sobota, 19 października 2013

Rozdział XVII

 
Tydzień później

  W zachodniej części Palm Bay, małego, nadmorskiego miasteczka, będącego rzadko odwiedzaną atrakcją wśród mieszkańców Florydy, znajdował się "Podwieczorek u bogów". Był to mały, przytulny lokal, w którym można było zakupić normalne jedzenie, takie jak frytki, czy pizza, skryte pod nazwami związanymi z mitologią. Tutaj ciasto nie było ciastem, tylko "Klątwą Midasa". Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy nimfa o zielonych włosach przyniosła mi szarlotkę polaną całą złocistym sosem, wyglądającą niczym sztabka złota! Choć byłam tu dopiero od dziesięciu minut, pokochałam to miejsce, tak jak każdy kto kiedykolwiek postawił tu stopę. Klientami były jedynie istoty związane z mitologią, gdyż śmiertelnicy nie mieli wstępu do tego magicznego miejsca. Zdawało mi się, że moi przyjaciele znali każdego w tym lokalu. Mniej lubianych ludzi witali skinieniem głowy, a z innymi ucinali sobie krótką pogawędkę, która zawsze kończyła się przedstawieniem mnie. Policzki zaczynały mnie boleć od ciągłego uśmiechania. 
  Do naszego stolika, który znajdował się w kącie sali, podeszła już czwarta ich znajoma, ładna brunetka o szarych, inteligentnych oczach. Podczas rozmowy z Trey'em, Algidą i Isaackiem uśmiechała się z rezerwą. Sprawiała wrażenie zdystansowanej, choć z rozmowy, jaką prowadzili, mogłam wywnioskować, że znali się dość dobrze. Gdy już miała odejść, Issac tradycyjnie mnie przedstawił, a ja posłałam brunetce lekki uśmiech. Dowiedziałam się, że nazywa się Eleanor i jest córką Ateny, bogini mądrości. Usłyszawszy, że jestem potomkinią Okeanosa, kobieta uniosła brwi, a jej wcześniej zdystansowany uśmiech zniknął całkowicie. Zareagowała podobnie jak każdy, kogo tu spotkałam. Nie przepadali za moim ojcem, czemu nie można było się dziwić. Sama również nie chciałabym mieć do czynienia z córką największego wroga Olimpu. 
   Dopiero gdy brunetka odeszła, wcześniej obrzucając mnie zagadkowym spojrzeniem, mogłam spokojnie zjeść moją Klątwę Midasa. Biedny Midas, ile on tracił! Sos rozpływał się w moich ustach, zapewniając miliony doznań moim kubkom smakowym, a samo ciasto było jeszcze ciepłe, jakby dopiero wyjęte z piekarnika.
     Spojrzałam na Treya i Algidę, którzy pili przez słomki podróbkę ambrozji z jednego kubka. Ich znajomość zaczęła się rozwijać dopiero tydzień temu, gdy Trey zaprosił ją na tor wrotkarski. Choć Algida kompletnie nie umiała jeździć na rolkach, prawdopodobnie to przybliżyło ich najbardziej. Była to dla niej dobra wymówka do ciągłego wpadania mu w ramiona. W ciągu zaledwie paru tygodni bardzo się do siebie zbliżyli i podejrzewałam, że dzielił ich tylko krok od zostania parą. Cieszyłam się, że w jakimś stopniu przyczyniłam się do ich szczęścia.
   Z głośników płynęły nuty wolnej, klimatycznej piosenki, a sam lokal szczycił się tym, że w dalekiej przeszłości gościły w nim Muzy, dając swój koncert. Właściciel lokalu, stary Satyr, nie omieszkał mi o tym wspomnieć już jakieś cztery razy, za każdym razem wypinając dumnie pierś.
   Poczułam na biodrze czyjąś dłoń, a obok mojej twarzy pojawił się policzek Isaaca.
- I jak ci smakuje klątwa Midasa? Według mnie powinnaś była wziąć piętę Achillesa, jest dużo smaczniejsza.
- Nazwa mnie jakoś nie przekonuje - uśmiechnęłam się lekko, biorąc do ust kawałek mojego ciasta i jednocześnie odsuwając się od chłopaka na odległość dziesięciu centymetrów. Była to nasza pierwsza i zarazem ostatnia randka. Nie mogłam złamać obietnicy, którą złożyłam mu, gdy pomagał mi wymknąć się z Siedziby tydzień temu, więc byłam zmuszona tu dzisiaj z nim być. Wiedziałam jednak, że więcej to się nie powtórzy. Isaac był miłym i przystojnym chłopakiem, ale moje serce należało do kogoś innego. Do kogoś, kto niemal zawsze się ze mną kłócił, kto niemal zawsze ze mnie drwił. Do kogoś kto, jak się dowiedziałam tydzień temu, był nieśmiertelny i żył już od tysięcy lat. Lubiłam sobie komplikować życie, wiem. 
    Nasza podwójna randka była wielką pomyłką. Rozmowa się kompletnie nie kleiła, było wręcz niezręcznie. Miałam wrażenie, że Isaac był jedyną osobą z naszej czwórki, której ten pomysł się podobał.
