czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział I


Valdosta, obecnie.

Bum. BUm. BUM.
   Obudziłam się, głośno wciągając powietrze i rozglądając się niespokojnie. Słyszałam głośne huki, które nie powinny mieć miejsca w środku nocy. Coś było zdecydowanie nie tak. Mój wzrok spoczął na mamie, która już do mnie biegła. Zatrzymała się i pochyliła, kładąc mi dłonie na ramionach i wpatrując błagalnie w moje oczy.
- Bea, posłuchaj. Cokolwiek się teraz stanie, cokolwiek ci powiedzą, wiedz, że ja zawsze chciałam dla ciebie wszystkiego, co najlepsze. Nie pozwól im zniszczyć twoich wspomnień o mnie.
   Zmarszczyłam brwi, wciąż zaspana. Nie miałam pojęcia co się dzieje, dudniący hałas panujący w mieszkaniu rozsadzał mi głowę. Z biegiem sekund stawał się coraz głośniejszy. Mama spojrzała na mnie z mieszaniną przerażenia i błagania. Nie wiedziałam, o co mnie błaga, ani dlaczego jest przerażona. Czy to kolejny koszmar? Jeśli tak, wydawał się być bardzo realistyczny.
- Bądź dzielna, Bea. Nie pozwól im zniszczyć tego, co w tobie najlepsze - szepnęła mama.
Chwilę potem rozległ się stukot do drzwi, tak głośny, że poczułam jak moje łóżko wibruje. Mama wzięła głęboki wdech i poszła otworzyć. Nadal nie miałam najmniejszego pojęcia, co się działo i jedyne, na co się zdobyłam, to podciągnięcie kołdry do góry, by zakryła moją piżamę.
   Do naszego mieszkania weszło czterech dobrze zbudowanych mężczyzn oraz jedna wysoka kobieta. Rozejrzeli się, jakby skanując teren. Na twarzy jednak mieli uśmiechy. Musiałam przyznać, że nie wyglądali na mafię. W zasadzie sprawiali wrażenie całkiem przyjaznych. Wiedziałam jednak, że nic bardziej nie myli, niż wygląd. Ich wzrok w końcu spoczął na mnie, a ja podciągnęłam kołdrę pod brodę, lecz wytrzymałam ich spojrzenia.
- To się nazywa głośne wejście, co?- spytała mama, starając się być nonszalancka, ale jej głos lekko drżał. Najwyższy mężczyzna spojrzał na nią i powiedział z lekką drwiną:
- A jak inaczej mieliśmy się do was dostać? Do niej dostać? - skinął brodą w moją stronę - Ukrywasz ją jak najcenniejszy skarb. Codziennie zmieniasz miejsce pobytu, meldujesz się, używając innych nazwisk, nigdy nie dzwonisz dwa razy z tego samego numeru... Ale to nie przed nami musisz ją chronić. To nie my jesteśmy tymi złymi. Myślę, że o tym zapomniałaś.
   Przysłuchiwałam się temu z szeroko otwartymi oczami. Mężczyzna, choć sprawiał wrażenie znudzonego (jak można być znudzonym przy takiej akcji?!), był przerażający. Było w nim coś, co sprawiało, że człowiekowi z miejsca brakowało słów, by odpowiedzieć. Wysoka kobieta, która dotychczas nie odrywała ode mnie wzroku, spojrzała na mamę:
- Kim ona jest? Kto jest jej ojcem? - jej głos, choć cichy, słychać było w całym pokoju - Strasznie jasno świeci. Aż mnie bolą oczy.
Ja świecę? Świetnie. Nie dość, że mafia, to jeszcze szurnięta.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia, naprawdę. Nie znałam jej ojca długo, zaledwie kilka tygodni. Ale nigdy mi niczego nie zdradził. Po jej narodzinach, przesłał do mnie... posłańca, który objaśnił, kim jesteście i kazał ją przed wami ukryć.
Kobieta uniosła brwi, a na jej twarzy zagościł zimny uśmiech:
- Ukryć? Przed nami? - jej śmiech zmroził moje i tak zastygłe z przerażenia serce - Nigdy nie słyszałam większej bzdury, a wy, chłopcy?
- Zależy, kto jej powiedział, żeby ukryła córkę, Maiu - odpowiedział spokojnie jeden z mężczyzn - Jeśli to nasz wróg, taka strategia wydaje się idealna - zaległa cisza, a on odezwał się ponownie dopiero po kilku sekundach - Co nie zmienia faktu, że jej aura jest bardzo silna i widać ją nawet z daleka. A to znaczy, że musimy ją wziąć pod nasze skrzydła, bez względu na to, kogo jest córką. Inaczej potwory mogą ją dopaść.
