń
  4. Rozdział świetny aczkolwiek moim zdaniem były lepsze.
    Co się w końcu stało z Hermesem i Selene? Bo ta wzmianka, że byli na Olimpie, trochę mnie zdezorientowała.
    Nigdy bym nie podejrzewała Scara o to, że podsyła Trice wizje.
    Czekam na epilog i "Krainę Hadesa".
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyszedł mi ten rozdział, wiem :( Ale nie mam siły pisać go od nowa, tym bardziej, że myślami jestem już przy kontynuacji.
      O tym, że Hermes i Selene byli na Olimpie powiedziała Hebe, a ona stoi po stronie Okeanosa (jej córka zorganizowała całą akcję porwania).
      Dziękuję! :*

      Usuń
  5. Ugh, dlaczego mam wrażenie, że pomiędzy poprzednim rozdziałem, a tym jest wielka przepaść? Brakuje mi czegoś. Nie wiem jaki cel był w tym, że Okeanos porwał Hermesa i Selene, skoro Beatrice i tak nie żyje (albo zapadła w ten sen), chociaż w Hadesie raczej żywi nie przebywają. Kurcze, trochę się pogubiłam od tej przemowy boga.
    Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Myślałam o jakiejś wojnie, bitwie, która rozwiązałaby całą sprawę, a tu rach ciach i nie ma głównej bohaterki, Hermes gdzieś sobie dryfuje w wodzie i nikt nie został.
    Zaintrygowała mnie postać Scar'a. Niestety nic nie wiedziałam o kolejnym opowiadaniu, ale jak zdążyłam się zorientować z tych wszystkich komentarzy, to coś w rodzaju kontynuacji. Mam nadzieję, że tam wyjaśni się parę kwestii, bo mimo zakończenia opowiadania (no, jeszcze epilog), to mam więcej pytań niż przed paroma minutami. Jednak będę cierpliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badziewny ten rozdział, wiem :'(
      Na początku nie chciałam "unieszkodliwiać: też Hermesa, ale potem pomyslałam: "Przecież to Hermes! Jeśli zostanie to dzięki swoim znajomościom od razu uwolni Beatrice z Hadesu". I właśnie dlatego on również musiał zniknąć.
      W kontynuacji skupię się głównie na nowych bohaterach, a Beatrice pojawi się dopiero w końcowych rozdziałach.
      Dziękuję! :*

      Usuń
  6. Czuję jakby taki niedosyt? chyba najlepiej tak by się to określiło. ale może od początku, co? ^^
    nie sądziła, że nadejdzie dzień, w którym Hermes i Selene zostaną złapani przez Okenosa. zawsze wyobrażała ich sobie jako niesprusaczonych ludzi, a tu nagle wychodzi, że tak naprawdę są tak zwykli jaki inni. nadal zastawiam się czemu on ich złapał. jakoś nie wydaje mi się, aby oddał władze tylko o to aby ratować dwóch innych bogów. to raczej niemożliwe. więc czemu?
    A po tym ten fragmentu z Trice. głupia zapuszcza się sam nie wiadomo gdzie i tak się to kończy. złapana przez jakiegoś.... idiotę, który stwierdził, że ją uśpi. wiem, że to bohater następnego opowiadania, ale jakoś nie bardzo go polubiłam. pewnie to się szybko zmieni. ja czekałam na happy end, a on niweczył moje plany ;( chociaż Ci powiem, że doskonale rozumiem Twoja niechęć do szczęśliwych zakończeń. lubię o nich pisać, ale nigdy nie czytać!