By przerwać milczenie, które zapadło, odezwał się Trey:
- Spakowaliście się już na wyjazd do Grecji?
Na usta Algidy wpłynął szeroki uśmiech, gdy mówiła z zapałem:
- Mam już spakowaną całą walizkę! Kupiłam dwa opakowania olejku do opalania, a mam wrażenie, że to i tak za mało...
   Zmarszczyłam brwi, przysłuchując się ich rozmowie.
- O czym wy mówicie? Jaka Grecja?
- Bo grecki kraj swój urok ma, dziewczyny tam tak śliczne są... -zanucił Isaac, uśmiechając się z rozmarzeniem.
- Beatrice. - powiedziała spokojnie Algida, choć widziałam, że pod fasadą opanowania kryło się rozdrażnienie - Czy ty w ogóle słuchałaś tego, o czym mówiłam od tygodnia?
- Oczywiście - obruszyłam się. Przez cały tydzień trajkotała jedynie o Trey'u i ich randce. Nic dziwnego, że w końcu się wyłączyłam.
- Więc jak to się stało, że nie wiesz, iż za kilka dni jest wyjazd do Grecji?
- Wyjazd do Grecji? - powtórzyłam, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia, a zaraz potem marszcząc gniewnie brwi - Do TEJ Grecji? Kto jedzie? Czy ja też jestem na liście? Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?!
- Po kolei - powiedział Trey, usiłując ukryć uśmiech - Po pierwsze, tak, do tej słynnej Grecji, w której zrodziła się mitologia. Po drugie, jadą tylko herosi z najlepszymi wynikami, ponieważ ta wycieczka jest nagrodą za ich ciężką pracę - uśmiechnął się dumnie - Dlatego właśnie jedziemy ja, Algida, Isaac i jeszcze parę innych osób. Po trzecie, nie widziałem, byś była na liście, przykro mi. 
- A po czwarte, mówiłam ci o tym wyjeździe od tygodnia! - dodała Algida, patrząc na mnie z urazą. 
- Czyli wy wszyscy wyjeżdżacie, a ja zostaję sama? - spytałam retorycznie, wlepiając wzrok w moją Klątwę Midasa. Nawet ona nie była mi w stanie poprawić teraz humoru. 
- Przykro mi - powiedział cicho Isaac, obejmując mnie ramieniem w geście pocieszenia. Tym razem mu na to pozwoliłam. 
    Nie powinnam nawet mieć nadziei, że znajdę się na liście uczestników wycieczki do Grecji. Byłam beznadziejną heroską. Nie umiałam walczyć, a moja znajomość mitologii kończyła się na dwójce ze sprawdzianu, którą dostałam w liceum. A jednak przez te kilka sekund jak głupia łudziłam się nadzieją. 
- Przez ile was nie będzie? - spytałam, gdy przy stoliku zaległa cisza, a wszyscy patrzyli na mnie ze współczuciem. 
- Jedynie tydzień. Bardzo szybko ci minie - odpowiedział szybko Trey, usiłując mnie pocieszyć. 
- A Viator? On również jedzie? - trudno było mi zadawać to pytanie, zwłaszcza gdy byłam w stanie przewidzieć odpowiedź. Tydzień bez Viatora? Bogowie, pomóżcie. 
- Owszem, jest opiekunem - Isaac potwierdził moje obawy. Byłam zbyt zajęta użalaniem się nad moim marnym losem, by zauważyć jego zagadkowe spojrzenie. Gdybym bardziej zwracała na niego uwagę, wiedziałabym, że to był właśnie ten moment, gdy zaczął się wszystkiego domyślać. Byłam jednak zbyt ślepa, a jego przypuszczenia miały wyjść na światło dzienne dopiero w przyszłości.
- Idę po coś mocniejszego - powiedziałam, wstając od stołu - Muszę sobie poprawić humor. 
Ich trójka pokiwała zgodnie głowami, odprowadzając mnie wzrokiem. Odnosiłam niepokojące wrażenie, że nie tylko oni się na mnie patrzyli. W zasadzie, co druga osoba w lokalu zerkała na mnie z ciekawością. 
- To córka Okeanosa - wyszeptała jedna dziewczyna do przyjaciółki, gdy przechodziłam obok ich stolika. 
Dzięki, tato, pomyślałam. Dzięki tobie jestem sławna. Kolejny powód, by cię nienawidzić. 
   Zajęłam jeden z wolnych wysokich stołków przy barze i posłałam satyrowi, który dorabiał sobie jako barman, smutny uśmiech. Nim zdążyłam się odezwać, powiedział:
- Znam to smutne spojrzenie. Apollińska nuta to to, czego ci trzeba, wierz mi. 
- Cokolwiek, byleby było mocne - odparłam, kładąc głowę na rękach i obserwując etapy powstawania mojego drinka. Pomyślałam, że największym powodem, dla którego wszyscy tak kochali Podwieczorek u bogów było to, że podawali tu alkohol nawet nieletnim. Największemu sceptykowi musiało się to spodobać. 