- Pod wasze skrzydła?- odezwałam się po raz pierwszy, odkąd tu przyszli. Mój głos brzmiał obco, ale przynajmniej nie drżał - Nigdzie z wami nie idę.
- Nie masz wyboru - odpowiedziała kobieta, przyglądając mi się, tak samo jak inni, z wielkim zainteresowaniem. Niemal jakbym była okazem w zoo - No już, wyskakuj z tego łóżka i idź się doprowadzić do ładu. My nie gryziemy. Jeśli masz się kogoś obawiać, to na pewno nie nas.
   Opuściłam głowę i wstałam z łóżka, przygarbiając ramiona. Starałam się robić wszystko, by sprawiać wrażenie przegranej. Poczułam, że atmosfera w pokoju się rozluźnia, jakby wszyscy byli zadowoleni, że nie stawiam oporu. Oprócz najwyższego mężczyzny. On zachował ostrożność. Kątem oka zauważyłam, że bacznie mi się przygląda, jakby gotów na to, że zaraz coś zrobię. Starałam się go zignorować. Ciągle przygarbiona, podeszłam do małego zlewu w kącie pokoju i odkręciłam wodę. Gdy tylko to zrobiłam, poczułam w sobie nową siłę. Uśmiechnęłam się szeroko i odwróciłam w stronę gości.
- To będzie dość chłodne powitanie, ale wybaczcie, nie umiem się zmusić do niczego cieplejszego.
   Po czym rozkazałam lodowatym strumieniom wody wystrzelić w każdego z intruzów. Miałam nadzieję, że woda zdoła ich przewrócić. Nie poszło jednak do końca po mojej myśli. Owszem, udało mi się rzucić na kolana dwoje z nich, ale potem zerwał się silny wiatr i woda zmieniła swój bieg, rozpryskując się po ścianach. Zmarszczyłam brwi i spróbowałam ponownie, jednak wiatr przyparł mnie do ściany, a był tak silny, iż nie mogłam się poruszyć. Rozejrzawszy się, zauważyłam, że to jeden z mężczyzn jest odpowiedzialny za to nagłe tornado. Gdy tylko wichura ustała, najwyższy z intruzów znalazł się przy mnie i przytrzymał tak, że nie mogłam się wyrywać. Zbliżył usta do mojego ucha:
- Wiedziałem, że coś kombinujesz, młoda. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Powiedziałbym, że była to dobrze przeprowadzona akcja, ale cóż... dobre akcje zazwyczaj się udają.
Prychnęłam, jednak postanowiłam go zignorować. Byłam zrozpaczona, iż mój jedyny plan ratunku nie wypalił.
   Przebiegł mnie dreszcz od dotyku mężczyzny. Próbowałam się wyrwać, ale jego uchwyt był zbyt mocny. Co denerwujące, mężczyzna sprawiał wrażenie jakby nie wkładał w niego żadnej siły, choć moje obolałe ręce zdecydowanie miały na ten temat inne zdanie.
- No cóż - powiedziała Maia, wstając z ziemi i rozczesując sobie palcami mokre włosy. To ją udało mi się powalić za pomocą wody. Uśmiechnęłam się w duchu - Popsułaś mi fryzurę. Chyba nie zostaniemy przyjaciółkami.
***
   Dostałam kilka minut dla siebie, by się ubrać i uczesać. Oczywiście towarzyszyła mi przy tym Maia, pilnując, bym przypadkiem nie próbowała uciec. Nie wiedziałam dlaczego, ani gdzie mnie zabierają. Wiedziałam tylko, że teraz, gdy dowiedzieli się, iż umiem panować nad wodą, będą mnie od niej trzymali z daleka. Zacisnęłam ręce w pięści, by nie zaczęły mi drżeć. Jak życie mogło się tak diametralnie zmienić w ciągu kilku minut?  Czułam się jak uwięzione zwierze, które nie miało pojęcia, co się dzieje, ani dlaczego to właśnie jemu się przytrafiło. Czy mnie zabiją? Mówili, że starają się mnie uratować, ale czy można im wierzyć? Kim w ogóle byli i czego ode mnie chcieli? Czułam na sobie baczne spojrzenie Mai. Wzięłam głęboki wdech, by się uspokoić i okręcając się na pięcie, wyszłam z pokoju, a kobieta podążyła za mną. Gdy weszłam do salonu, wszystkie spojrzenia spoczęły na mnie. Odszukałam wzrokiem mamę, która patrzyła na mnie żałośnie. Podeszła do mnie i przytuliła mocno. Odgarnęła mi kosmyk włosów z twarzy.