    Powiem Ci, że po ostatnim rozdziale to spodziewałam się jakieś walki czy chociażby zakończenia tej wojny, a tu nie dosyłam ani jednego ani drugiego. co oczywiście nie oznacza, że mi się nie podało. ;> mam chociaż nadzieje, że w epilogu wyjaśnisz to i owo.
    ech koniec narzekania, czekam na epilog.
    Życzę weny!
    PS ja właśnie zaczyna ferie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Selene i Hermes może i mają boskie moce, ale na niewiele im to pomoże w walce z innym bogiem, który dodatkowo ma po swojej stronie całą armię. Okeanos złapał ich po to, by móc szantażować Zeusa (; Nie od razu o oddanie władzy, ale o stopniowe, małe rzeczy.
      Ja nie lubię pisać happy endów, są nudne i przewidywalne.
      Szczęściara, też chcę ferie! Dwa tygodnie to zdecydowanie za mało :(
      Dziękuję! :*

      Usuń
  7. Ale co się stało z Hermesem i Selene? I czy ta noc to była naprawdę halucynacja? Kto to jest Anne? Dlaczego Zeus jest taki bezmyślny i aż prosi się o przegraną wojnę? Czy Beatrice jest bohaterką następnej części? No i dalej męczy mnie ten nieszczęsny Hermes, co się z nim mogło stać...
    No i jestem zdziwiona, że ostatecznie Scar ją zabił, skoro ta obietnica była dla niego taka ważna. Ahaaa i co to za ultimatum Zeusa?
    Jak widzisz zostawiłaś więcej pytań niż dałaś odpowiedzi, ale ten rozdział bardzo mi się podobał, chociaż liczyłam, że ta historia skończy się dla nich nieco lepiej. Ale w ten sposób jest o wiele ciekawiej :D
    czekam na epilog i historię Scara! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Hermes i Selene zostali porwani przez Okeanosa.
      - Tamta noc nie była halucynacją, Scar tylko chciał w niej zasiać niepokój.
      - Anne to... jakbym Ci to wyjawiła to byś się dowiedziała największego sekretu Krainy Hadesa :D
      - Zeus prosi się o przegraną wojnę? Niee, on chce ją wygrać. Jeśli Trice umrze, będąc po jego stronie on wygra. Gdyby przeżyła, mogłaby przejść na stronę Okeanosa.
      - Beatrice nie jest główną bohaterką następnej części.
      Scar wolałby dotrzymać obietnicy złożonej Anne, ale dobrze wiedział, że zabicie jest łatwiejszym wyjściem. A skoro Beatrice sama o to prosiła... Scar nie jest dobrym człowiekiem. Dla niego obietnice to puste słowa i nawet jeśli chciał jej dotrzymać to to, że tego nie zrobił, nie będzie mu ciążyć na sumieniu.
      Ultimatum Zeusa będzie dopiero w następnej części (i to pod koniec!).
      Dziękuję! :*

      Usuń
  8. Zaraz, zaraz. TO JUŻ KONIEC?! Ale jak to :( Mamo, ja nie chcę...
    U ciebie już koniec ferii? U mnie się jeszcze nie zaczęły ;p, ale przechodząc do rzeczy:
    Rozdział miałam wrażanie, że krótki w porównaniu do innych, ale to pewnie tylko dlatego, że wyszedł bardzo ciekawy :) Początek zapowiadał się całkiem spokojny, ale jak pojawił się Okeanos to myślałam, że zawału dostanę. I jak czytałam porwanie to przechodziły mnie dreszcze, ale to nic w porównaniu do Beatrice. Brrr...
    Nieźle to wymyśliłaś, że Hebe potwierdziła nieobecność Hermesa, ale serio? Chyba nawet taki przygłup jak Nereus chyba by zauważył, że Viator (jak się już odzwyczaiłam od tego imienia ;) ) nie pożegnał się. Albo nie. Odwołuję. Trzeba być naprawdę idiotą by wysłać Łaj-faja na poszukiwania :P
    Scena z Scarem była okropna. I to jak powiedział, że to była halucynacja. Nie, ja nie wierzę i jestem pewna, że w Epilogu zobaczę Happy End. A jak nie to Ciebie odnajdę i osobiście zamorduję ;D

    Czy tylko ja czuję, że kolejne opowiadanie będzie o nieszczęśliwej miłości Scara do Anne? :)

    Weny, weny i jeszcze raz weny!