   Nie minęła nawet minuta, a Apollińska nuta była gotowa. Było w niej więcej kostek lodu, niż samego napoju, ale nawet nie zwróciłam na to uwagi. Gdy miałam wziąć pierwszego łyka, usłyszałam dobrze mi znany głos:
- Odlot Hermesa? Biuściasta Afrodyta? - nie musiałam go widzieć, by wiedzieć, że się uśmiecha - Ktokolwiek wymyśla te nazwy, jest genialny. W sumie to mógłbym zaproponować kilka nazw od siebie, na przykład Foch Selene. Ten drink musiałby jednak smakować bardzo gorzko... 
   Zamarłam i opuściłam napój. Musiałam stąd wiać. Jeśli Hermes mnie dostrzeże, Grecja nie będzie jedyną rzeczą, przez którą będę smutna. Opuściłam głowę i zasłoniłam twarz włosami. Okręciłam się powoli na stołku i zeskoczyłam z niego zwinnie, starając się nie przyciągać uwagi. Jeśli ktoś blisko mojego trenera powie: "O, popatrz, to córka Okeanosa" moja pięść będzie ostatnią rzeczą, którą zobaczy. 
   Gdy byłam już w drodze do moich przyjaciół, poczułam czyjąś rękę na plecach. Na samiutkim dole pleców. Zaklęłam cicho i spojrzałam na winowajcę. Był to dwudziestoparoletni heros, którego oczy były zamglone, ale uśmiech szczery i zachęcający. Mimo to wiedziałam, że był pijany. 
- Cześć, śliczna. Co powiesz na to, byśmy poszli w jakieś ustronne miejsce?
- Dziękuję, dobrze mi tu - odparłam cicho i opryskliwie, modląc się, by nie przyciągnąć uwagi Hermesa. Chciałam odejść, ale ręka mężczyzny mnie powstrzymała. 
- Oj, nie bądź taka. Przecież proponuję ci dobrą zabawę. 
- Nie rozumiesz, gdy dama mówi "nie"? A może mam ci to wbić do głowy? - w głosie Hermesa dźwięczała ostrzegawcza nuta. Zamknęłam oczy, klnąc w myślach. Dlaczego on zawsze musiał być tak spostrzegawczy? Dlaczego choć raz nie mógł mnie nie zauważyć? Zmaterializował się obok mnie, wbijając lodowate spojrzenie w herosa. Przynajmniej raz to nie ja byłam jego ofiarą.
- Chciałbym zobaczyć, jak próbujesz - odparł chłopak, wysuwając dzielnie podbródek do przodu. 
Hermes zrobił krok do przodu, zmniejszając między nimi odległość. Heros przełknął ślinę, ale się nie cofnął. 
- Uwierz mi, nie chciałbyś - odpowiedział cicho bóg. 
- Hej! - powiedziałam głośno, wciskając się pomiędzy nich - Nikt tu nie będzie się bił! Nie ma o co - zwróciłam się w stronę herosa - Proszę, po prostu odejdź i nie zaczepiaj mnie więcej. 
  Heros, chcąc zachować resztki dumy, spojrzał na Hermesa groźnie i odszedł, lekko się zataczając. 
- Spróbuj ją tknąć raz jeszcze, a twoje dłonie staną się pokarmem dla moich węży! - krzyknął za nim Hermes. 
   Mężczyzna prychnął, ale to była jego jedyna reakcja. Po chwili zniknął za drzwiami, wcześniej omal się nie przewracając. Westchnęłam z ulgą i rozejrzałam po sali. Wszyscy nas obserwowali. 
- Koniec przedstawienia - powiedział głośno Hermes i ukłonił się, niczym aktor. Kilka osób zachichotało, ale niektóre wciąż patrzyły na niego z niepokojem, jakby miał zaraz porwać ich dzieci. Musiałam przyznać, że wybuch jego złości był przerażający. Mężczyzna złapał mnie za ramię, tak, że prawie wylałam mojego drinka, którego nie miałam nawet okazji jeszcze spróbować. 
- Idziesz ze mną - powiedział cicho, a w jego głosie słychać było irytację. 
Poszłam za nim, niczym skruszony szczeniaczek. Gdy doszliśmy do stolika w kącie sali, posłałam mu spojrzenie godne kota ze Shreka. Jego rysy lekko złagodniały, ale nie dał się całkiem udobruchać. 
- Czy ty zawsze musisz się pakować w kłopoty? - spytał, wzdychając. 
- Kłopoty to moje drugie imię - odpowiedziałam, zdobywając się na łobuzerski uśmiech. 
- Nienawidzę grać tego złego, Mead, ale wiesz, jakie konsekwencje mogą cię spotkać za to, że tu jesteś? Dobrze wiesz, że herosom nie wolno samodzielnie wychodzić poza Siedzibę w nocy. Przejdźmy jednak do konkretów. Gdzie są twoi przyjaciele? - rozejrzał się, szukając moich towarzyszy zbrodni. Zagryzłam wargi, widząc jak jego wzrok kieruje się w stronę ich stolika. Przejechał po nim jednak obojętnie, jakby nikogo tam nie zobaczył. Zaskoczona spojrzałam w tamtą stronę. Stolik był pusty, a naszym jedynym śladem obecności były pozostawione po sobie talerze. Zdrajcy. 
- Przyszłam sama - skłamałam gładko, wiedząc, że nie będzie mi mógł tego udowodnić - To taka moja buntownicza natura. Mój cel to zrobić coś na przekór innym sto razy w miesiącu. Powoli się do niego zbliżam. 