- Nigdy nie chciałam, by tak wyszło, Beatrice. Chciałam ci tego wszystkiego oszczędzić. - wyszeptała - Bądź dzielna, kochanie.
- Ty... Nie idziesz z nami? - czułam, jakby całe powietrze z pomieszczenia nagle zniknęło.
- Nie mogę. Nie jestem taka jak ty. Moim ojcem nie jest bóg.
- Bóg? O czym ty mówisz? - starałam się, jak mogłam, by mój głos nie zadrżał, jednak na ostatniej sylabie się złamałam. Matka nigdy nie mówiła mi o ojcu. Sądząc, że to temat dla niej bardzo bolesny, nigdy go nie poruszałam, choć od zawsze zżerała mnie ciekawość, kim był i dlaczego mnie zostawił. W moim życiu miejsce miało wiele niewyjaśnionych rzeczy (choćby samo to, że umiem panować nad wodą) ale nigdy nie pomyślałabym, że ma to coś wspólnego z mitologią. Bo nikt, kto nie chciał trafić do wariatkowa by tak nie pomyślał. Odtrąciłam te myśli na bok. Nie miałam siły się teraz nad tym zastanawiać.
- Wszystkiego się dowiesz w Siedzibie Herosów - powiedziała mama - Ja nie mogę ci niczego zdradzić, zresztą sama niewiele wiem - przytuliła mnie po raz ostatni - Moja dzielna dziewczynka.
Nie wytrzymałam i poczułam, że jedna łza ścieka mi po policzku. Szybko otarłam ją wierzchem dłoni, ale wiedziałam, że inni i tak zdążyli ją zobaczyć. Niedobrze. Nie mogłam pozwolić, by myśleli, że jestem słaba.     Dałam się wyprowadzić z mieszkania, rzucając ostatnie spojrzenie matce. Uśmiechnęła się do mnie pocieszająco, ale wiedziałam, że nie był to prawdziwy uśmiech. Tak naprawdę jej serce rozpadało się teraz na kawałki, zupełnie jak moje. Wysoki mężczyzna, który szedł obok mnie, uśmiechnął się szeroko i zatarł ręce:
- Podróże. Och, jak ja uwielbiam podróże.
- Zamknij się - rzuciliśmy wszyscy zgodnie, jednak to ani trochę nie ostudziło jego zapału. Gdy wyszliśmy na podwórze, szeroki uśmiech wciąż gościł na jego twarzy.
***
W minucie, w której znaleźliśmy się na dworze, obejrzałam się przez ramię. Przez małe okienko na drugim piętrze kamienicy wyglądała głowa mojej mamy. Nawet z tej odległości widziałam w jej oczach łzy. Zauważając moje spojrzenie, starała się uśmiechnąć, ale tak samo jak czułam, że prędko jej nie zobaczę, tak czułam, iż musiała się zmuszać do tego uśmiechu. Jednak odpowiedziałam jej tym samym, starając się jej przekazać niemą wiadomość, iż wszystko będzie ze mną w porządku i że się nie boję. Dwa największe kłamstwa w moim całym życiu.
- Hej, co tak stoisz? - spytał mężczyzna, trzymający mnie za ramię - Oj, błagam, tylko nie odstawiaj nam tu melodramatu. 
Nie odpowiedziałam, dalej wpatrując się w mamę. Zalały mnie wspomnienia z nią związane: tego, jak tuliła mnie do snu, gdy nie mogłam zasnąć, jak mówiła, że nie powinnam bać się koszmarów, bo ona mnie przed nimi obroni. Oto zaczyna się największy koszmar w moim życiu, pomyślałam. Powinnaś mnie obronić. 
  Nie wiedziałam, ile tak stałam, dopóki czyjeś ręce nie objęły mnie od tyłu i próbowały zmusić do wejścia do samochodu. Zadziałał u mnie instynkt samozachowawczy - wbiłam zęby w ramię przeciwnika. Mężczyzna krzyknął cicho, jednak mnie nie puścił.
- Ugryzła mnie!- zawołał takim tonem, jakby nie mógł w to uwierzyć.
Najwyższy z mężczyzn zaśmiał się i powiedział lekko:
- Powinieneś się cieszyć, Trey. Śmiem myśleć, że to najbliższy kontakt z kobiecymi ustami, jaki kiedykolwiek miałeś.
- Kobiece usta? - wtrącił trzeci mężczyzna z rozmarzeniem w oczach - Lubię kobiece usta.
- Wsiadajmy - powiedział przez zaciśnięte zęby Trey, niemal wpychając mnie do samochodu. Zdążyłam zauważyć, że był on dużym vanem w kolorze nasyconej pomarańczy. Wydawało mi się, że gangsterzy przeważnie jeżdżą w czarnych samochodach, ale może miałam przestarzałe informacje.