    Alice_Alis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział był o połowę krótszy niż poprzedni (:
      Nereus w zasadzie jest bardzo inteligentny, tylko że szalony. Szaleni ludzie są często nazywani przygłupami, ale on po prostu żyje we własnym świecie :p
      Hermes notorycznie znikał już w historii bez pożegnania, więc to nie było dla nikogo zaskoczeniem. Jedynie Beatrice wiedziała, że coś się stało.
      Niestety nie masz co liczyć na happy end, epilog będzie smutny i mroczny.
      Miłość Scara do Anne... w pewnym sensie masz rację, ale sprawa jest dużo, dużo bardziej skomplikowana, niż można przypuszczać ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
  9. Hermes i Selene szli pod ramię krętymi uliczkami Palm Bay, w dłoniach trzymając kubki termiczne z kawą, którą w każdy niedzielny poranek zwykli kupować w tym samym lokalu. - Nie jestem pewna, na ile kubki, w których podają kawę na wynos, można nazwać termicznymi, bo z definicji termiczny kubek raczej utrzymuje ciepło, a one nie. Ja chyba napisałabym coś w stylu 'papierowe kubki' jednak.
    Bogowie przez kilka sekund siedzieli bez ruchu, jednak wtem poderwali się z krzeseł i popatrzyli ze zdumieniem na mężczyznę w średnim wieku, który stał przed nimi z irytującym uśmieszkiem na ustach. - Jednak w końcu, nie wtem.
    - Zabieram was na małą wycieczkę. Myślę, że wspaniale podołacie roli karty przetargowej w negocjacjach z Zeusem. Mam już dla was przygotowane... praktyczne cele. Chciałem powiedzieć "wygodne", ale to byłoby kłamstwo - zaśmiał się złowieszczo. - Czytam to wciąż na nowo i nowo, i za Chiny Ludowe nie umiem dojść do tego, co miałaś na myśli pisząc, że Okeanos ma dla nich praktyczne/wygodne cele. Weź mnie oświeć, kobito, bo mój mózg dzisiaj nie działa.
    Jej słowa potwierdziło parę innych bogów, w tym Eris i Apate. - Paru innych bogów.
    Związek mój i Hermesa nie podobał mu się od początku i nie zdziwiło go, iż Hermes potraktował mnie przedmiotowo, zostawiając bez słowa wyjaśnienia. Na jego słowa zareagowałam krzykiem i opuściłam jego pokój po kilku bardzo nieprzyjemnych słowach. - Słowa, słowa, słowach.
    Stamtąd pochodziło również dość ładne wspomnienie, które nie dotyczyło jedynie Hermesa, ale również Algidę. - Dotyczyło również Algidy.
    Po kilku mrugnięciach powiekami dostrzegłam zarys sylwetki wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyzny z irokezem na głowie. - Po kilku mrugnięciach, po prostu. Powieki są zbędne. Raczej nie mruga się czymkolwiek innym. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty naprawdę zabiłaś Beatrice? Stań na głowie i uszami zaklaszcz, a i tak nie uwierzę! Chyba po raz pierwszy w życiu widzę w blogosferze opowiadanie (miłosne opowiadanie!), które nie kończy się happy endem, główna bohaterka umiera, a jej facet w dodatku dostaje się w niewolę. Wierz mi lub nie, ale udało Ci się zaskoczyć Tacka. W nagrodę dostajesz cukierka. :D
      Mimo wszystko czuję niedosyt i to duży. W tym ostatnim rozdziale spodziewałam się fajerwerków, jakiejś ostatecznej bitwy, czyjejś bohaterskiej śmierci, rozwiązania. Wojny, którą wreszcie ktoś - choćby i Okeanos - wygra. A tymczasem Ty zostawiasz nas z masą niedopowiedzeń, choćby a propos tego, jak ostatecznie skończyła się ta cała wojna. Skoro już wprowadziłaś ten wątek, oczekiwałam, że jednak go rozwiniesz i dokończysz, a Ty właściwie zostawiłaś go tak na półmetku. Miałam też nadzieję, że rozwiniesz trochę dalsze losy Isaaca, a tu ledwie wzmianka, że pojawił się, by porwać Hermesa. No cóż, w tej ostatniej części jest wiele luk i niedociągnięć. Ratuj się epilogiem, dziewczyno.
      Muszę przyznać, że ewidentnie widać, jak bardzo spieszy Ci się do zakończenia tej historii i jak mocno Twoje myśli zaprząta już kontynuacja. Takie granie na dwa fronty nigdy nie przynosi niczego dobrego, a wiem to z własnego doświadczenia i całą sobą odradzam. Jeśli umiesz się skupić na jednym - rób to i nie bierz się za następne, póki nie skończysz poprzedniego, bo ja nie potrafię i wychodzę na tym zawsze jak Zabłocki na mydle.
      Nie mogę powiedzieć, żeby było to rozdział idealny, ma za to - dla Tacka - najcudowniejsze na świecie zakończenie. Nie dość, że Hermes i Beatrice nie są razem, to w dodatku są praktycznie martwi. Cały mój jednoosobowy antyfanklub dzisiaj urządza imprezę. Wiesz, że nigdy nie kibicowałam im jako para, dlatego to dla mnie wymarzony koniec. W dodatku wprowadziłaś postać Scara, którego z miejsca pokochałam całym serduszkiem z wielu względów - nie tylko tych całkiem oczywistych. Na Krainie Hadesa z pewnością też mnie zobaczysz, choć trochę mi smutno, bo gdzieś wyczytałam, że częściej będziesz pisała z perspektywy jakiejś dziewczyny (Anne?).
      Jestem już trochę zmęczona i nie mam zielonego pojęcia, co więcej chciałam Ci tutaj powiedzieć, więc sobie idę, a wrócę, jak mi się coś przypomni. Życzę dużo weny i mam nadzieję, że dobrze sobie rozplanowałaś KH, pozwolisz mi się trochę nacieszyć Scarem i w przeciwieństwie do B&H, S&A będę kibicowała.
      PS. Przepraszam, jeśli ten komentarz nie ma najmniejszego sensu.