- Mój cel to spróbować cię nie udusić - odpowiedział - Niestety coraz bardziej się od niego oddalam. 
Wbrew sobie, zaśmiałam się. Choć patrzył na mnie jeszcze z rozdrażnieniem, napięcie między nami zniknęło. 
   Gestem wskazał, bym usiadła przy stoliku, po czym do mnie dołączył. Byliśmy w kącie sali, gdzie przed ciekawskimi spojrzeniami innych gości częściowo zasłaniał nas drewniany parawan. Atmosfera nagle zrobiła się intymna. A może tylko tak mi się wydawało. Ponieważ gdy patrzyłam na jego piękne rysy twarzy ułożone w rozdrażnieniu oraz na zaciśnięte wargi, jakby usilnie starał się pozostać poważnym, nie mogłam nic na to poradzić. Zakochiwałam się w nim coraz bardziej. 
- Dziękuję, że pomogłeś mi przy tamtym natrętnym herosie, ale nie trzeba było. Sama doskonale bym sobie poradziła. 
- W łóżku na pewno - odpowiedział z przekąsem. Zmrużyłam oczy. 
- Za kogo ty mnie masz?
- Przepraszam - powiedział i widziałam, że naprawdę żałuje tego, co powiedział - Gdy jestem zły, mówię różne nieprzyjemne rzeczy. 
- Musisz mieć dużo wrogów - stwierdziłam. 
- Dlaczego?
- Ponieważ bardzo często jesteś zły. 
Zaśmiał się, choć był to raczej smutny śmiech. 
- Zanim wysłano mnie na Ziemię, byłem komikiem Olimpu - powiedział, wzdychając - Nigdy się nie złościłem. Myślę, że to ta planeta mnie zmieniła. Trudno być szczęśliwym w miejscu tak pełnym nieszczęścia.
- Na Olimpie jest inaczej? - spytałam cicho, bawiąc się rurką od drinka. Lód powoli zaczął się roztapiać, a napój zwiększać swoją objętość. 
- Jeśli Ziemia byłaby piekłem, Olimp byłby niebem - wytłumaczył z tęsknotą w głosie. Pokiwałam głową, udając, że rozumiem. Ale tak naprawdę nie rozumiałam. Znałam jedynie życie pełne nieszczęścia i bólu, które serwowała mi Ziemia. Nie miałam pojęcia, jak to jest żyć w miejscu wolnym od tego wszystkiego. 
- Mówiąc o niebie... - zaczęłam - Życzę dobrej zabawy w Grecji. 
- Mówisz tak, jakbyś tam nie jechała. 
- A jadę? - uniosłam brwi, a moje serce wykonało radosny podskok. 
- Jesteś moją uczennicą, Mead. Myślałem, że to zrozumiałe. Nie możemy stracić aż tygodnia treningów. 
W przypływie radości, pochyliłam się nad stołem i przytuliłam go mocno. Mężczyzna wyplątał się jednak z mojego uścisku, odpychając mnie lekko. Zaległa między nami niezręczna cisza. 
- Jestem twoim nauczycielem, Beatrice - przypomniał, a z jego twarzy nie dało się niczego odczytać - Myślę, że o tym zapominasz. 
   Nie wiedziałam, co powiedzieć. Nigdy wcześniej nikt mnie nie odtrącił. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestem jego uczennicą, ale zdarzało mi się przytulać go już wcześniej i nigdy nie protestował. Coś musiało się zmienić. Jego spojrzenie było stalowe, a rysy twarzy twarde. Odchrząknęłam, starając się nie zarumienić. 
- Przepraszam - mruknęłam, wbijając wzrok w blat stolika. Starałam się nie ukazywać, jak zraniona się czułam.
- Po prostu nigdy więcej tego nie rób - odpowiedział, a po chwili dodał - Myślę, że powinniśmy już iść. 
- Nawet nie zdążyłam wypić drinka - zaprotestowałam, chwytając moje Apollińskie nuty. Hermes jednak wyjął mi napój z ręki. 
- Mówiłem, że nie lubię być złym policjantem, ale z tobą tak trudno się nie drażnić - oznajmił z wrednym uśmieszkiem na ustach i kilka łyków mu wystarczyło, by szklanka pozostała pusta. 
- To był mój drink! Zapłaciłam za niego! - argumentowałam, mocno wkurzona. Alkohol miał być moim lekiem na nerwy, więc cały swój gniew zamierzałam wyładować na mężczyźnie. 
- Jesteś nieletnia - przypomniał, mrugając do mnie. 
- Ty za to jesteś za dużo letni, dziadku - mruknęłam ze złością, wstając od stolika i kierując się w stronę wyjścia. 
- Taka zniewaga, bobasie! - zawodził, z łatwością mnie doganiając. 
- Wisisz mi pięć dolarów - powiedziałam chłodno, otwierając drzwi wyjściowe. 
- Zafunduję ci coś w Grecji - obiecał, wychodząc za mną z lokalu. 
Na nieszczęście dla mnie, nie wiedziałam jeszcze, że greckie posiłki były beznadziejne. Już niebawem miałam się jednak o tym przekonać. Hermes za to nie zdawał sobie sprawy, że jedzenie nie było jedyną rzeczą, którą miał mi zafundować w Grecji.