   Wylądowałam na tylnym siedzeniu, między Trey'em, a mężczyzną, który miał nieobecne spojrzenie i jak dla mnie, sprawiał wrażenie lekko uchyniętego. Najwyższy mężczyzna był kierowcą, a na fotelu pasażera siedziała Maia. Mój mały podręczny plecak leżał w bagażniku.
- Czy wszyscy są zapięci? - spytał kierowca, odpalając samochód.
- Chyba sobie kpisz - odpowiedział Trey - Nie mam zamiaru zapinać pasów, niczym małe dziecko. Poza tym wierzę, że jesteś dobrym kierowcą i żaden wypadek nas nie spotka - dodał potulnie.
- Pragnę przypomnieć, że prawo jazdy mam dopiero od miesiąca. A wcześniej cztery razy podchodziłem do egzaminu - odpowiedział tamten, a ja mimo woli uniosłam brwi, okazując zainteresowanie. Wyglądał na jakieś dwadzieścia pięć lat, a dopiero teraz dostał prawko? Zauważył moje spojrzenie w lusterku i dodał, błędnie mnie interpretując - Też byłem zaskoczony! Myślałem, że obleję jakieś trzydzieści razy, zanim zdam. Bo powiedzmy sobie szczerze, w ogóle się nie znam na samochodach - wskazał na sprzęgło - To jest hamulec, tak? Trochę techniki i się gubię.
   Zrobiłam wielkie oczy. Na myśl, że miałam gdzieś jechać z nim jako kierowcą, chciałam jak najprędzej uciec z samochodu. Zauważył moje przerażenie i uśmiechnął się szeroko.
- Nie strasz dziewczyny, Viator - powiedziała Maia, nakładając tusz na rzęsy i przeglądając się w lusterku.
- Czy możemy ruszać? - wtrącił Trey, ziewając - Przed nami pięć godzin drogi.
- Pięć godzin?- odezwałam się pierwszy raz od kilkunastu minut, zasługując sobie na spojrzenia wszystkich zebranych.
- Zastanawiasz się, czy przeżyjesz? - spytał Viator - Fakt, może trochę przesadziłem z tymi trzydziestoma razami. Ale co do dwudziestu to byłem pewny!
- W zasadzie to nieważne, czy podchodziłbyś dwadzieścia czy trzydzieści razy do testu na inteligencję, za żadnym razem byś nie zdał - rzuciłam zirytowana. Może i chciał być zabawny, ale w tej chwili nie miałam nastroju do żartów, co powinno być oczywiste. W końcu zostałam porwana. Po mojej wypowiedzi wszyscy wstrzymali oddech, czekając na reakcję mężczyzny. On tylko prychnął, przekręcając kluczyk i odpalając samochód.
- Myślę, że korony za bycie czarującą byś nie wygrała. A co do inteligencji to bądź pewna, że moja ma się dużo lepiej niż twoja - odpowiedział tylko, na co wszyscy się rozluźnili. Odnosiłam wrażenie, że się go bali. Może nie tyle jego, co jego nastrojów. Widocznie były zmienne i nigdy nie było wiadome, czego oczekiwać. Ruszyliśmy z miejsca, a ja ostatni raz spojrzałam w stronę mieszkania. Mama dalej stała w oknie, płacząc. Odwróciłam wzrok, zmuszając się, by o niej nie myśleć. Co nie było trudne, biorąc pod uwagę, że w harmidrze, jaki zapanował, nie mogłam się w ogóle skupić. Radio grało na maksa jakąś szybką piosenkę, zapewne z lat pięćdziesiątych XX wieku, a mężczyzna po mojej prawej stronie wyśpiewywał "Call me maybe", strasznie przy tym fałszując. Maia rozmawiała z kimś przez telefon, drąc się do słuchawki, a Trey grał w irytująco głośną grę na swoim PSP. Jedynie Viator był dość cicho, pomijając to, że za każdym razem, gdy wyprzedził inny samochód, krzyczał "Zwycięstwo!". Biegałam wzrokiem od jednego do drugiego przez kilkanaście sekund, pilnując się, by nie otworzyć ze zdumienia ust.
Znalazłam się w wariatkowie.
_____________________
Wiem, wiem, na razie niewiele się dzieje, (chodzi mi o ciekawe rzeczy) ale już w następnym rozdziale się to zmieni, więc proszę, nie zniechęcajcie się. Poznacie główne postacie (troszkę ich będzie, ale mam nadzieję, że i ja i wy zdołamy to ogarnąć) oraz Siedzibę Herosów, która może okazać się trochę inna, niż się spodziewacie (: Nowy rozdział dodam 17 lub 18 stycznia.