      Usuń
    2. Dzięki za błędy, zaraz poprawię.
      Wojny nie mogłam zakończyć, bo ona zakończy się dopiero w kontynuacji. Nietstety bez takiego zakończenia ten ostatni rozdział rzeczywiście jest rozczarowujący, niestety nie mam weny go poprawiać... Może kiedyś napiszę go od nowa. Epilog raczej też już tutaj niczego nie uratuje, bo będzie króciutki i mało wyjaśniający. O Krainie Hadesa myślałam już dawno, ale dopiero teraz tak zaczęło mi się spieszyć do jej rozpoczęcia i przez to spartaczyłam końcówkę tego opowiadania :( No cóż, ale przynajmniej cieszysz się, że Trice umarła :D
      W Krainie Hadesa będę pisała z perspektywy i Scara i dziewczyny. Jednak nie będzie to Anne, choć jak zauważyłam wszyscy tak przypuszczają. W sumie mogłam nie wspominać o Anne, bo może to wprowadziło błędny jej wizerunek. Jaka jest Anne... to się okaże. Myślę, że będzie najciekawszą wykreowaną przeze mnie dotąd postacią. Czy Scarowi i Anne będziesz kibicowała? Oj, tutaj mam pewne wątpliwości... Jednak nic więcej nie zdradzam :P
      Dziękuję! :*

      Usuń
    3. Jeśli wojnę zakończysz w kontynuacji Zaplątanych, to ja się zamykam i zwracam honor. Po prostu zdziwił mnie taki brak rozwiązania i jakiegokolwiek wyjaśnienia. A tym prologiem to mnie w sumie intrygować powoli zaczynasz. Co takiego jeszcze tam wymyśliłaś? Wiem! Pierwszy 'dzień' Beatrice w Hadesie, zgadłam? Chcę to zobaczyć. Moje psychopatyczne wewnętrzne oko już widzi ten strach (tak, na pewno :<) na jej twarzy.
      Przepraszam, ale gdybym nie była zadowolona z takiego zakończenia, prawdopodobnie powinnaś natychmiast wezwać do mnie lekarza, najlepiej od razy psychiatrę. :D
      No nie wiem, teraz, jak mi powiedziałaś, mam wrażenie, ze Anne okaże się kimś pomiędzy wyrachowaną suką a wariatką z rozdwojeniem jaźni. xD

      Usuń
    4. Epilog rzeczywiście będzie pokazywał "życie" Beatrice w Hadesie :D
      Co do tego, kim jest Anne to mam nadzieję, że Cię zaskoczę ^^