______________________________
Wiem, że Grecja miała być już w tym rozdziale, ale akcja mi się trochę przeciągnęła i nasi bohaterowie odwiedzą to piękne państwo dopiero w przyszłym rozdziale. Od razu mówię, że sporo się tam będzie działo, co można nawet wywnioskować z tego rozdziału ^^
+ Taki mały bonus w postaci szkiców Nereusa (i jego szalika, którego dziergał kilka rozdziałów temu) oraz Geneviefe. Są to pierwsze takiego typu rysunki, jakie kiedykolwiek wykonałam, więc zdaję sobie sprawę, że nie są idealne, ale mam nadzieję, że choć troszkę się Wam spodobają (:



47 komentarzy:

  1. Ha! Jestem pierwsza! :D A tak wgl to świetny rozdział, życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, jeszcze chciałam tylko powiedzieć, że rysunki są śliczne :)

      Usuń
    2. Dziękuję! (: Rysunki robiłam na szybko, bo akurat miałam wenę na rysowanie. Myślę, że jak na pierwsze takie szkice to nie wyszły najgorzej ^^

      Usuń
  2. Znowu... znowu 2 tygodnie męki... Jestem nienasycona :)
    Życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie mogłam jeszcze w tym rozdziale dać Grecji, bo chciałam jeszcze opisać Podwieczorek u bogów. Ale w przyszłym rozdziale już będzie! (:

      Usuń
    2. Jej! Ale rysunki są śliczne. :)
      Nienasycona, nadal czekam na kolejny rozdział!

      Usuń
    3. Dziękuję, chociaż Nereus mi się kompletnie nie udał :c

      Usuń
    4. No i co! Wej fej jest! To jest ważne! :D

      Usuń
  3. A mi się ten rozdział podobał ^^. Bardzo dobrze opisana ta knajpa, te dziwaczne nazwy dań i drinków były bardzo odpowiednie do takiego miejsca i pasowały do klimatu.
    Fajnie, że Trey i Algida się do siebie zbliżają. Ale ciekawe, gdzie oni potem zniknęli, zostawiając Trice samą? Viator pojawił się w odpowiednim momencie, przeganiając od dziewczyny nachalnego podrywacza. Swoją drogą, myślę, że byłby z nich fajny paring: nastolatka i dużo starszy facet. Wiesz, że lubię takie połączenia w opowiadaniach ;).
    Spodziewam się, że podczas tego wyjazdu do Grecji (nawiasem mówiąc, też tam kiedyś byłam, 10 lat temu, ale osobiście nie wspominam tego zbyt dobrze) coś się wydarzy. Może jakiś dalszy rozwój wątku głównego, a spodziewam się, że i ewentualnego związku Beatrice i Viatora. Może być ciekawie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze opisywało mi się Podwieczorek u bogów, w sumie sama chętnie bym poszła do takiego lokalu (:
      Trey, Algida i Isaac zauważyli Viatora i nie chcąc sobie narobić kłopotów, zostawili Beatrice samą, stwierdzając, że i tak jej nie uratują :P Cóż, gdyby Hermes ich również wypatrzył, myślę, że nie byłby taki pobłażliwy, bo kto jak kto, ale Trice ma u niego specjalne względy ^^
      Paring z Trice i podrywacza? Ejj, nie! :P Co do starszych facetów to Hermes jest od niej starszy o kilka tysięcy lat, tak tylko przypominam ^^
      Ja w Grecji nigdy nie byłam, ale bardzo bym chciała, jako miłośniczka mitologii. Myślę więc, że moja Grecja przedstawiona w opowiadaniu będzie trochę odbiegała od rzeczywistości, pewnie będzie zbyt wyidealizowana (;

      Usuń
    2. Nie, paring Trice i Hermesa ;). Co ty, ja nie lubię paringów z jakimiś przygodnymi podrywaczami ;PP.
      Co do Grecji, ja po prostu trafiłam na złe warunki - mieszkanie w piwnicy (fuj), straszliwe upały, rozkopane miasto, do plaży daleko (ileś km) a jak się pojechało - syf taki, że polskie plaże przy tym wydają się cudowne i wspaniałe. Teraz może jest inaczej - pamiętam stan z 2003 roku ;). Ale pewnie jeśli się pojedzie w ładniejsze miejsce, to jest okej. Koleżanka kiedyś była i jej się podobało. Ale ja już nie chcę jechać - za gorąco xD. Lubię klimat chłodny.
      Ale ciekawi mnie, jak ją opiszesz, to dość specyficzny kraj, zaiste ^^.