33 komentarze:

  1. Ja najbardziej polubiłam tego, którego imienia jeszcze nie ujawniłaś. Wiesz, tego co mówił: Kobiece usta? Lubię kobiece usta :D Taki troche niezbyt zdrowy psychicznie, ale lubię go. No i Viator też fajny, choc trochę dziwna sprawa, że niby jest taki wyluzowany, a tu wszyscy się go boją. Czyżby to był Hermes? Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz (: Co do tego, czy Viator to Hermes to na razie nic nie zdradzam (; Fajnie, że go polubiłaś oraz, że polubiłaś tego, dla którego imienia jeszcze nie wymyśliłam :P

      Usuń
  2. Podobał mi się ten rozdział, chociaż jak sama zauważyłaś nie jest ani długi, ani zbyt bogaty w porywającą akcję. Dla mnie jest bardzo ok.
    Strasznie szkoda mi głównej bohaterki i jej matki - musiałby zostać rozdzielone w tam mało subtelny sposób... Nie dziwie się ich emocją.
    Jestem ciekawa dokąd tak naprawdę wiozą dziewczynę, a i czy dotrą tam szczęśliwie. Co jak co, ale bałabym się jechać z kimś tak hmm... niepewnym jak Viator.
    Który z bohaterów podobał mi się najbardziej? Chyba główna bohaterka, a przynajmniej najwięcej o niej wiem. Wydaje się odważna i uparta, a ja bardzo lubię takie zestawienie cech u postaci.
    W każdym razie czekam na kolejny rozdział. Nie musisz mnie o nim informować, bo mam cię w obserwowanych i jeżeli coś dodasz, to o tym wiem ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bałabym się wsiąść do samochodu z Viatorem, ale ona niestety nie ma wyboru. Co do Beatrice i jej matki - mi samej było ich żal, gdy to pisałam. Ale mogę powiedzieć, że jej mamę jeszcze zobaczymy (; Cieszę się, że polubiłaś główną bohaterkę, gdyż sama bardzo ją lubię i bardzo fajnie kieruje mi się jej postacią (:
      Dzięki wielkie za opinię i czekam, aż na twoim blogu pojawi się nowy rozdział (:

      Usuń
  3. Jak narazie zaczęłaś w miarę ciekawie :) Postaram się zaglądać i "zostawiać po sobie ślad" bo dostrzegam potencjał w twoim opowiadaniu :D
    Pozdrawiam serdecznie i weny życzę ;)
    Fini282

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podoba i że będziesz tu zaglądać! Dziękuję za komentarz (:

      Usuń
  4. Vaku, a gdzie Hermes :) Oki, oki spoko żartuje czekam na kolejny rozdział:) Jak na razie trudno mi powiedzieć, która postać najbardziej przypadła mi do gustu, wszystkie są bardzo ciekawe, ale na pewno, jak twoje opwiadnie sie rozwinie, to wybiorę ulubioną postac. a terz czekam na kolejny rozdział pozdrawiam i życze weny :) kate38

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermes może być bliżej, niż się spodziewasz ^^ Wszystkiego dowiesz się w najbliższych paru rozdziałach. Wena mi się bardzo przyda (; Dziękuję za komentarz, kochana! <3

      Usuń
  5. Podoba mi sie, ze kazdy z bohaterow ma w sobie cos niepowtarzalnego. Bea poki co jest moja faworytka. I caly czas mysle o tym, co napisalas... Hermes jest blisko? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo blisko ^^ Bardzo się cieszę, że ci się spodobali bohaterowie, faktycznie, staram się by każdy był inny, niepowtarzalny. Widzę, że Beatrice jest faworytką większości z Was (:

      Usuń
  6. Bardzo zaskoczyłaś mnie tym opowiadanie. Od zawsze lubiłam mitologię, a w twoim wydaniu, powinna być niezła. Czy to będzie coś podobnego do książek Rick Riordan i jego opowieści o herosach?
    Bardzo podobają mi się bohaterowie, każdy z nich jest innych, co jest dużym plusem. Ale ja się pytam gdzie jest mój Hermes? Choć ja mam już pewne podejrzenia, kim on jest ^.^ A skoro powiedziałaś, że jest blisko to nawet lepiej;)
    Ja najbardziej polubiłam Maie, bo jest bardzo podobna do mnie (z tym tuszem i komórką;P) i Viatora, bo nie wiadomo co będzie można się po nim spodziewać.
    Z niecierpliwością czeka na nowy rozdział;) Mam tez nadzieje, że pojawi się dość szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie pomysł na opowiadanie właśnie u mnie się pojawił po przeczytaniu "Percy'ego", ale opowiadanie raczej nie będzie podobne. Oczywiście, niektóre motywy mogą się powtarzać, bo inspiruję się właśnie historią, którą wykreował Riordan, ale cała historia będzie inna, również postaci bogów będą się znacznie różnić od tych, które wykreował pan Riordan (:
      Co do Hermesa to powiem tak: krąży gdzieś w pobliżu, a nawet bliżej, niż się można spodziewać ^^ W kolejnych paru rozdziałach, "poznacie" już Hermesa (;
      Maię zaplanowałam raczej jako postać drugoplanową, nie będzie się bardzo często pojawiała, za to już niedługo do akcji wkroczy inna bohaterka z mocnym charakterkiem (;
      Dziękuję Ci bardzo za komentarz, nowy rozdział już się tworzy, powinien się pojawić dziś lub jutro.

      Usuń
  7. Naprawdę ciekawe opowiadanie. Wciągnęło mnie. Już lubię Viatora i Beatrice. Fajnie ich wykreowałaś. Czekam na Hermesa:D
    Dodaję Cię do linków. :)
    Jeśli zechcesz to zapraszam do siebie na: http://corka-zla.blogspot.com/
    Serdecznie pozdrawiam i dużo wenyy:)
    Cruciatrus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermes już niedługo się pojawi (; Dziękuję za dodanie do linków! (: Do Twojego opowiadania chętnie zajrzę, jak tylko będę miała czas! Wena się przyda i to bardzo :*

      Usuń
  8. Faktycznie, rozdział nie należy do najdłuższych, ale zainteresowałaś mnie prologiem, dlatego postanowiłam czytać dalej. Lubię mitologię, zawsze podchodziłam do niej z sympatią, dlatego do twojego bloga podchodzę tak samo :D
    Czy aby przypadkiem (haha, to słowo chyba tutaj nie pasuje) Hermes ni jest ojcem dziewczyny? Myślałam, że będziesz opisywała historię boga, ale w sumie zobaczymy jak rozwiniesz dalej tą akcję.
    Jak na porywaczy to ta paczka jest całkiem... w porządku. Pogadają, pożartują. Czyli nie może być tak źle... Ale na miejscu Beatrice pewnie bym zareagowała dużo gorzej.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iiiii oczywiście zapomniałam o adresie.. ;_;
      [oczyscic-sumienie]

      Usuń
    2. Mogę ci obiecać, że Hermes nie jest jej ojcem ^^
      Co do porywaczy, to czy oni rzeczywiście ją porwali? Oczywiście, nie chciała z nimi iść i ją do tego zmusili, ale w kilku następnych rozdziałach zobaczysz, że zrobili to dla jej dobra. Brzmi banalnie, ale tak jak Viator powiedział w 1 rozdziale - to nie oni są tu tymi złymi (;
      Dziękuję bardzo za komentarz :*

      Usuń
  9. Dziękuję bardzo za miły komentarz u mnie na blogu. :) Już Ci tam odpisałam, więc nie będę się powtarzać. :P Ale przytachałam się tutaj, żeby napisać, że postaram się jak najszybciej przeczytać rozdziały u Ciebie, ponieważ również masz zachęcający szablon. A o adresie bloga już nawet nie wspomnę, więc no... ;)