      Usuń
  10. Przepraszam, że dopiero teraz, ale byłam pewna, że komentowałam poprzedni rozdział. I dzisiaj patrzę, a tu nawet nie skończyłam go czytać! Tak więc skomentuję dwa w jednym, dobrze? Mam nadzieję, że się nie pogniewasz o to :)
    Na początku powiem, że z ogromną niecierpliwością czekam na Twoje nowe opowiadanie. Z chęcią poczytam o Scarze. Już od samego początku mam do niego wielki sentyment. Jak pierwszy raz wspomniałaś o nim i o jego niecodziennym wyglądzie, wzbudził moją sympatię. Nie wiem czemu zawsze Ci źle są dla mnie bardziej dobrzy, aniżeli Ci dobrzy. Chyba jakieś zboczenie ^^
    Ale mi się to podoba. Dlatego szczerze powiedziawszy nie będę żałować, że historia Beatrice się skończy. Jeżeli jej koniec jest wyznacznikiem rozpoczęcia przygód Scara, to mogę zrezygnować. Aczkolwiek będzie troszkę żal tego. Jednak spędziłam z tymi bohaterami bardzo długi okres czasu. Zawsze czekałam na rozdziały i troszkę będzie przykro się z tym rozstać. Sama świadomość troszkę zasmuca. Ale trzeba jakoś to przetrwać. A myśl, że potem przejdziesz do Scara znacznie mi to ułatwia !
    Od początku wiedziałam, że to Scar będzie zamieszany w te wizje Beatrice. Już jak Atena powiedziała do Hermesa, że on wie, kto to jest, doskonale o tym wiedziałam. i widzę, że dotrzymałaś słowa. Kochany bohater naprawdę namieszał. Jednak niezależnie od tego, co on mówi, nie wierzę, że noc Beatrice z Hermesem była jedynie jego psikusem. Po prostu nie wierzę. Tyle.
    Przepraszam, że dopiero teraz, ale byłam pewna, że komentowałam poprzedni rozdział. I dzisiaj patrzę, a tu nawet nie skończyłam go czytać! Tak więc skomentuję dwa w jednym, dobrze? Mam nadzieję, że się nie pogniewasz o to :)
    Na początku powiem, że z ogromną niecierpliwością czekam na Twoje nowe opowiadanie. Z chęcią poczytam o Scarze. Już od samego początku mam do niego wielki sentyment. Jak pierwszy raz wspomniałaś o nim i o jego niecodziennym wyglądzie, wzbudził moją sympatię. Nie wiem czemu zawsze Ci źle są dla mnie bardziej dobrzy, aniżeli Ci dobrzy. Chyba jakieś zboczenie ^^
    Ale mi się to podoba. Dlatego szczerze powiedziawszy nie będę żałować, że historia Beatrice się skończy. Jeżeli jej koniec jest wyznacznikiem rozpoczęcia przygód Scara, to mogę zrezygnować. Aczkolwiek będzie troszkę żal tego. Jednak spędziłam z tymi bohaterami bardzo długi okres czasu. Zawsze czekałam na rozdziały i troszkę będzie przykro się z tym rozstać. Sama świadomość troszkę zasmuca. Ale trzeba jakoś to przetrwać. A myśl, że potem przejdziesz do Scara znacznie mi to ułatwia !
    Od początku wiedziałam, że to Scar będzie zamieszany w te wizje Beatrice. Już jak Atena powiedziała do Hermesa, że on wie, kto to jest, doskonale o tym wiedziałam. i widzę, że dotrzymałaś słowa. Kochany bohater naprawdę namieszał. Jednak niezależnie od tego, co on mówi, nie wierzę, że noc Beatrice z Hermesem była jedynie jego psikusem. Po prostu nie wierzę. Tyle.
    Na początku myślałam, że jednak Beatrice się upiecze i bogowie jej nie zabiją, ale po Zeusie można było się spodziewać, że każe ją zabić. Mimo pewności Hermesa wszystko musiało się tak skończyć. Szczerze powiedziawszy doskonale rozumiem także wybór Betty (mogę tak pisać? krócej :D). Po co dawać satysfakcję Scarowi? Jeśli i tak ma już nie funkcjonować jak należy, to po co w ogóle żyć? Wieczny sen to to samo co śmierć, a może śmierć będzie miej wymagająca? Uważam, że dziewczyna dobrze postąpiła, ot co. Muszę przyznać, że ten wybór sprawił, iż nabrałam do niej znacznie więcej szacunku. Nęka mnie tylko jednak sprawa.
    Okeanos.
    Co się z nim stanie? Czy w opowiadaniu o Scarze będzie dalej kontynuowany ten wątek? Bo chyba troszkę bezsensu byłoby zostawiać to w takim stanie. Troszkę jakby niedokończone by mi się to opowiadanie wydało. Chyba, że dalsze przygody Beatrice także planujesz?
    No nic, zobaczymy, co wymyślisz. Wiem jednak, że najprawdopodobniej mnie zaskoczysz. Bo umiesz to zrobić. Naprawdę umiesz zaskoczyć ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku powiem, że Cię nie poznałam.
      Co się stało z Twoim poprzednim nickiem? :c Zmieniasz je jak rękawiczki, to Ci muszę przyznać :D
      Naprawdę nie wiem, czemu wszyscy tak lubią Scara, on jest zły i tutaj mam na myśli NAPRAWDĘ zły. Może Wam przejdzie ta sympatia, jak przedstawię go w Krainie Hadesa, chociaż poważnie wątpię, bo w sumie sama mam słabość do złych bohaterów.
      Zryłaś mi psychikę tą Betty! :D Ale w sumie teraz to i tak wszystko jedno, bo i tak nie żyje... Trice musiała w ostatniej chwili życia pokazać swój buntowniczy charakter i wybrać śmierć, choć to bez wątpienia gorszy wybór niż wieczny sen, w którym byłaby szczęśliwa. Wątek Okeanosa będzie kontynuowany w Krainie i tam również się zakończy (a przynajmniej taki mam plan). Przygód Trice nie planuje, choć nieraz pojawi się ona w Krainie (:
      Dziękuję! :*
      PS. Niedługo wejdę na tego Twojego Rozpruwacza i zobaczę, co też znowu wymyśliłaś! Bijesz rekord w zakładaniu nowych opowiadań ^^