      Usuń
    3. No właśnie się zdziwiłam! A akcja między Beatrice i Hermesem się rozwinie w Grecji ^^
      Mieszkanie w piwnicy?! No to rzeczywiście współczuję. Wiele moich koleżanek było w Grecji i bardzo ją chwaliło (z wyjątkiem jedzenia, o czym nawet Beatrice się przekona :P).

      Usuń
  4. O.o Nerus i magiczny szalik *.* nie wiem czy pamiętasz, ale zgłosiłam na niego zamówienie xd kiedy odbiór?
    A tak na serio to śliczne rysunki! na prawdę! więcej takich!
    Rozdział przeczytam trochę później jak ogarnę inne rzeczy, czy za kilka godzin!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiałam z Nereusem i niestety odmówił podarowania Ci szalika. Mówi, że gdyby to zrobił, byłoby mu zbyt zimno, no i WajFaj by znowu od niego uciekł, ale życzy Ci, że Ty również znajdziesz swój ukochany szalik ^^
      Z rysunków to mam jeszcze Selene, ale mi wyszła niezbyt ładnie, więc ją poprawie i może dodam w następnym rozdziale, razem z jakimś innym szkicem (może Apolla? bo chyba go wprowadzę w przyszłym rozdziale ;).

      Usuń
    2. Nerusie zawiodłeś mnie.... a pokładałam w tobie takie nadzieje xd

      A teraz rozdział *.* ja chce Grecję! Grecja, grecja, grecja. tralalala. Po tej twojej zapowiedzi to normalnie aż mną rzuca. ja już chce grecjeeeee! xd tak, tak jestem dziś trochę dziwna, ale co tam xd
      ciesze się, że pomiędzy Treyem a Algidą coś iskrzy. lubię ich. nawet bardzo. niech też coś bardziej zaiskrzy pomiędzy Viatorem a Beą, bo normalnie wybuchnę. oni też byliby taką słodka parą. pili by razem napoje ze szklanki. *.* dobra, już cicho jestem!
      A tak w ogóle to nie mogę rozgryźć tego Viatora. raz zachowuje się jak typowy nauczyciel a innym razem nie. niech on się zdecyduje, bo mnie coś trafi. albo ją kochasz, albo nie! zdecyduje się.
      Wspominałam już, że pragnę Grecji, więc nie ma co przedłużać. xd
      Pozdrawiam i życzę dużo weny^^

      Usuń
    3. Grecja już w następnym rozdziale, jakoś wytrzymasz! :P
      Między Trice a Hermesem iskrzy od dawna, ale jeszcze do niczego nie doszło... cóż, może w Grecji coś się zmieni :P Nawet nie może, tylko na pewno ^^
      Viator sam nie wie, co do niej czuje, więc faktycznie, ma zmienne nastroje :D
      Dziekuję!

      Usuń
  5. Nareszcie rozdział. :)
    Ja osobiście byłam w Grecji dwa razy i podobało mi się. ;) Może nie wszystko było niesamowite, ale zdarzały się urocze zakątki.
    Czekam z niecierpliwością na nn. :D
    Pozdrawiam,
    Carmen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystkie kraje wydają się niesamowite, dopóki się tam nie pojedzie. Ja w Grecji nigdy nie byłam, więc ta ukazana w moim opowiadaniu zapewne będzie przerysowana :P

      Usuń
  6. Fuu! To jest totalnie niesprawiedliwe, no! Ślicznie rysujesz i piszesz... Czuję się obrażona na Wróżkę Talentów!
    A co do rozdziału, no to fajny. Nawet bardzo.
    Jako, była feministka (niestety mam w sobie za dużo romantyzmu...) uważam, że Trice poradziłaby sobie sama. Oczywiście to miłe, a przynajmniej tak słyszałam, kiedy ktoś o ciebie dba. Viator jest, tak cudnie arogancki i wredny, że... no... brak mi słów (to właśnie ten romantyzm, albo inne licho...).
    Podwieczorek u Bogów, to coś, co sama chętnie bym odwiedziła. Fajny klimat i wszystko (^.^).
    Banda Trice jest zdradziecka i zła. Tak ją zostawić na pastwę Hermesa! Nie, żebym miała coś przeciwko ;).
    No i już ;)
    Weeeny <3
    Maddly ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww, dziękuję, chociaż te rysunki to tylko taki kaprys - nudziło mi się, więc narysowałam :P
      Trice z pewnością poradziłaby sobie sama, ale Hermes oczywiście nie mógł się nie wtrącić ^^ Ja myślę, że przyjaciele Trice dobrze zrobili, uciekając, bo gdyby Hermes dostrzegł całą ich czwórkę na pewno nie podszedłby do sprawy tak spokojnie... zwłaszcza gdy jednym z tej czwórki był Isaac :P
      Dziękuję! :*

      Usuń
  7. Świetny rozdział.
    Kurde... to jest niesprawiedliwe. Każdy ma taki talent do rysowania, tylko ja nie. Rysunki cą cudowne. Bardzo mi się podobają.
    I że ja mam teraz tyle czekać na kolejny rozdział??? Nieeee. Nie wytrzymam no. Nazwy drinków po prostu wymiatają :)
    Świetny rozdział.Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nazwy drinków mi się udały, to muszę przyznać (zazwyczaj podchodzę sceptycznie do własnych pomysłów, ale Biuściasta Afrodyta i Odlot Hermesa mi się bardzo podobają :P)