    [marionetki-nieswiadomosci]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ci się podoba szablon, jednak to nie moja zasługa, że jest taki, jaki jest. Daj znać, jak ci się podobają rozdziały, gdy już przeczytasz (;

      Usuń
  10. No to tak xd "Zauważając moje spojrzenie, starała się uśmiechnąć, ale tak samo jak czułam, że prędko jej nie zobaczę, tak czułam, iż musiała się zmuszać do tego uśmiechu" wszystko ładnie pięknie, ale takie to zagmatwane troszkę :D i to czułam dwa razy jakoś mi nie pasuje, omg, zabij mnie, taka wredna jestem nie wiem co mi jest, jakoś po prostu źle mi się czytało to zdanie, wiem jestem dziwna xd nom, a poza tym to bardzo fajny rozdział, szkoda tylko, że taki krótki :D widać, że już bardziej na luzie, łatwiej oswoić się z główna bohaterką ,a wprowadzenie zabawnego dialogu rozluźniło atmosferę :D byle tak dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na razie dotarłam do tego miejsca ;)
    Ty to masz wyobraźnię, naprawdę ;) Już samym prologiem tak mnie zaintrygowałaś, że musiałam zacząć czytać dalej ;) Z mitologii jestem średnia, szczerze mówiąc, nasiałam sprawdzić czego bogiem jest Hermes, choć imię kojarzyłam, więc nie jestem ze mną tak źle. Wydaje mi się, że Hermes jest przystojniakiem i dużo kobiet i bogiń na niego leci, prawda? ;> Jeżeli tak to może być interesująco.
    Zaskoczyłaś mnie faktem, że bohaterka jest dzieckiem boga. Teraz dałaś mi zagadkę nad którą muszę trochę pomyśleć. Byłam pewna, że będzie coś między nią, a Hermesem, a teraz już nie jestem tek tego pewna, bo dochodzi kwestia, że to może być jej ojciec ;P Pomyślę u zapewne wymyśle coś konstruktywnego ;P
    A to, że ona znalazła się w wariatkowie to nie wątpię. Oni są masakryczni jacyś ;p
    A w sumie heros jako kobieta, zaskakuje i łamiesz stereotypy ;)
    PS U mnie nowość [oczy-odzwierciedleniem-duszy]

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się podobało, lekkie i szybko się czyta. Postaci są zabójcze! Uważam, ze są to w pewnym sensie indywidua osobowe, niepowtarzalne,dni o specyficznym poczuciu humoru i niezwyklej osobowości. Moj poprzedni komentarz się nie dodał wiec ten będzie krotki niestety. Polubiłam twój styl pisania i zainteresowała mnie ta historia, wiec chętnie będę cie odwiedzać. Postaram się nadrobić następne rozdziały jak najszybciej. Zapraszam tez do mnie. Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
  14. PS dodaje cie do linkow jesli nie masz nic przeciwko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Już tęsknię za Hermesem. W ogóle ten tekst mnie powalił: "Śmiem myśleć, że to najbliższy kontakt z kobiecymi ustami, jaki kiedykolwiek miałeś".
    Bardzo błyskotliwy. Chyba wiem skąd czerpałaś inspirację. Tak swoją drogą, to nie za szybko z tymi tajemnicami? Odniosłam wrażanie, że zbyt prędko dowiedziałam się o niezwykłym pochodzeniu dziewczyny.