      Usuń
    2. Bo tamto nie wyszło, potem przez przypadek wraz z kontem google usunęłam profil na bloggerze i tak jakoś wyszło. Zaczęłam więc z czystą kartą!
      Ale tak, nowy nick to trochę przesada. No, ale jakoś tak już się do niego przyzwyczaiłam (wstyd przyznać, że nick jest zainspirowany tym, że zakładałam bloga podczas jedzenia crunchipsów x-cut ;D)
      Czy ja wiem, chyba także wolałabym umrzeć, aniżeli wiecznie śnić. To jednak by mnie za bardzo przerażało. poza tym jaka pewność, że Scar zesłałby dobre sny ? Może chciałby się pobawić? W końcu jest zły, prawda?
      Oj, daj spokój! Nawet zły bohater ma w sobie coś, co do niego przyciąga. A Scar może dlatego tak interesuje czytelników, że w zasadzie nic o nim nie wiemy. Jest niezwykle tajemniczy i pojawia się w najmniej spodziewanych momentach - zawsze ze wspaniałą wiadomością! ;D

      Usuń
    3. Mi się podoba ten nick, ale przyzwyczaiłam się do starego. Choć ten jest urzekający :D
      W sumie racja, Scar mógłby zsyłać złe sny, ale w sumie lepsze one, niż Hades... W epilogu zobaczysz ^^
      To, że Trice umiera to wspaniała wiadomość? PFFF! Możesz dołączyć do antyfanclubu Beatrice założonego przez Wynne :p

      Usuń
  11. Jakby co to jestem i przeczytałam wszystko, tylko czasu brak na porządne skomentowanie. Jutro mam egzamin dyplomowy, a w poniedziałek obrona inżyniera ;P
    PS Uważam, że jak robisz dalszą kontynuację, to dobrze że nie wyjaśniłaś wiele spraw, a kazałaś jeszcze bardziej rozbudzić wyobraźnię czytelnika ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy :)
      Powodzenia na egzaminach! :*