      Usuń
  8. Cudowny rozdział <3
    Te niecałe dwa tygodnie oczekiwania były straszne. Nie mogłam się skupić na lekcjach. bo myślałam o Twoim genialnym opowiadaniu :)
    Świetny pomysł na knajpkę i na nazwy dań.
    Hermes potrafi wejść w najlepszym momencie. <3
    Grecja jest piękna (byłam dwa razy) i mam nadzieję, że w twoim opowiadaniu dodasz jeszcze większego uroku temu kraju. :)
    Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale słodzisz! Dziękuję <3
      W moim rozdziale Grecja z pewnością będzie przesłodzona, ale myślę, że właśnie dlatego klimat będzie tak urokliwy (:

      Usuń
  9. A wczoraj wieczorem zaglądałam tutaj w poszukiwaniu nowego rozdziału, nic nie było. Odpalam dzisiaj laptopa, widzę - jest. Momentalnie rzuciłam geografię i przybiegłam czytać xd Naprawdę szkoda, że w tej Grecji się jeszcze nie znaleźli. I tak jak napisałaś, wnioskuje, że będzie się tam działo. Dlaczego Hermes jest taki uparty, no? Na jego miejscu już dawno rzuciłabym zasady moralne i coś z tym zrobiła, albo wytłumaczyła Beatrice dlaczego ją odtrąca akurat w tej chwili. Albo nie powinien nic robić w tym kierunku.
    Piękna Grecja. Powiedz, to tylko wypad wypoczynkowy, prawda? No, dla Beatrice wcale nie będzie tam takiego wypoczynku, racja? Viator jest zafunduje treningi...
    Naprawdę zmyli się z tego baru jej przyjaciele? Poważnie? Myślałam, że Beatrice jest na randce, więc pan"zakochany" powinien się jednak zainteresować swoją koleżanką i chociażby odprowadzić ją do pokoju albo coś. A on sobie poszedł. Naprawdę myśleli, że Viator coś im zrobi za to? Jakoś nie chce m się wierzyć, że on nie jest fanem łamania wszelkich zasad. Tym bardziej, że dobrze wiemy, że pojawi się tu wątek romansu xd
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Hermes ją odtrącił teraz, ponieważ tydzień temu dowiedział się, że będzie musiał ją zabić. Wcześniej jeszcze pozwalał jej na takie zachowanie, ale teraz musi powiedzieć "stop", zanim zacznie do niej czuć coś więcej, a to tylko utrudni sprawę. Zabawne, że nie wie, że już jest za późno, ponieważ Beatrice już stała się dla niego kimś więcej, niż uczennicą. Nawet kimś więcej, niż przyjaciółka.
      Herosi myślą, że to tylko wypad wypoczynkowy, ale niestety będą musieli tam trenować. W końcu nie mogą sobie urządzić zwykłych wakacji, w czasie gdy w powietrzu wisi wojna.
      Niestety przyjaciele ją zostawili, ale nie dziwię się. Co innego gdy jedna osoba łamie reguły, a co innego gdy cała paczka. Herosi (oprócz Beatrice) widzą w Viatorze surowego trenera, więc woleli mu nie podpaść.
      Myślę, że gdyby Hermes zobaczył, że towarzyszem Beatrice jest Isaac wcale nie podszedł by do sprawy tak "na luzie" :p
      Dziękuję! :*

      Usuń
    2. No tak, zapomniałam o tym fakcie. Przecież jest ona córką wroga. Nie rozumiem, dlaczego zabijać dziecko?
      A to jest widoczne! :D Jak ją zabrał na tę plażę, martwił się. No i pozwalał sobie na dużo.

      Usuń
    3. Zeus po prostu obawia się wszelkich przepowiedni i woli likwidować potencjalne zagrożenie - w tym wypadku Trice :c

      Usuń
  10. Jakoś tak dużo odwołań do przyszłości w tym rozdziale, co tylko zwiększa moją ciekawość :D Nie mogę się już doczekać tej Grecji. No i, czy mi się tylko wydaje, czy Isaac w przyszłości sprawi jakieś problemy?
    Oba rysunki są śliczne, ale Nerusa i szalika z wajfaj nic nie przebije haha <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jakoś mnie wzieło właśnie na takie "przepowiadanie" przyszłości (: Issac rzeczywiście sprawi problemy, ale nie takie, jak może Ci się wydawać ^^
      Dziękuję! :*

      Usuń
  11. Nereus mi się nie podoba, ale dziewczyna wyszła bardzo ładnie :)

    Kurczę, a tak wyczekiwałam Grecji. Ale za to przy spotkaniu Trice z Hermesem chichotałam jak głupia. Kurczę, uwielbiam ich rozmowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z Nereusem zdecydowanie jest coś nie tak :| Chyba ma zeza!
    Też uwielbiam rozmowy Trice i Hermesa! Dziękuję! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj! Liczyłam na jakąś ostrą akcję a tu takie rozczarowanko ;( XD. Mimo wszystko rozdział był całkiem niezły, choć dla mnie jak przerywnik w trakcie seansu, albo lepiej rozdział bonusowy :p pt. Co robią młodzi herosi wieczorami? :).
    Czekam niecierpliwie na wakacje w Grecji!