    Dobrze. Skoro Bea ma dar panowania nad wodą, to jej ojcem może być albo Okeanos albo Posejdon, innych możliwości raczej nie widzę. Może w porywach Zeus, przecież to on jest władcą panteonu i takie tam inne.
    Boże, weź mi coś zdradź. Czy pojawi się Hades? Kocham Hadesa całym sercem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział dość dobry. Na razie faktycznie mało akcji. No i... to oblanie wodą- czyżby mi to czegoś nie przypominało? Nie przeszkadza mi to jednak, póki tych smaczków z "Percy'ego" będzie mniej niż twoich pomysłów. Nie było błędów, znalazłam tylko jedno niedopatrzenie. Mianowicie, ostatnia iście sarkastyczna wypowiedź Bea'y (tak się to odmienia?) trochę dezorientuje. Wiesz, najpierw tematem jest prawo jazdy, a później ona tak po prostu mówi o czymś innym. Myślę, że lepiej będzie, jeśli w miejsce tego będzie np.: W zasadzie to nieważne, czy podchodziłbyś 20 czy 30 razy, bo np. do testu na inteligencję za żadnym razem byś nie zdał. Taka mała sugestia. Poza tym, fajnie się zapowiada. Weny życzę- Kasia :) PS dodałam buźkę dlatego, żebyś mnie poznała...w końcu dużo Kaś pewnie to czyta;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Długość rozdziału w sam raz! I nie według mnie nie nudziłaś. Może i nie było tu szybkiej akcji, jednak takie już są początki. Ogólnie bardzo fajnie przedstawiłaś bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny początek! tak prowadzisz akcję, że podczas czytania czułam się, jakbym oglądała jakiś serial. :D W dodatku dawkujesz czytelnikowi informacje (chociażby na temat przeszłego życia dziewczyny - skąd ma tę moc? jak sobie z nią radziła?), co sprawia, że automatycznie chce sie czytać dalej. Bardzo dobre wprowadzenie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Coraz bardziej mnie intrygujesz ♥
    Postacie Viator i Bea hmm. Mam wrażenie że w późniejszych odcinkach coś między nimi zaiskrzy, nie wiem czemu xd
    Co do pochodzenia dziewczyny.. sądze że jej ojcem jest ktoś władający żwyiołem wody tak jak ona. Pierwsze co przychodzi mi na myśl to Posejdon, ale kto wie. :) Mam takie podejrzenia ponieważ wspominali coś o "jasne aurze" może to jest związane z pochodzeniem, a w końcu Posejdon to jeden z trójki. I tu jest zagadka ♥
    Podobają mi się sarkastyczne wypowiedzi i jest humor, a to dodaję "smaczku" :)
    Postać Mai, Trey'a i tego mężczyzny...te postacie także ciekawe, jednak odczuwam że są mniej ważni ;) Rozbiła mnie akcja w samochodzie :) Była taka zabawna i sądze że o to Ci chodziło. Żeby pokazać że z jednej strony są twardzi i nieugięci, a z drugiej dowcipni i wykonują także "czynnośći typowo ludzkie" np. gra na psp, wygłupianie się . - przynajmniej ja tak to odczułam ;)
    Na mitologii trochę się znam i widzę jakieś połączenie co do tego gdzie jest Hermes ;)
    Viator lubi podróże i to daje do myślenia :)
    Zaraz lece czytać następny rozdział :)
    Uzależniłam się ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Żywioł Beatrice to woda. Ciekawe jaki dar miał jej ojciec? Przecież otrzymany dar nie musi świadczyć o umiejętnościach jej ojca. I kim był, że zalicza się do wrogów bogów olimpijskich? Jakiś wygnaniec sprzed lat? Jaki w tym wszystkim udział Hermesa, uczestniczył w akcji aby zabrać dziewczynę na Olimp czy jest to zupełnie z nim nie związane?
    Intrygującą postacią jest Viator. Z jednej strony groźny i sprawiający wrażenie niebezpiecznego, a z drugiej posiadający dość specyficzne poczucie humoru. Natomiast Maia wydała mi się nieco irytująca, chyba, że to takie pierwsze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej świetnie piszesz. Rozwój zdarzeń nie zawodzi oby tak dalej ^^ przy okazji zapraszam na swój blog mam nadzieję że komuś się spodoba http://www.gdynastanieciemnosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Prolog i pierwszy rozdział za mną. Ciekawe co będzie dalej :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba na jej miejscu też pomyślałabym, że jestem szalona, że zwariowałam, a na dodatek jakby mi przyszło podróżować z takimi kretynami, to też czułabym się jak w wariatkowie. Brakuje mi jednak coś w tych postaciach, chodzi mi o to coś co było wyczuwalne w "Kierunek Atlantyda". Tutaj jest wszystko szybko, dzieje się wiele i działania zdają się być przemyślane, tak by pasowały do fabuły, ale bohaterowie są tacy trochę byle jacy. Nie dajesz ich odpowiednio poznać. Przypomina mi to trochę opowiadania nastolatek, te pierwsze ich opowiadania, gdzie nie myślą o realności bohaterów i tworzą tylko tak, by się dobrze bawić i by było można się pośmiać, czuć taką żartobliwość niemal w każdej scenie, nawet poważnej. Nie oszukujmy się, gdyby ciebie tak wpakowano do samochodu, co niby jest gangsterski, a przynajmniej tobie się takim wydaje, to nie byłoby ci do śmiechu, ani nie zbierałoby ci się na żarty. Brak więc w tym humorze jaki tu przedstawiłaś odpowiedniego wyważenia.

    takamilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Herosi