      Usuń
  12. Gdzie ja byłam gdy Pan Bóg rozdawał talenty?
    Piękne opowiadanie, widać że masz wielki talent. Bardzo lekko się czyta i chce się więcej i więcej. Trzymaj tak dalej, a ja czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej się nie doczekasz, bo to ostatni rozdział :p

      Usuń
  13. Myślałam, że skomentowałam ten rozdział. Dziwne... :) Ja tam lubię nieszczęśliwie zakończenia, więc mi się podobało. Scar chyba już wcześniej był w tym opowiadaniu, prawda? I nie chodzi mi o tą sytuację u Hermesiątka w domu.
    Takie pytanie na marginesie... Czy ta noc Trice i Hermesa była prawdziwa?
    I właściwie nie wiem już, co napisać, bo przypomniało mi się, że już pisałam ten komentarz, tylko mi przerwano :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scar był jeszcze kiedyś na Olimpie, gdzie kpił sobie z krawata Zeusa :D
      Noc Trice i Hermesa była prawdziwa :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  14. Hmm, ja jednak wolę szczęśliwe zakończenia :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie napisałaś cale to opowiadanie. Rzeczywiście na początku komentowałam pod każdym jednym odcinkiem, ale w końcu uznałam, że za bardzo mnie to spowalnia i skomentuje na koniec wszystko to co zapamiętam.
    Oczywiście moimi ulubionymi bohaterami byli Beatrice i Hermes. Od początku było widać, że ciągnie ich do siebie i to naprawdę w dużym. Czytałam to opowiadanie z nadzieją, że będzie miało szczęśliwe zakończenie, słodkie i lukrowane aż do bólu. I nawet zapowiedź Zeusam, że najpierw być może, a potem, że już na pewno będzie trzeba zabić Beatrice, choć mnie poważnie wystraszyła to i tak miałam nadzieję na wielki happy end. Sądziłam, że wydarzy się coś co pozwoli jednak Beatrice przeżyć, szkoda, że jednak się nie udało.
    I szkoda, że Hermes nie będzie mógł uratować Beatrice, albo jeszcze przez długi czas albo wcale, z pewnością został niewolnikiem Okeanosa, podobnie jak Selene… I na pewno nie jest to łatwe zadanie. Wątpie, żeby Zeusowi zależało na synu na tyle, aby go nie poświęcić dla dobra Olimpu.
    Ale jeśli przepowiednia o Beatrice mówiła, że może ona zgładzić lub uratować Olimp, to moim zdaniem definitywnym wydaniem dziewczyny na śmierć, bez prawa do dyskusji i obrony skazał się na niepowodzenie.
    I mimo, że zakończyłaś to opowiadanie to poczułam pewien niedosyt. Hermes i Selene wciąż żyją, co tak naprawdę się z nimi stało? Niewolnictwo u Okeanosa to tylko daleko wysunięte przypuszczenie.
    Brakuje mi trochę tego, że nie wiadomo z resztą bohaterów. Takiego rozwinięcia, no i przede wszystkim ostatecznej walki między Olimpem a Okeanosem.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak na moje, to teraz jest w tym już za dużo kombinatorstwa. Teraz już nie wiem czy noc z Hermesem była snem czy jawą, bo nie wiem czy Scar mówił prawdę czy kłamał. Nie wiem też dlaczego dziewczyna ma usnąć czy też zostać zabita, skoro chyba Zeus coś obiecał i przystał na głosowanie, które się odbyło. Czyżby bóg bogów był aż tak niehonorowy i niesłowny?
    No i jak na razie przepowiednia się nie ziściła. Beatrice miała albo zgładzić Olimp, albo go ochronić. Póki co nie zrobiła ani jednego, ani drugiego, a jej rola w całej wojnie, te treningi itd, to wydaje się być zupełnie bezsensu, niepotrzebne, bo jest nieistotne, na nic się zdało. Zobaczę jednak co wymyśliłaś w epilogu, może mnie zaskoczysz.

    OdpowiedzUsuń

Herosi