    Co do szkiców, to naprawdę całkiem nieźle. Sama lubię rysować swoich bohaterów:) Choć Nereus tu wygląda, jak swoja własna wersja z dzieciństwa z wąsami! Gen wygląda ślicznie. Ale Waj Faj rządzi!! XD.
    Czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam,
    Agata :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno się zaczęłam zastanawiam, czy nie lepiej byłoby nadawać tytuły rozdziałom - tak chyba zacznę robić, bo wtedy łatwiej jest znaleźć konkretny rozdział. Jeśli wcielę ten plan w życie to skorzystam z Twojego pomysłu dla tego rozdziału - "Co robią herosi wieczorami?". Zgadzasz się? ^^
      Nereus mi nie wyszedł, ale jest śmiechowy, a to ważne! :D
      Dziękuję!

      Usuń
    2. Jak najbardziej możesz skorzystać z tego pomysłu, nie powstałby bez tego rozdziału :).
      Jakby Nereus nie był śmiechowy, to już nie byłby on :p

      Usuń
    3. Dzięki! Teraz tylko muszę wymyślić tytuły do pozostałych 17 rozdziałów :D

      Usuń
  14. Znalazłam się tu przypadkowo,ale zostanę na dłużej. To jest świetne,bardzo mi się podoba. Zaraz zabiorę się za czytanie reszty.
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że się podoba (:

      Usuń
  15. Biusciasta Afroyta hahaha <3
    Świetny rozdział, czekam na Grecje!
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Grecję odwiedzimy w następny weekend ^^

      Usuń
  16. Pierwsze, co muszę Ci powiedzieć, to przepraszam. Co przeczytałam jeden rozdział chciałam skomentować, to wstawiałaś następny i nie nadążałam z czytaniem ;/ słaba wymówka
    Twoje opowiadanie się rozkręca ;) vIATORO hERMES STANAŁ PRZED CIĘZKIM WYBOREM - RODZINA CZY DZIEWCZYNA. uWAZAM, ŻE dobrze wybrał. W końcu rodzina powinna być na pierwszym miejscu, Podejrzewam, że dlatego odtrąca teraz tak Beę. Może być też tak, że obawia się planu, że nie wypali i nie chce doprowadzić do pocałunku o którym mowa w planie. Aż nie mogę doczeka sie tej Grecji, bo coś czuję, że między nimi będzie gorąco i zapewne rozwinie się akcja z jej pozbyciem się ;/Zeus działa mi na nerwy ^^
    Fajnie, że opisąłas uczucia co do Hermesa i do Isaca. Wsyztsko jest jasno. Poza tym fajnie, że zdaje sobie w końcu psrawę, że go pokochała. Od razu lepiej się czyta jej myśli ;)
    Nie wiem czy wykrzeszę z siebie coś więcej, ale coś ciezko ostatnio mi cokolwiek sklecić, naprawdę. Wiedz, że jest bardzo dobrze i to jest najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadanie zdecydowanie się rozkręca, a akcja między Beatrice i Hermesem, na którą wszyscy czekają już za dwa rozdziały ^^ Hermes rzeczywiście odtrąca Trice, ponieważ dowiedział się, że musi ją zabić. Trudno się zaprzyjaźniać ze swoją ofiarą (; Zeus jest stworzony po to, by działać na nerwy, więc dobrze, że go nie lubisz.
      Beatrice wie, że jest zakochana w Hermesie, niestety on o tym nie wie :( Ale już niedługo się dowie!
      Nowy rozdział, który będzie się odgrywał już w Grecji, postaram się dodać jeszcze przed weekendem (:
      Dziękuję!

      Usuń
  17. JESTEŚ GENIUSZEM!!!!! ŚWIETNY ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do geniusza mi BARDZO daleko, uwierz (:
      Niemniej, dziękuję :*

      Usuń
    2. ależ nie ma za co. w końcu my siostry blogerki musimy się wspierać. co niee??

      Usuń
  18. Właśnie przeczytałam wszystkie notki i troche mi to zajęło, może i powinnam się w tym czasie uczyć, ale trudno! Warto było :D
    Co za zaje.. opowiadanie :D Boże ja chce już koleeejny :D Sorki ya pisanie jak bot ale jeszcze nie ochłonęłam :D

    Bardzo fajnie wykreowane postacie ja poprostu uwielbiam Hermesa :D I Afrodyta ona jest taka kochanaa <3

    Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że Ci się chciało czytać wszystkie rozdziały, trochę się ich nazbierało ^^
      Bardzo się cieszę, że się podoba, uwielbiam kreować Hermesa (: Afrodytę również lubię, troszkę głupiutka, ale bardzo miła - ludzie wyrobili sobie pogląd, że jak ktoś jest piękny to zapewne jest zołzowaty - zależało mi na tym, by Afrodyta obaliła ten pogląd ^^
      Kolejny rozdział prawdopodobnie w piątek (:

      Usuń

Herosi